Pani delegatka Mirka jest bardzo miłą i pomocną osobą. Mogę tylko zarzucić: gdy zapytaliśmy, gdzie iść na piaszczystą plażę, powiedziała nam, że mamy iść w prawo, gdzie jest „najpiękniejsza plaża”. Kiedy przeszliśmy 3-4 km, a kamienie tylko się powiększały, tego dnia tam zostaliśmy. Następnego dnia powiedziała nam, że „najpiękniejsza piaszczysta plaża” jest po lewej stronie. Tam znowu tylko kamienie... choć mniej. Zrozumieliśmy, że pani Mirka nie kąpała się w Leptokarii od kilku lat... Nigdzie nie przeczytałam, że wybrzeże w Leptokarii tak dramatycznie się zmieniło. Potwierdziła to jedna z uczestniczek wycieczki, że miało to miejsce około 3-5 lat temu. Wystarczyła informacja od biura podróży o kamienistym wejściu do morza i mogliśmy zabrać buty do wody. Poza tym ogólnie bardzo nam się podobało w Leptokarii. Gdy zrobiło się chłodniej, blisko było na pociąg z wycieczkami po okolicy, możliwość zakupów w pobliskich piekarniach, Lidlu i sklepikach.
PlażaTo było dla mnie ogromne rozczarowanie. W Leptokarii byłam około 18-20 lat temu. Wtedy były piaszczyste plaże i przede wszystkim piaszczyste wejście do morza... Teraz przy wejściu do morza są dość duże kamienie, a także na plaży, której nikt nie sprząta.
Pierwsze trzy dni wiał nieustanny wiatr, więc były większe fale, a wejście do morza, ale przede wszystkim wyjście było bardzo nieprzyjemne. Nie wyobrażam sobie tam być z dzieckiem... sama miałam problem, żeby wyjść z morza. Potem zaczęliśmy jeździć pociągiem jedną stację do Nei Pori, gdzie byliśmy w zeszłym roku i gdzie są naprawdę piękne, szerokie, piaszczyste plaże, włącznie z piaszczystym wejściem do morza.
Po uspokojeniu się wiatru chodziliśmy ponownie na plażę w Leptokarii, gdzie przy mniejszych falach można było już lepiej wyjść z morza.
WyżywienieBez wyżywienia
ZakwaterowanieZakwaterowanie było dla trzech osób, co trudno mi sobie wyobrazić, gdzie mieliby położyć swoje rzeczy i jak unikaliby się w tak małym pokoju... Nawet dla dwóch osób był problem, gdzie położyć ubrania. Malutka szafa z przesuwnymi drzwiami, w której była jedna półka i miejsce na wieszaki. Mężczyzna przez cały pobyt miał ubrania w walizce.
W toalecie, gdzie była też prysznic, nie było zasłony, więc zawsze była zalana toaleta i wszystko wokół. Na szczęście odpływ działał dobrze.
Pokój rzekomo wyposażony dla trzech osób miał w aneksie kuchennym jeden!!! płytki talerz i trzy głębokie...
1 garnek, 1 patelnia, tylko małe filiżanki do kawy, 2 łyżeczki do kawy. Nadstandardem był sprzęt do frappe i słomki. Bardzo doceniam klimatyzację, którą przy ochłodzeniu używaliśmy do ogrzewania.
Lokalizacja zakwaterowania świetna zarówno do morza, jak i do dworca kolejowego oraz sklepów. Również taras (ale tylko naszego pokoju) doskonały – widok na pasmo górskie Olimp i morze. Kolejne dwa pokoje miały widok „tylko” na morze.
Mieliśmy tę zaletę, że przez cały pierwszy tydzień byliśmy jedynymi gośćmi, więc panował spokój i leciała ciepła woda. W drugim tygodniu pobytu zajęty był drugi apartament i wtedy często wieczorem nie było ciepłej wody.
UsługiGospodyni była cudowna i miła. Podawała nam różne smakołyki, takie jak słodko marynowane wiśnie i pieczone kasztany. Nasz pobyt trwał 14 dni, a w połowie pobytu nastąpiła wymiana pościeli, w tym małego ręcznika.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate