Halifax Ocena: 3/5 Włochy, Lido di Jesolo
Petr L.
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Sierpień 2018 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu
PODSUMOWUJĄC - tego hotelu nie polecam..
PODSUMOWUJĄC - tego hotelu nie polecam..
Plaża czysta, codziennie utrzymywana, leżaki + parasol w cenie, bar na plaży
WyżywienieŚniadanie OK - nie mam zastrzeżeń
Obiady - nie jadłem
Kolacje - zimna przystawka w formie bufetu - warzywa, sałatki, potem jedna ciepła przystawka - zupa lub mniejsza porcja makaronu.. (zupy nie były złe), kolejne danie to albo wieprzowina albo kurczak z dodatkiem.. Ogólnie nie było źle, ale porcje bardzo małe.. na zamówienie zawsze dzień wcześniej..
prysznic bardzo mały, nie byłem w stanie się w nim schylić, żeby umyć nogi - więc po prostu myłem je przez tydzień tylko w morzu, pokój dostaliśmy na ostatnim piętrze, tylko mam wrażenie, że był to jakiś schowek, który pierwotnie nie był przeznaczony do mieszkania, ale do przechowywania. Pomieszczenie miało wymiary około 3 * 4 metry, przy czym skośny sufit zaczynał się z jednej strony na wysokości 1 metra nad ziemią, a z drugiej kończył gdzieś na wysokości 2,5 metra.. Zanim się do tego przyzwyczailiśmy, pierwszego dnia kilka razy uderzyliśmy się w głowę..
UsługiHotel Halifax nie oferuje żadnych usług poza zakwaterowaniem i jedzeniem. Bardzo mnie rozczarowało, że po przejechaniu wyczerpujących 900 kilometrów zaparkowaliśmy przed hotelem Halifax, a zanim zdążyliśmy wysiąść z samochodu, zaczęła na nas krzyczeć starsza pani, właścicielka hotelu, że nie możemy tam parkować i że powinniśmy szukać miejsca gdzie indziej (albo przynajmniej tak mi się wydaje, bo niewiele zrozumiałem, mieszała niemiecki, włoski i angielski)... a gdzie?? 10 kilometrów od hotelu?? Wszędzie mnóstwo ludzi, miliony samochodów, brak wolnych miejsc parkingowych w promieniu dalekim... Od razu zadzwoniliśmy do delegatki, co to ma znaczyć, a ona poinformowała nas, że parking jest tutaj tylko za dopłatą... no cóż, zapłaciłem te 20 EURO, żeby nie musieć się tym martwić... Niebawem zaczęli przyjeżdżać kolejni turyści z Czech... Całkiem się bawiłem, obserwując, jak właścicielka zawsze wychodziła na zewnątrz i zaczynała krzyczeć na klientów :-), którzy również automatycznie i logicznie zaparkowali przed hotelem. Ponieważ miejsc parkingowych było mało, ostatni już nie mieli gdzie zaparkować.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Oldřich Fejt
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Sierpień 2018 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu
Wakacje podobały mi się, z wyjątkiem nieprzyjemności z „szefem” w hotelu oraz długiego czasu oczekiwania na wyjazd.
Wakacje podobały mi się, z wyjątkiem nieprzyjemności z „szefem” w hotelu oraz długiego czasu oczekiwania na wyjazd.
Dostęp do morza jest dobry, woda była czysta, od czasu do czasu mała meduza. Idealne dla dzieci. Czysto. Wieczorem miasto tętni życiem. Każdego wieczoru gdzieś występ muzyczny.
WyżywienieMieliśmy półpensję, było wystarczająco dużo jedzenia do wyboru. Kto oczekuje jako dodatek ryżu, knedlików, to ich nie ma. Są pieczone ziemniaki, frytki, ale w ograniczonej ilości. Wcale to nie przeszkadza, inny kraj, inne zwyczaje. Za to dużo rodzajów warzyw, sałatek, owoców i mięsa. Istnieje możliwość zjedzenia na zewnątrz, zaraz po wyjściu z hotelu. Około 700 m od hotelu jest Market, gdzie można zrobić zakupy jak u nas, a piwo w puszce jest tu najtańsze...
ZakwaterowaniePonieważ zgodnie z ofertą hotelu liczyliśmy na pokój z balkonem, zakwaterowanie nas zaskoczyło. Pokój znajdował się bezpośrednio na dachu hotelu, gdzie suszono pościel z hotelu. Właściwie mieliśmy do dyspozycji „duży taras” z asfaltową podłogą. To może nie byłoby takie złe, ale pokój o szerokości około 3,5 - 4 m był po całej szerokości skośny do wysokości 1 metra i bez okna. Światło dzienne dochodziło tylko przez przeszklone drzwi wejściowe. Do łóżka i z łóżka trzeba było przechodzić przez męża, nie wspominając o uderzeniach w głowę, zanim przyzwyczailiśmy się do obniżonego sufitu.
UsługiPonieważ nie chcieliśmy pokoju, dostaliśmy inny z balkonem. Nasz bunt nie został zniesiony przez pana szefa, który ciągle dawał nam do zrozumienia, że nie jesteśmy tu mile widziani. Ostatniego dnia, w piątek, kiedy czekaliśmy z naszą wnuczką na przyjazd autobusu, nie wytrzymał i nie pozwolił nam skorzystać z toalety w hotelu, mówiąc, żebyśmy zabrali walizki i czekali na zewnątrz. Akurat zaczęła się burza, lało jak z cebra, a my staliśmy z walizkami na schodach „jego” hotelu. Chcę dodać, że ten hotel nie jest przystosowany dla turystów przyjeżdżających autobusem, nie ma tu żadnych udogodnień (walizki, toalety). Nie podobał mi się wyjazd do Czech, który był dopiero o 20:30 z hotelu, a my byliśmy pierwsi do odjazdu. Nigdy więcej autobusem... to nie jest zarzut wobec kierowców i organizatorów w Brnie.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate











