Dostosowaliśmy się do sytuacji, która niestety zaistniała. Często silny wiatr, czyli wzburzone morze, jedno silniejsze trzęsienie ziemi i następnie 2 dni słabszych, sporadycznych wstrząsów, ponadto pogoda w wyznaczonym czasie nie do końca dopisała, gorsza komunikacja z właścicielami obiektu, którzy prawie nie mówią po angielsku i niezbyt wykazują chęć zrozumienia. Z drugiej strony dobre położenie zakwaterowania – w centrum i jednocześnie minutę od najbliższej plaży, sklepy i tawerny za rogiem, piękne góry i interior, bliskość ładnego głównego miasta Heraklion... Biorąc pod uwagę, że kochamy z przyjaciółmi greckie wyspy, cieszyliśmy się tym na swój sposób...
PlażaPlaża 1 minuta od zakwaterowania. Można chodzić gdziekolwiek. Oczywiście wszędzie płatność 5-7 EUR. Niestety, nie chcą już zbytnio uznawać konsumpcji.
WyżywienieJedliśmy sami. Było gdzie chodzić, przede wszystkim typowe greckie rodzinne tawerny zrobiły furorę!!!
ZakwaterowanieBardzo dyskusyjne. 1 pokój był powiedzmy jako tako, chociaż w dzisiejszych czasach za tę samą cenę poznaliśmy znacznie lepsze wyposażenie. 2 pokój to była jedna wielka katastrofa. Zakładaliśmy, że jako dwie pary małżeńskie dostaniemy porównywalne zakwaterowanie, ale drugi pokój był niegodną nory bez żadnego przedpokoju, a toaleta z prysznicem była umieszczona bezpośrednio naprzeciwko łóżka i oddzielona przesuwanymi drzwiami, które ciągle wypadały z prowadnicy na podłogę. Trzeba je było podnosić, żeby można było je przesunąć. Najwyraźniej właściciel domu apartamentowego, który ma chyba ponad dziewięćdziesiąt lat, raczej nie pomógłby, więc mąż zwrócił się do jego zięcia, który siedział na recepcji. Po długim wyjaśnianiu i za pomocą rysunków zrozumiał, czego mniej więcej chcemy (z dawnych recenzji wyczytałam, że drzwi sprawiają problemy już od 2014 roku). Poinformował, że w domu nie ma żadnych narzędzi i że zadzwoni po fachowca. Na 4 dni przed końcem pobytu mąż już nie wytrzymał i ponaglił naprawę. Zięć właściciela ostatecznie przyniósł narzędzia, ale powiedział, że nie dosięgnie do górnej części drzwi... więc ostatecznie naprawił je sam mąż. Poza tym mniejszego prysznica w życiu nie widziałam, odpływ nie odprowadzał wody, często się przelewała, ale to już woleliśmy sami rozwiązać octem. Jednym słowem horror. W pokoju było tak mało miejsca, że nie dało się położyć otwartej walizki na podłodze i musieliśmy ją kłaść na łóżku. W szafie było pusto - bez półek, tylko wieszaki. Na szczęście chodziliśmy na jedzenie do okolicznych tawern, bo używanie elektrycznej płyty grzewczej, od której odchodził kabel owinięty taśmą klejącą, graniczyło z poważnym urazem, jeśli nie czymś gorszym... Jedynym jasnym punktem był ładny, czysty basen z leżakami przy domu apartamentowym, z którego korzystaliśmy przy niepogodzie (duże fale w morzu). Nie rozumiemy, jak ktoś w tak idealnym miejscu może całkowicie zignorować poprawę jakości zakwaterowania. Wyglądało na to, że to szybko upadnie. Połowę pobytu byliśmy w całym domu sami, mimo że jest tam chyba co najmniej 20 pokoi. A jeden pokój w naszej bliskości zajął stary pan właściciel, który bardzo często, głośno i ciężko kaszlał (mówię to bardzo delikatnie). Bez optymizmu, przyjaciół i podróży UFF!!
UsługiJedynym plusem był wspomniany basen. Poza tym bardzo, bardzo, bardzo niewystarczające dla naszego rodaka...
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate