Wakacje nam się całkiem podobały. Morze ładne, czyste i ciepłe. Basen przy hotelu ładny. Miał ładny design, ale niestety jeśli ktoś z większą wagą usiadł tam i jeszcze wziął materac, to inni nie mieli szans dostać się do basenu. Hotel z zewnątrz ładny, ale dość zaniedbany i niedo wyposażony. Wiele rzeczy niedopracowanych. Dwa krzesła dla trzech osób. Na balkonie mieliśmy dwa fotele, jeden wytarty, więc człowiek czuł się jak na gramofonie. A co nas przywitało, to deska sedesowa sklejona złotą taśmą klejącą. Nowa deska to inwestycja rzędu kilku złotych. Na oknie jedna zasłona, która ledwo zasłaniała połowę okna, najwyraźniej brakowało drugiej połowy zasłony. Kolejna inwestycja rzędu kilkuset złotych. Najwyraźniej sprzątanie nie jest tu traktowane poważnie. Na kanapie brud, kurz i patyczek do uszu. Kolejna sprawa to wynoszenie śmieci. Przy hotelu nie było koszy na śmieci, więc biegaliśmy z workami po śmieciach po drodze i szukaliśmy kontenera, czekając, aż ktoś na nas wyskoczy. Najwyraźniej nie byliśmy sami, bo biegało tu więcej takich nieszczęśników. Kosz na śmieci w pokoju był raczej dla lalek. Na wyspie dużo budów, wiele budynków w opłakanym stanie, z ogrodów przy niektórych domach byliśmy w szoku. Zarosłe krzewami, bałagan, a właściciel siedzi na balkonie i błogo patrzy na swój ogród. Ale żeby tylko nie narzekać. Wakacje na 14 dni super, odpoczęliśmy, było tu dość spokojnie.
Zakwaterowanie
Zakwaterowanie jest oznaczone czterema gwiazdkami. Zacznę od wyposażenia kuchennego. Najwyraźniej słowa takie jak czajnik elektryczny czy mikrofalówka są tutaj nieznane. Tymczasem to inwestycja rzędu tysiąca koron. Dla trzech osób były tutaj dwie szklanki, każda inna. Trzeci kubek do kawy musieliśmy dokupić sami. Wodę na kawę gotowaliśmy w garnku do zupy, ale ten garnek przywieźliśmy ze sobą. Kolejne wyposażenie to jeden garnek i chochla. Lodówka po przyjeździe była zamarznięta. Odjeżdżający powiedzieli nam, że jej nie rozmrażają, więc też się tym nie przejmowaliśmy. Kolejną rzeczą, która mnie zaskoczyła, było to, że lodówka wyglądała na wbudowaną, ale była wsunięta do jednej szafki, a drzwi nie były do niej przymocowane, więc jeśli ktoś chciał otworzyć lodówkę, najpierw musiał otworzyć drzwi szafki, a potem palcem szukać szczeliny między drzwiami lodówki a blatem, aby ją otworzyć, ponieważ brakowało jakiegokolwiek uchwytu, za który można by chwycić drzwi. W pokoju były dwie koce. Liczyliśmy się z tym, że sami będziemy sprzątać w pokoju, ale niestety nie było tam żadnego wyposażenia do sprzątania. Więc następnym razem do połowy kuchni dołożymy jeszcze wiadro, miotłę i szufelkę, ale wątpię, żeby nasz bagaż ważył 15 kg na osobę. Uważam, że jeśli hotel ma basen, nie powinno zabraknąć prysznica przy basenie. Ludzie wracają z plaży i myją się w basenie. Również uważam, że przy wejściu mogłby być prysznic przynajmniej na nogi, jeśli wracasz z plaży z piaskiem na stopach, żeby nie wnosić go na pokój. Niestety takich niedopatrzonych detali za kilka groszy jest tu sporo. Pokój był długi jak nitka. Jedynym otworem do wentylacji były drzwi na balkon, ale jeśli zostały otwarte, to w nocy kąsały cię komary. Przy zamkniętych drzwiach w tylnej części, gdzie było miejsce do spania, nie dało się oddychać. Klimatyzacji nie używaliśmy, bo nie mieliśmy antybiotyków na ewentualne anginy. Zamiast okna są tutaj zamurowane luksfery, nie wiem, kto to wymyślił. Przez cztery luksfery nad łóżkiem oślepiało nas światło z jakiegoś korytarza, musieliśmy ten otwór zasłaniać.
Wyżywienie
Mieliśmy własne wyżywienie. Mimo braku wyposażonej kuchni udało nam się coś ugotować. Na wyspie można kupić szybkie przekąski, kebab, gyros, naleśnik za 2,5 euro. W restauracjach jedzenie do 10 euro. Zakupy w mniejszych sklepikach w okolicy całkiem dobre. Tanie owoce, brzoskwinie 1,6 euro za kg. Dość zaskoczyła mnie cena wody gazowanej – za 6 butelek (1,5 l) płaciliśmy 4,8 euro.
Obsługa w hotelu
Nie mieliśmy żadnych usług w hotelu. Może tylko dostarczenie pościeli, ręczników i jednej rolki papieru toaletowego. Na wyspie wypożyczyliśmy samochód i objechaliśmy całą wyspę w jeden dzień. Jest tu wiele pięknych plaż. Jest jedna główna droga wokół wyspy, a dostęp do plaż zawsze prowadzi drogą szutrową, więc trzeba jechać ostrożnie.
Plaża
Plaża była blisko. Na plaży większe kamienie. Przy wejściu do morza również większe kamienie, ale dało się je przejść, a dalej był już piasek. Nigdzie nie widzieliśmy jeżowców. Mąż odrzucił kamienie i stworzył jakąś ścieżkę do wody, gdzie nie potrzebowaliśmy butów. Woda czysta i ciepła nawet w drugiej połowie września. Trochę żałowałam dużej ilości śmieci na plaży, których nikt nie sprzątał. To jednak także brak wychowania ludzi. Na plaży nie ma toalet, ciekawi mnie, gdzie ludzie chodzą do toalety, ale wolę tego nawet nie wiedzieć, ponieważ w pewnym momencie w morzu pływały ludzkie odchody...
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate