Odpowiednie dla rodzin z dziećmi, które chcą spędzić wakacje w spokojnym otoczeniu.
PlażaW opisie hotelu było 200 m od hotelu. To musimy się pośmiać. Może tak od końca całego kompleksu, i to też wątpimy. Było to około 440 m, ale w porządku. Właściwie tylko przeszliście przez ulicę. Leżaków nie przydzielają, kładziesz się tam, gdzie jest wolne, co jest fajne, bo nie musisz się bać, że wsadzą cię gdzieś z tyłu :-) Poza tym plaża była czysta. Oczywiście typowy północny, więc drobny piasek i długo płytko, idealne dla dzieci.
WyżywienieOsobiście nigdy nie mieliśmy zapewnionego wyżywienia przez hotel we Włoszech. W porównaniu z innymi krajami, które odwiedziliśmy, wybór był jak niebo a dudy, ale tego nie da się porównać. Wybór nie jest tak duży, jak możesz być przyzwyczajony z hoteli z typowymi szwedzkimi stołami. Osobiście cieszymy się, że ktoś nam ugotował i nie musieliśmy się tym martwić. Za każdym razem wybieraliśmy coś dla siebie. Zazwyczaj była to typowa włoska kuchnia, którą lubimy. Ale byli też tacy, którzy nie i oczekiwali czegoś bardziej uniwersalnego - ziemniaki, frytki i tak dalej. Często były ryby, każdego wieczoru pizza, każdy posiłek makaron. A kto lubi kuchnię włoską, będzie się tam świetnie bawił. Naprawdę potrafią :-) Warzywa, owoce, sałatki, coś słodkiego - to było zawsze. Do picia soki, woda, (świetne) wino. W ciągu dnia można było (oczywiście za pieniądze) zamówić w barze kawę, piwo, panini i ogólnie nie było problemu, aby zrobić na przykład mojito, którego nawet nie mieli w ofercie.
ZakwaterowanieZakwaterowani byliśmy bezpośrednio w hotelu - w głównym budynku. (Do tego należy jeszcze kilka przyległych apartamentów). Było nas dużo i zajęliśmy łącznie 4 pokoje. Większe pokoje były całkiem w porządku (trzyosobowe, ale mogą pomieścić też dwie osoby). My osobiście mieliśmy pokój przy windzie z rozsuwanymi drzwiami, które zawsze trzeba było zamknąć na klucz, inaczej się otwierały i w łóżku w tym momencie wpatrywał się w ciebie cały korytarz :-). Winda jednak nas w żaden sposób nie przeszkadzała. W samym pokoju było łóżko, stół i szafa. Nic więcej tam nawet przypadkiem by się nie zmieściło, bo po otwarciu drzwi można było od razu wskoczyć do łóżka. Ale nam to nie przeszkadzało. Nie oczekujemy cudów za 11 000. Gorzej było z łazienką. Była naprawdę malutka i mógł w niej być zawsze tylko jeden człowiek i robić tylko jedną rzecz. To znaczy, że jeśli szedłeś do toalety, nogi miałeś w kabinie prysznicowej. Ale jako jedyni mieliśmy zasłonę, którą oczywiście można było całkowicie zasunąć, inaczej by się nie dało. Inni mieli zasłonę, która im bardzo przeszkadzała. Balkony standardowe. Podobały nam się rolety (szczególnie podczas nocnej burzy przydawało się, że można je całkowicie zasunąć) :-D
Najgorzej do przyjęcia była dla nas jednak lokalizacja hotelu. W opisie mają to sprytnie napisane: Sklepy, restauracje i bary są oddalone o około 100 m od hotelu. - Tak, 100 m od hotelu są dwa sklepy z rzeczami plażowymi, takimi jak dmuchane zabawki. W skład tego jest też „restauracja” - to pizza i kebab (nie pizzeria), lody, które można kupić w drodze na plażę oraz atrakcje dla dzieci. To wszystko. Miasto jest oddalone o 6 km. Jeśli pójdziesz plażą po ścieżce, po około 3 km dojdziesz do sklepów, a potem to się ciągnie aż do centrum miasta. Możesz też jechać autobusem, bilety kupisz w jednym z tych dwóch sklepików. Poza tym są tam głównie kempingi, a jeśli pójdziesz w drugą stronę od centrum, znajdziesz tu i tam jakąś restaurację, pizzerię, ale na pewno co najmniej co 500 m - 1 km... Aqualandia jest 9 km od hotelu.
UsługiBasen z różnymi wodnymi dyszami (według mnie dość zimny :D), basen dla dzieci, który zmieniał się w jacuzzi, bar, kącik dla dzieci, wypożyczalnia rowerów. To wszystko, co można pochwalić.
Wiele osób w recenzjach chwaliło personel. Musimy się zgodzić. Mieliśmy ze sobą 14-miesięcznego chłopca i są świetni dla dzieci. Tylko pani (chyba) kierowniczka była czasem trochę nieprzyjemna.
Jeździ tam dużo Włochów, z nimi byli bardziej uprzejmi. :-)) Ogólnie można się dogadać raczej po niemiecku, ale nie było problemu też z angielskim. Po prostu nie chcą go zbytnio używać. Na przykład pytałam o coś po angielsku, a odpowiadali mi po niemiecku :-)
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate