Po rocznej nieobecności cieszyliśmy się wakacjami, czemu sprzyjała również pogoda. Było też „Robinson”, gdzie według informacji delegata najbliższa wieś była oddalona o około 12 km i niedostępna bez mapy, komunikacji miejskiej i samochodu, ale chcieliśmy spokoju i sosen i to dostaliśmy.
Zakwaterowanie
Widać było, że noclegi bliżej plaży zarezerwowane były dla Niemców i tak dalej, Słowacy byli w ostatnim rzędzie, cena noclegu pewnie miała na to wpływ. W przeciwnym razie sam pokój zapewniał wszystko, co potrzebne. Jedyne drobne zastrzeżenie miałem co do łóżek, wspólnego materaca i wspólnej kołdry, ale to chyba kwestia przyzwyczajenia.
Wyżywienie
To wystarczyło, szczególnie ucieszyło mnie przedstawienie warzyw i owoców.
Obsługa w hotelu
Być może recepcja hotelu powinna udzielać więcej informacji o lokalizacji poszczególnych obiektów z nawigacją wizualną, trochę błądziliśmy szukając noclegu. Poza tym sama recepcja wydawała się pusta, duża niewykorzystana przestrzeń na różne działania reklamowe. Nie udało się zdobyć mapy hotelu z okolicą w promieniu co najmniej 10 km.
Plaża
Plaża była czysta, ilość ludzi się zmieniała pod koniec była w połowie pusta. Biorąc pod uwagę, że nad morze jeździmy również ze względów zdrowotnych, może warto zastanowić się nad strefą dla palących i dla niepalących części leżaków na plaży /scifi?/, bo inaczej bylibyśmy zmuszeni szukać schronienia w okolicy. Woda była fantastyczna, właściwie z tego powodu jedziemy nad morze, przy większym wietrze i wzburzonym morzu jest pochmurno z samym piaskiem.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate