Po przyjeździe do zakwaterowania najbardziej (miło) zaskoczyła nas barwa morza. Niektórzy nie zwracają na to uwagi, ale tutaj kolor jest turkusowy, dokładnie jak na zdjęciach. Ostatnie dwa dni spędziliśmy na plaży zupełnie sami i było to raj na ziemi. Żadnych pszczół/os/komarów (koniec sezonu). Słońce świeciło na plaży około od 9 do 17 (koniec sierpnia) i dłużej na betonowych molach.
PlażaBetonowe molo do kąpieli było tuż pod zakwaterowaniem, dostępne po schodach, na plażę było bardzo blisko, była czysta, a kiedy wyjechała liczna rodzina Czechów, którzy zajmowali prawie całą plażę i zostawiali tam maty na noc (częsty problem), było tu dużo miejsca dla wszystkich mieszkańców zatoki. Jeżowce były dopiero na głębokości, przy brzegu nie widzieliśmy żadnego, ale i tak zabrałabym buty ze względu na kamyczki, na płyciznach kamyczki drobne i okrągłe, dalej od brzegu większe kamienie. W okolicy można było nurkować z rurką i zobaczyć jeżowce, rybki, muszle.
WyżywienieMieliśmy wakacje bez wyżywienia, z własną kuchnią, ale mimo to dostaliśmy doskonałą kolację, którą zjedliśmy we dwoje z synem (grillowane ryby). To nas bardzo miło zaskoczyło.
ZakwaterowanieZakwaterowanie w pełni odpowiada cenie, mieliśmy mniejsze studio z dostawką. Wszystko czyste. Jedynym problemem był zapach w łazience, która nie była wentylowana, a odpływ i wilgoć robiły swoje, ale nic, czego nie dałoby się znieść, żadna pleśń, tylko stęchłe ciepło. Jednak gdy drzwi były otwarte, było w porządku. Dodatkowo otrzymaliśmy w prezencie olejek lawendowy, więc używaliśmy go do odświeżenia (kilka kropel).
UsługiNie było problemu, aby u właściciela kupić lody, lokalne produkty lub po prostu o coś zapytać. Wszyscy byli chętni i uprzejmi. Porozumiewaliśmy się z właścicielem po czesko-chorwacku (jakoś zawsze się udawało) oraz z córką właściciela po angielsku.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate