Ogólnie rzecz biorąc, był to ładny urlop, z wyjątkiem kilku wyjątków wymienionych poniżej.
PlażaWolimy raczej spokojne plaże, więc plaża bezpośrednio przy porcie nam nie odpowiadała - za dużo ludzi. Dlatego wynajęliśmy samochód - było nas 4, mieliśmy Hyundai Accent i kosztowało nas to 165 euro/6 dni, więc w przeliczeniu na osobę nie było to nic bardzo drogiego. Samochodem można objechać wyspę w ciągu całego dnia. Objechaliśmy różne plaże i ostatecznie zatrzymaliśmy się na plaży Glyfkada (albo jakoś tak), która była naprawdę spokojna, za leżaki nic nie chcieli, jeśli zamówiło się coś małego do picia. Oczywiście do wyboru jest wiele innych ładnych plaż.
WyżywienieW maleńkiej kuchni można było przygotować co najwyżej herbatę, więc chodziliśmy do tawern, gdzie można bardzo dobrze i za rozsądną cenę zjeść i napić się. Polecam restaurację Doukas niedaleko portu - kelnerzy są bardzo mili, a menu jest nawet po czesku. Po każdym posiłku dostajesz jakiś bonus, zazwyczaj loda na patyku, kieliszek ouzo, arbuza itp. Około 50 m od pensjonatu znajduje się supermarket, gdzie można kupić podstawowe rzeczy.
ZakwaterowanieZakwaterowanie jest typowo greckie - małe pomieszczenie z łóżkiem i małym aneksem kuchennym (bardzo mało miejsca, dwupalnikową kuchenkę trzeba wyciągnąć ze szafki, co zajmuje całą przestrzeń na blacie), dalej łazienka z WC - na szczęście mieliśmy zasłonę przy prysznicu, więc woda nie rozpryskiwała się wszędzie, ale znajomi, z którymi byliśmy, takiej zasłony nie mieli, więc cała łazienka "pływała" w wodzie. Mieliśmy pokój z widokiem na basen i na ulicę, która była dość ruchliwa, na noc musieliśmy zamykać balkon. Problemem były też cienkie i nieizolowane ściany. Słychać było każde skrzypienie, ale przede wszystkim odkręcanie i zakręcanie wody u sąsiadów. To zawsze nas budziło. Na pochwałę zasługuje natomiast pani pokojowa - sprzątano codziennie, a pościel wymieniano raz podczas pobytu. Klimatyzacji ostatecznie nie potrzebowaliśmy, noce są dość ciepłe, inaczej jest dostępna za opłatą 5 euro/dzień.
UsługiZaletą pensjonatu jest to, że znajduje się w nim mała "tawerna", gdzie można napić się lane piwo, wina, coś małego do jedzenia, a nawet koktajli :-) W poprzednich recenzjach czytałem, że właściciel jest ponury i mało rozmawia. To nieprawda, jeśli chcesz, będzie z tobą rozmawiał i jest z nim zabawnie :) Pokazał nam nawet różne zdjęcia sprzed 30 lat, kiedy zaczął prowadzić ten pensjonat... Faktem jest, że byliśmy u niego dość często i zrobiliśmy mu niezły obrót ;-) Basen jest czysty, ciepły i ładny.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate