Pomimo początkowych obaw, to były nasze najpiękniejsze wakacje. Nie spodziewałam się żadnego luksusu, a według niektórych recenzji spodziewałam się nawet czegoś gorszego, ale okazało się inaczej. Tak, hotel jest głośniejszy (ale to rozległy ośrodek i na wakacjach chce się bawić, prawda?) jakieś drobne błędy i uwagi na pewno się znajdą, ale po co psuć sobie wakacje drobiazgami. Nie zgadzam się z tym, że jest tam jakaś separacja narodów. Co prawda leżaki przy dwóch basenach były przeznaczone tylko dla nich (a raczej dla ich biura podróży Marmara), ale to wcale nie był problem. Nie muszę mieć leżaka, żeby móc być przy basenie, jest tam tyle wolnej przestrzeni... to problem rozłożyć ręcznik na trawniku? Wręcz przeciwnie, francuscy animatorzy byli absolutnie wspaniali i nawet ładnie porozmawiałam z jednym z nich. Więc nie poczułam żadnego odtrącania, bo jestem Czeszką. To były dla nas piękne wakacje i na pewno chcemy tu jeszcze kiedyś wrócić!
PlażaPierwsze dwa dni myślałam, że nic specjalnego. W morzu same trawy, można było je wprawdzie opłynąć, ale po prostu nic specjalnego. Dopiero ostatnie dwa dni jeden pan poradził nam, że kilka metrów dalej, tam gdzie hotel nie miał już parasoli, jest morze bez trawy i tylko piasek, co okazało się prawdą i tam było już doskonale. Morze było spokojne aż do ostatnich dwóch dni, bez fal, co nam odpowiadało. Było jak kawa, pięknie ciepłe, wspaniałe. Muszli nie szukajcie, albo szukajcie, ale z dużą cierpliwością :-D Znalazłam przez cały pobyt tylko jedną większą, a potem tylko malutkie. Leżaki na plaży za opłatą, ceny już nie pamiętam. Skorzystałam tylko raz, ale ponieważ byłam z dziećmi cały czas przy małym basenie, to biegaliśmy z morza do basenu i to naprawdę kilka metrów, więc leżak nie miał sensu. Parasol jest jednak darmowy i niektórzy przesuwali leżaki i kładli tam tylko ręcznik. Jest tam też wiele atrakcji, nurkowanie, jazda na rowerku wodnym, banan itp. Każdego ranka pan chodził i sprzątał plażę. Jednak tutaj widać znowu, jak ludzie potrafią się zachowywać jak świnki, wszędzie kubki po napojach (to było w całym ośrodku), dziwię się, że nie ograniczają wnoszenia napojów, ale ciągle ktoś chodził i sprzątał, więc było pięknie.
WyżywienieTo było absolutnie perfekcyjne. Do wyboru było tyle potraw, że przez ostatnie dni nawet nie byłam głodna. W ciągu tygodnia zmieniały się chyba wszystkie rodzaje mięsa, od kurczaka, wieprzowiny, wołowiny po jagnięcinę, kaczkę, królika. Niezliczone sałatki, sosy, przyprawy, desery, warzywa, owoce... Jest tego bardzo dużo, na pewno każdy coś wybierze i na pewno się posmakuje. Nigdy nie zdarzyło się, żeby czegoś brakowało, wszystkiego było pod dostatkiem. W barze z przekąskami między posiłkami dostępne były przez cały dzień kilka kanapek, ich bułeczki (naprawdę nie wiem, jak to się nazywa) i zazwyczaj arbuzy lub pomarańcze oraz lody. Napoje były dostępne przez cały dzień (do 23:00, kiedy bar się zamykał), do wyboru były pepsi, pepsi max, coś podobnego do fanty, sprite i 7up, ice tea, woda, herbata, w barze z przekąskami także kakao, kawa, piwo, białe i czerwone wino. Gość mógł nalewać sobie napoje sam, co było super. Na barze w ramach all in było napisane, co można zamówić za darmo (ja brałam tylko te dwa ich drinki, więc nie wiem dokładnie). Polecam ich milkshake, jest wyśmienity (1,50 euro). Najlepszy był bar z przekąskami, który jest kilka kroków od plaży, więc nie trzeba się zbytnio przemieszczać. Jedyny problem - osy i pszczoły. Ciągle latały wokół słodkości, było ich ogromnie dużo, ale chyba są do tego przyzwyczajone, bo mimo ich liczby nie widziałam, żeby ktoś został użądlony, co było cudem :-D I jeszcze taka uwaga - wszędzie są tabliczki, że nie wolno wynosić jedzenia i picia poza bar i restaurację, ale chyba mają to gdzieś albo nie wiem, bo robi to każdy. Nawet podczas obiadu wkładają do miseczki i zabierają ze sobą, a kelner jeszcze dziękuje i się śmieje :-D Więc jeśli tam pojedziecie, nie bójcie się... wszystko można brać i nosić wszędzie, także do pokoju (i do flajdy też nie bójcie się nalać napoju, naprawdę mają to gdzieś i jeszcze patrzą na was z uśmiechem).
ZakwaterowanieZakwaterowanie odbyło się około wpół do dwunastej w nocy, niestety delegatka z nami nie jechała, co mnie trochę zdziwiło. Ale dobrze, chyba i tak nie byłaby tam do niczego potrzebna. Pokój mieliśmy w jednym z bliźniaków na parterze (budynki Twins) i ostatecznie bardzo się z tego cieszyłam. W tym ośrodku naprawdę zależy, gdzie będzie się miał pokój. Niektóre są, powiedziałabym, dosłownie do niczego. Jedna pani dostała pokój naprzeciw amfiteatru francuskiego zespołu animacyjnego i biedaczka nie była z tego zadowolona, ale cóż można oczekiwać od tak dużego ośrodka. Jeśli szukasz spokoju, to zdecydowanie nie przyjeżdżaj tutaj, ludzie bawią się do północy i jest tu po prostu gwarno. Pokój był skromnie, ale funkcjonalnie wyposażony. Był czysty. Duże łóżko małżeńskie, szafa z dość małą przestrzenią do przechowywania (ale dało się), łóżko piętrowe dla dzieci, fotelik, telewizor, lodówka, suszarka, na tarasie stolik i trzy krzesła. Trochę niefortunnie rozwiązana łazienka, gdzie WC jest tuż przy kabinie prysznicowej i gdy ktoś się wykąpał, łazienka zamieniała się w wielki ślizg. Polecam kupić coś na komary. Miałam Raid do gniazdka, ale i tak miałam kilka ukąszeń, te paskudy są wszędzie. Sprzątanie było codziennie, tylko nie o tej samej porze, więc gdy mój syn miał drzemkę po południu, musiałam kilka razy poczekać na zewnątrz, ale cóż. Tylko jednego dnia (chyba zapomnieli) nie opróżniono koszyka w WC, poza tym sprzątanie w porządku.
UsługiNajwiększą słabością jest internet. Jeśli chcesz połączyć się przez wifi, to zapłacisz sporo. Nie pamiętam dokładnie cen, ale naprawdę patrzyłam jak sowa na makaron. Dziś wifi powinno być już chyba standardem i darmowe, prawda? Albo jeśli już, to nie za takie pieniądze jak tutaj. Skorzystałam 2 razy, za jeden dzień połączenia 5 euro. Są tu też kąciki komputerowe, tam też można się połączyć. Na 12 minut chyba 1 euro, na 6 minut 0,50 centa, a dalej już nie pamiętam :-D
Poza tym hotel oferuje mnóstwo atrakcji. Ma 5 basenów, w dwóch z nich nie byłam, bo było tam strasznie dużo ludzi, ale ogólnie super. Tylko wydawało mi się, że nie są specjalnie czyste, ale ludziom chyba to nie przeszkadzało, bo prosto z trawy, nie myjąc nóg, wskakiwali do basenu. Wszystkie baseny są czynne do siódmej wieczorem, potem są czyszczone. Dzieciom najbardziej oczywiście podobał się ten mały, dziecięcy basen. Tam byłam z nimi praktycznie cały czas, a od czasu do czasu uciekałam popływać do któregoś z większych.
W hotelu znajduje się Playland, gdzie jest mnóstwo maszyn do wyciągania pieniędzy, typu piłkarzyki, automaty na pluszaki, koszykówka, quady,... Zazwyczaj od 0,50 do 1 euro, ale jeśli korzysta się z nich kilka razy dziennie, to się zbiera :-D Chłopcy mieli quady prawie każdego wieczoru, na 20 minut 3 euro, ale czasu nie pilnują dokładnie. Dzieci mogą jeździć nimi po całym terenie. Od wpół do siódmej wieczorem jeździ też mały pociąg, który wozi po całym ośrodku, co było przepiękne. Jeździ za darmo. Są tu też spa, czyli kąpieliska. Takie rybki kąsające, oferują też masaże, manicure, pedicure... za opłatą. Można też wypożyczyć rakietki do ping-ponga, pograć w piłkę nożną i inne, ale tego nie korzystałam, więc nie wiem dokładnie. W ciągu dnia i wieczorem jest tu czeski zespół animacyjny, wieczorna dyskoteka dla dzieci, a potem program dla dorosłych. To super ludzie i bardzo się starają. Jednak nie zawsze mają łatwo, bo ludzie niechętnie biorą udział w grach, a to naprawdę ogromna różnica, gdy widzisz, jak Francuzi, Rosjanie i inni świetnie się bawią, a z Czechów niewielu potrafiło się rozluźnić (poza dziećmi), szkoda.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate