Mykonos to specyficzna grecka wyspa, droższa (zjeżdżają się tu milionerzy z Aten, sławne osobistości szukające prywatności), mała, nie ma tu wiele do zwiedzania, można przejechać tylko wszystkie plaże, które są pełne ludzi, zorganizowane, ale luksusowe, z barami i dyskotekami od popołudnia aż do rana, bardzo tam wieje, naprawdę bardzo dużo i codziennie, morze jest pięknie czyste i dość zimne - miało około 22 stopni Celsjusza, według miejscowych to normalna temperatura na przełom lipca i sierpnia. Stolica jest przepiękna, zachwycająca, spędzaliśmy tam prawie każdy wieczór.
PlażaPlaża niedaleko hotelu, mniejsza, ale piękna, czysta, na plaży dwie piękne restauracje, ta nam bardzo się podobała.
WyżywienieMieliśmy zamówione śniadania - bardzo skromne podane, jedno jajko, masło, dwa kawałki chleba tostowego, dżem, plasterek babki, kawa, szklanka soku. Ostatniego dnia nawet 2 plasterki sera. Staram się przypomnieć, aby im nie zaszkodzić, piszemy tę recenzję rok później, więc nie pamiętamy już wszystkiego tak dobrze, ale jest napisana łagodniejszym tonem, negatywne doświadczenia już zapomnieliśmy i przyswoiliśmy, pozostają te pozytywne.
ZakwaterowanieKatastrofa!!! Mały hotel rzekomo w spokojnej okolicy, to się mniej więcej zgadza, jednak bezpośrednio przy głównej drodze przez wyspę, w miejscu, gdzie nie spodziewałbym się takiego ruchu, dalej już nic specjalnego, ale hałas straszny do północy i znowu wcześnie rano. Pokoje okropne, trudno to opisać, stare, zniszczone (rzekomo odnowione - co oznacza, że wszystko, co tam stało, zostało pomalowane na biało - włącznie z telewizorem..), klimatyzacja przeciekała - na naszą głowę. I szczytem wszystkiego jest toaleta i prysznic w pokoju, ponoć stara architektura cykladzka, przy łóżku wnęka w ścianie, co prawda z drzwiami, ale nad drzwiami jest wolna przestrzeń, więc toaleta naprawdę staje się częścią pokoju. Tak obrzydliwego pokoju jeszcze nigdy nie widzieliśmy. Baterie mają około 100 lat, umywalka, prysznic, wszystko stare, zużyte, w opłakanym stanie. W drzwiach do pokoju jest chyba centymetrowa szczelina, żeby z korytarza świeciła nam lampka na drogę, abyśmy mogli słuchać wrzasków i kłótni włoskich klientów, gdy wracają nad ranem z imprezy.. Prywatność w tym hotelu to zakazane słowo. Po prostu wszystko jest straszne. Według delegatki wszystko jest w porządku, szczerze nie rozumiała, co nam przeszkadza. Absolutnie nie rozumiemy, jak taki hotel może być prowadzony i oferowany.
UsługiNic. Okropne pokoje, okropne śniadania.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate