Świetne wczasy na bajecznej wyspie. Pogoda była jeszcze dobra do kąpieli, ale trzeba liczyć się z tym, że po 17 już zdecydowanie nie ma upałów i wcześnie zachodzi słońce. Przesunięcie czasu + 1 godzinę.
Zakwaterowanie
Pokoje skromnie wyposażone z aneksem kuchennym - do zrobienia kawy, herbaty, zupek z proszku, ale w sumie tyle nam wystarczyło. Hotel jest bezpośrednio na plaży, ma swój basen. Obsługa też była w porządku, kierownik czy właściciel hotelu oraz restauracji mówił nawet trochę w naszym języku. Laganas jest miastem, do którego jeździ sporo Brytyjczyków. Poza sezonem nie było nie było juz tylu turystów, niektóre bary i sklepy były pozamykane, ale w ogóle nam to nie przeszkadzało, wręcz odwrotnie. Jest tam mnóstwo tradycyjnych greckich knajpek, ale są także brytyjskie puby. Jesli chodzi o jedzenie w restauracjach to jest to typowa grecka kuchnia, ale są także dania międzynarodowe. Podczas naszego pobytu dużo knajp oferuje zniżki - nawet do 40 %. :-)
Wyżywienie
W naszej wycieczce mieliśmy wykupione tylko śniadania (specjalnie ze względu na planowane wycieczki). Codziennie na śniadanie było pieczywo, wędlina, żółty ser, masło, dżemy, jajka na twardo, grecki jogurt i płatki. Do picia była kawa, herbata, sok i mleko. Nie ma problemu, jesli ktoś ma ochotę na coś jeszcze i sam sobie przynosi swoje produkty na stołówkę. Brakowało jakichkolwiek warzyw i owoców.
Obsługa w hotelu
Podstawowe porządki codziennie, raz w ciągu całego tygodnia pobytu wymieniono nam ręczniki i poszewki. W hotelu panpował przyjemny spokój, bo tylko około 1/3 miejsc była zajęta. My mieliśmy super pokój z widokiem na morze.
Plaża
Świetna piaszczysta plaża zaraz przy hotelu (nie trzeba płacić za lezaki na plaży, przy basenie są darmowe a od basenu do plaży jest parę kroków). Łagodne zejście do wody - odpowiednie dla dzieci. Woda czysta i przejrzysta. Plaża nie jest zamykana na noc. Przy sąsiednim hotelu zaczyna się plaża Kalamaki, która jest zamykana na noc ze względu na żółwie, które składają jaja na plaży. W ciągu dnia plaża ta jest całkowicie dostępna, gniazda z jajami są oznaczone a plażą przechadzają się "żółwiowe patrole".
Ogólne wrażenie
Wybrałyśmy się na wczasy razem z koleżanką, która podobnie jak ja nie wytrzymuje bezczynnego leżenia na plaży i smażenia się na słońcu. Miałyśmy w planie przejechanie całej wyspy a rzeczywistość przerosła nasze oczekiwania. Zakynthos jest niesamowicie fotogeniczną wyspą, która koniecznie trzeba przejechać. Tylko nie można zapomnieć o naładowaniu baterii do aparatu :-) Zdecydowanie warto zabrać ze sobą także okularu do nurkowania oraz osłonę na aparat, do robienia zdjęć w wodzie. Woda w morzu wokół całej wyspy jest niewiarygodnie czysta. W podróż po wyspie można wybrać się także skuterem, w wypożyczalni, których jest kilka w Laganas, dostałyśmy także mapę. Poza tym mapy i przewodniki da się kupić także w marketach, i to we wszystkich możliwych językach. Drogi na wyspie są często bardzo wąskie, niektóre dość dziurawe - trzeba na to uważać szczególnie na skuterze. Najbardziej znany krajobraz z wyspy - "zatoka przemytników" z wrakiem statku - był ok, ale nam bardziej podobała się "turkusowa zatoka" (Porto Limnionas). W sezonie jest tam pewnie tłum, ale my mieliśmy szczęście - razem z nami były tam ze 3 osoby. Zdecydowanie radzimy odwiedzić to miejsce, tak samo zresztą jak doradzamy kąpiele na plaży Xigia (na drugiej stronie wyspy). Ale warta zobaczenia jest cała wyspa. Nie ma tam dużo zabytków - większość została zniszczona przez trzęsienie ziemii w 1953 r. Ale jest tam kilka ładnych kościółków i klasztorów. Jeśli ktoś chce przejechac wyspę, ale i spędzić kilka dni na leniuchowaniu nad wodą to doradzam wyjazd na 10-12 dni. Mieliśmy przed naszą wycieczką pewne obawy, bo biuro, które sprzedało nam tę wycieczkę nie ma zbyt dobrych opinii, ale żadne inne nie miało takiej oferty. Wszystko na szczęście odbyło się bez żadnych problemów, tylko godziny lotów się opóźniły. Rezydentka była zawsze pod telefonem i zawsze potrafiła pomóc. Dziękujemy.