Ośrodek w porządku, tylko że w okolicy nic nie ma. Jest przyjazny rodzinom, więc na spokojne wakacje zapomnijcie, włoskie dzieci krzyczą przy basenie praktycznie bez przerwy. Do tego każdego wieczoru o 23:00 zaczyna się dyskoteka, która jest niesamowicie głośna i kończy się dopiero nad ranem. Na spokojny sen zapomnijcie. Jedzenie poza śniadaniami dobre.
Ogólnie ośrodek jest skierowany głównie do włoskich klientów, hałaśliwych Włochów jest tam naprawdę zdecydowana większość. Około 90%. Kilku Słowaków, Czechów, Polaków i od czasu do czasu jakiś Francuz.
PlażaPlaża naprawdę bardzo ładna, leżaki i parasole za darmo. Tylko w weekend zabrali połowę leżaków, nie zrozumieliśmy dlaczego i wtedy był trochę problem znaleźć odpowiednie miejsce. W ciągu tygodnia leżaki były półpuste, prawdopodobnie dlatego, że już zaczęła się szkoła, ponieważ byliśmy we wrześniu.
Bar na plaży jest płatny. Morze piękne, czyste, ciepłe, fale były tylko od czasu do czasu.
Plaża jest od zakwaterowania około kilka minut drogi, zależy gdzie jesteś zakwaterowany w ośrodku. Maksymalnie 10 minut wolnym krokiem, więcej nie.
WyżywieniePoza śniadania, które nie były rewelacyjne i ciągle się powtarzały + brak warzyw (pomidory, papryka, ogórki = nie oczekujcie takich rzeczy na śniadanie, zamiast tego na śniadanie podawano kompoty, dla Włochów pewnie normalna sprawa), jedzenie było urozmaicone. Gotowali świetnie, zawsze można było coś wybrać. Jednak jednego wieczoru podawano tylko owoce morza i ryby, co stanowiło problem dla tych, którzy ich nie lubią, ponieważ nie było innego ciepłego jedzenia do wyboru. Mieliśmy też wieczór sycylijski, gdzie można było spróbować innych sycylijskich specjałów.
Kawa i piwo w jadalni były bardzo złe. W barze jednak dobre.
Poza śniadaniami, obiadami i kolacjami nie oczekujcie żadnego snack baru, gdzie można by coś przekąsić. Można tylko zamawiać napoje na kartę, którą otrzymuje się przy przyjeździe, i przy barze zawsze trzeba się nią legitymować.
ZakwaterowanieOśrodek był jak mała wioska, zakwaterowanie w jednopiętrowych domkach. Apartamenty duże, w każdym pokoju klimatyzacja. Sprzątano codziennie, codziennie wymieniano też ręczniki.
UsługiAnimatorzy byli dość głośni i mówili tylko po włosku. Inne narodowości nie miały szans, praktycznie nie starali się z nami komunikować, skupiali się wyłącznie na rodzimych Włochach.
W barze przy basenie barmani byli opryskliwi, ani śladu uśmiechu, zawsze wyglądało to tak, jakbyśmy ich przeszkadzali. Pewnie dlatego, że nie byliśmy Włochami.
Cały ośrodek i usługi hotelowe są głównie dla Włochów, to jest dość wyraźnie odczuwalne.
Wycieczki fakultatywne nic specjalnego. W ofercie sklepy, na które chyba nikt się nie zapisał, dalej Etna, która też się nie odbyła, a na końcu Syrakuzy, które bardzo nam się podobały. Minibus z hotelu dowoził do sąsiednich miejscowości, Pozzallo i Ispica. W Ispice jednak nic nie ma. Opuszczone miasto, gdzie nawet magnesu na lodówkę nie kupisz. Plus jeśli chcesz zrobić zakupy na wynos, to zdecydowanie do Pozzallo, tam było całkiem życie.
We wsi, gdzie jest ośrodek, nie ma nic. A kiedy mówię nic, to naprawdę nic. Zapomnij o wieczornych spacerach po mieście, tutaj nie masz dokąd iść. Więc wakacje to tylko plaża i ośrodek albo musisz dojechać minibusem poza miasto.
Jeśli chodzi o delegatkę, problem był taki, że wszystkie informacje dawała tylko wtedy, gdy ktoś ją zapytał, nie informowała całej grupy, więc wszelkie informacje musieliśmy przekazywać sobie nawzajem. W Syrakuzach się starała, dawała nam wykład, którego nie mielibyśmy, gdybyśmy poszli na własną rękę. Ale ogólnie jeśli chodzi o delegatkę, to nic specjalnego.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate