Małe, ale urocze ośrodek z pięknie utrzymanymi trasami narciarskimi. Pogoda nam całkiem sprzyjała, więc jeśli chodzi o narciarstwo, nie mieliśmy większych zastrzeżeń. Tylko drugiego dnia ze względu na wietrzną pogodę zostaliśmy przeniesieni z Carony do oddalonej o około 20 km Foppoli, ale na górach trzeba się na to przygotować, więc nie było problemu. Problemy: otrzymaliśmy inny plan zakwaterowania, w którym ostatecznie zostaliśmy zakwaterowani. Deklarowane 300 m do wyciągu to nonsens, którego na przyszłość nie podawajcie. Bez samochodu nie dostalibyśmy się do wyciągu krzesełkowego z Carony. Może w linii prostej, ale pod górę, co z dziećmi i sprzętem narciarskim jest nie do pokonania. Piszcie prawdę, a nikt wam tego potem nie będzie wypominał. Mieliśmy drobne problemy zdrowotne i znalezienie opieki medycznej na miejscu to problem (złamanie kości łódeczkowatej) i mimo że wszystko było załatwiane przez asystę ubezpieczeniową, poniesione koszty były dla nas bezużyteczne. Ubezpieczyciel znalazł nam lekarza kontraktowego (20 km), ale od niego skierowano nas do szpitala (40 km), gdzie wszystkie badania były powtarzane z informacją, że ręka jest w porządku, co później nie potwierdziło się dopiero przy badaniu w Czechach!
WyżywienieDałem maksymalną ocenę, ponieważ mieliśmy własne, przygotowane wcześniej jedzenie, więc poczęstunek przebiegał szybko i ku zadowoleniu nas wszystkich. Na stokach próbowaliśmy tradycyjnych przysmaków, bombardino, czekolady, wina, piwa i panowała satysfakcja.
ZakwaterowanieMiejsce zakwaterowania znaleźliśmy łatwo, ponieważ jest to niewielka miejscowość z minimalnymi możliwościami zakupów. Część zakwaterowanych spała „w wagonie”, co jest osobnym pomieszczeniem z łóżkiem piętrowym bez wentylacji, a dorosły mężczyzna nie mógł się tam wyprostować. Prysznic był okropny. Nie tylko był mały i nie było gdzie położyć mydła, ale był otoczony plastikową zasłoną, która natychmiast po włączeniu prysznica przyklejała się do ciebie, a mycie przypominało komedię z Laurel i Hardy. Ilu takich nieszczęśników kręciło się tam przed nami w tym bakelicie... niech żyje higiena! Grzejnik w łazience podczas sezonu uległ awarii i się palił, a kiedy sprawdzałem jego podłączenie do kabla elektrycznego, prawie zemdlałem. Włoscy przyjaciele po prostu wzięli taśmę izolacyjną, połączyli kabel z grzejnikiem i niech się dzieje wola Boża! Ponieważ odpływ również nie był w najlepszym stanie, musieliśmy wycierać łazienkę do sucha. Kąpało się tam dziecko, a nasiąknięta taśma izolacyjna nie wróżyła nic dobrego. Już pierwszego dnia zwróciliśmy uwagę na przeciekającą ścianę w sypialni, co zostało zignorowane z uśmiechem. Ale poza tym ciepło i kuchnia działała. Po prostu Włosi...
UsługiTo było trochę przygodą, nikt nie chciał mówić ani po niemiecku, ani po angielsku, ale gdzie jest dobra wola... Byliśmy grupą samoobsługową, więc nie możemy oceniać innych usług. Ale jak napisano powyżej, kto przyjechał pojeździć na nartach, dobrze się bawił, a wielkość Carony ewidentnie nie może zapewnić usług jak większe ośrodki narciarskie.
SportNarciarstwo doskonałe. Stoki w Foppolo są wąskie, ale Carona to prawdziwa rewelacja. Polecamy. Tylko ta dwusiodłowa wyciąg z Carony to rzadkość. Złote czasy jazdy dwusiodłową na Kleˇ, albo archaiczne wyciągi gdziekolwiek indziej na świecie. Trzęsący się szmatławiec, na którym ledwo zmieścił się 185 cm wysoki facet. Ale narciarstwo piękne...
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate