Stegna mile nas zaskoczyła, przerastając nasze oczekiwania, zwłaszcza możliwością pieszych wędrówek po bliższej i dalszej okolicy. Miejscami czuliśmy się jak w Dolomitach, pasma górskie są charakterystyczne dla tego miejsca. Zdecydowanie chcemy tu wrócić, bo wciąż są tu nieodkryte miejsca, których nie udało nam się odwiedzić podczas naszego krótkiego pobytu (7 nocy).
Zakwaterowanie
Było nas dwoje w studio dla 4 osób (łóżko podwójne i łóżko piętrowe). Dla dwóch osób przestrzeń była całkowicie wystarczająca. Kuchnia była w pełni wyposażona, nawet kuchenka mikrofalowa, ale w studio dla 4 osób była tylko 1 filiżanka do herbaty i 1 filiżanka do kawy; płyn do mycia naczyń, ściereczka kuchenna. Przygotowaliśmy herbatę w ceramicznych naczyniach, a następnie nalaliśmy ją do wcześniej wspomnianych szklanek. Brakowało jeszcze plastikowych misek na sałatki i przekąski. Nie mogliśmy nawet zobaczyć okna nad szafką kuchenną, ponieważ żaluzje nie działały. Wystarczająco dużo miejsca do przechowywania w szafie, w komodzie z otwartymi półkami i w stoliku nocnym. Klasyczny problem z poduszkami, który rozwiązała poduszka z domu. W łazience przestronna szklana kabina prysznicowa (do której idziemy do GR po raz pierwszy, inaczej zawsze tylko za zasłoną prysznicową, a nawet bez niej), szafka nad umywalką, płynne mydło do rąk. Balkon był przestronny, ze stołem i dwoma krzesłami, skierowany na północny wschód, z widokiem na wapienny masyw. Morze nie było szczególnie widoczne, przed nami znajdował się apartamentowiec. Mieszkanie było czyste, w sam raz, i zawsze zdarza się, że mrówki witają nas swoją wizytą (myślę, że nie ma nacisku na czyszczenie „niedostępnych” miejsc. Wychodzę z domu uzbrojony w spray).
Wyżywienie
Jedliśmy indywidualnie. Gotowaliśmy coś w studiu i próbowaliśmy też w restauracjach w wiosce Archangelos. Nigdy nie byliśmy głodni. W poniedziałki odbywają się lokalne targi, przypadkiem na nie trafiliśmy, więc zaopatrzyliśmy się w warzywa i owoce. Są też 3 supermarkety, gdzie wybór jest naprawdę duży. W samej Stegnie są raczej mniejsze sklepy, ale tam też można się przebrać.
Obsługa w hotelu
Ten typ zakwaterowania - studio - nie oferował żadnych usług.
Plaża
Na plażę poszliśmy tylko po to, żeby ją zobaczyć, a było już prawie ciemno. Nie mieliśmy czasu, żeby się „wycisnąć”. Od pierwszego dnia chodziliśmy pieszo do wioski Archangelos (ok. 4 km) albo dolną trasą wzdłuż morza, albo przez Stegnę i pod wapienny masyw (nocleg na końcu Stegny) – wspaniały spacer do zamku nad wioską, przyjemny spacer uliczkami między domami, szczególnie od strony, gdzie stoi kościół z wysoką wieżą; druga strona, jakby drogą przez centrum, nie jest zbyt ciekawa. Schodząc do Stegny, widać też kolejny zamek; dotarliśmy do niego, ale zatrzymało nas ogrodzenie. Na razie trwają tam chyba tylko prace wykończeniowe (schody, ...). Z Archangelos do Stegny można również przejść przez masyw, świetną ścieżką, która prowadzi również na plażę z czerwonymi kamyczkami Red Sand. Ze Stegny poszliśmy również do kościoła (ok. 330 m n.p.m.) nad plażą Tsambika, a następnie na samą plażę, gdzie spędziliśmy około 1,5 godziny i z powrotem. Podczas całego pobytu przeszliśmy 150 km (wliczając Pefkos – Lardos – centrum wioski i z powrotem – to kolejne rejony Rodos).
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate