„Zamiast luksusowego wypoczynku, kupiłam swojej rodzinie dwa tygodnie ogromnego stresu, upokorzenia i walki o podstawowe standardy.”
Poczucie oszustwa: Wybrałam ten hotel ze względu na prestiż (5*+) i obietnicę profesjonalnej opieki nad dziećmi. Na miejscu poczułam się jak ofiara oszustwa – luksus istniał tylko na papierze, a hotel okazał się kompletnie nieprzygotowany na przyjęcie rodzin przy gorszej pogodzie. Świadomość, że pracownicy od 6 lat wiedzą o braku ofert dla dzieci, a mimo to nadal sprzedają to jako "rodzinny raj", jest dla mnie skandaliczna.
Strach i brak prywatności: Wtargnięcie mężczyzny z obsługi do naszego pokoju bez pukania odebrało mi i mojej mamie poczucie bezpieczeństwa. Zamiast czuć się swobodnie w pokoju, za który zapłaciłam fortunę, czułam się obserwowana i zagrożona. Reakcja hotelu – czyli próba zbagatelizowania tego incydentu – była jeszcze gorsza niż samo zdarzenie.
Bezsilność wobec choroby dzieci: Widok moich dzieci, które muszą brać antybiotyki na pusty żołądek, bo obsługa wyrzuciła im jedzenie i picie, był dla mnie jako matki druzgocący. To nie było zwykłe niedopatrzenie, to była rażąca ignorancja wobec zdrowia moich synów.
Upokorzenie ze strony personelu: Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że w hotelu tej klasy będę wyśmiewana prosto w twarz przez kelnerki. Czułam się tam jak intruz, a nie gość. Każda próba wyjaśnienia problemu kończyła się ironicznymi uśmiechami lub pustymi obietnicami managera ***, który po prostu zaczął mnie unikać.
Stracony czas i pieniądze: Te wakacje miały być nagrodą za ciężką pracę, a stały się etatem na pełen zegar jako "detektyw" i "interwent". Zamiast cieszyć się czasem z mamą i dziećmi, biegałam z telefonem dokumentując kłamstwa hotelu, zimne jedzenie i pusty Kids Club.
Podsumowując: Czuję ogromny żal i gniew. Hotel Mitsis Alila oraz organizator zniszczyli moje wakacje, nie wywiązali się z umowy i narazili moją rodzinę na stres, którego nie da się zrekompensować zwykłymi przeprosinami. Moje zaufanie do tej marki zostało nieodwracalni
Zakwaterowanie
Dramatyczne warunki w pokoju – Zagrożenie bezpieczeństwa
Wady konstrukcyjne podczas sztormu: Przy wietrze o sile 10 w skali Beauforta, konstrukcja okien balkonowych okazała się całkowicie nieszczelna. Woda zacinająca z zewnątrz swobodnie przepływała przez ramy okienne do wnętrza pokoju, w którym spały dzieci.
Zagrożenie dla dzieci: Jako matka, zamiast odpoczywać, spędziłam noc na walce z żywiołem wewnątrz luksusowego apartamentu. Bałam się, że napór wiatru wybije szyby lub wypchnie całe ramy do środka. Fakt, że dzieci spały w pokoju, w którym przez okna wlewała się woda, jest niedopuszczalny w jakimkolwiek standardzie, a co dopiero w hotelu tej klasy.
Fasada luksusu: Piękne lustra i wygodne poduszki, którymi hotel się chwali, są bezwartościowe w obliczu faktu, że budynek nie zapewnia podstawowej ochrony przed warunkami atmosferycznymi.
Wyżywienie
Zamiast obiecanego standardu Ultra All Inclusive 5 Plus, otrzymałam ofertę, którą można nazwać co najwyżej standardem 'Light' w najtańszym wydaniu.”*
1. Restauracja główna: Bufet poniżej standardów
Zamiast finezji i jakości, bufet przypominał masową stołówkę.
Owoce i prezentacja: Owoce serwowano w sposób prymitywny – całe jabłka, gruszki czy banany rzucone do mis (często poobijane), zamiast filetowanych, świeżych propozycji. To standard taniuch hosteli, a nie luksusowego resortu.
Jakość produktów: Wędliny i sery wyglądały na najtańsze produkty z supermarketu (mortadela i masowo produkowane szynki), bez śladu lokalnych produktów premium. Ciepły bufet tonął w tłuszczu – tanie parówki i fasolka, zamiast stacji gotowania na żywo.
Chaos i brud: Moje zdjęcia dokumentują puste talerze w strefie deserowej i ogólny bałagan. Gość płacący 15 200 zł nie powinien jeść resztek z brudnych półmisków.
2. Restauracje a’la carte: Gastronomiczne oszustwo
To tutaj poczułam się najbardziej oszukana, bo te kolacje miały być wyjątkowe.
Kuchnia Azjatycka (Fikcja kulinarna): To był szczyt amatorstwa. Zamiast puszystych, delikatnych bułeczek Bao, podano mi zwykłe polskie pyzy drożdżowe, przekrojone na pół z wrzuconymi warzywami. Do tego fałszowanie menu – zamiast obiecanego szlachetnego okonia morskiego, serwowano tanią, niezidentyfikowaną rybę. To nie jest kuchnia fusion, to jest podrabianie produktów.
Kuchnia Meksykańska: Zamiast autentycznych, świeżych tacos, podano nam gotowe produkty, które smakowały jak najtańsze chipsy z Lidla. Wstydem jest serwowanie takich dań w hotelu mieniącym się standardem Plus.
3. Obsługa i higiena: Upokorzenie i brak profesjonalizmu
Zachowanie kelnerów: Nigdy nie zapomnę kelnerek w restauracji azjatyckiej, które wyśmiewały się z nas prosto w twarz. Zamiast gościnności, czułam wrogość.
Zimny serwis: Nawet proste zamówienia jak "irlandzka kawa" były podawane zimne. W tym hotelu nic nie miało odpowiedniej temperatury – ani jedzenie, ani obsługa.
4. Incydent medyczny: Skrajna nieodpowiedzialność
Na
Obsługa w hotelu
MOJE OGÓLNE WRAŻENIA: „WAKACJE, KTÓRE BYŁY WALKĄ O PRZETRWANIE I GODNOŚĆ”
„Wyjechałam na wakacje z mamą i chorymi dziećmi, płacąc za najwyższy luksus (5 Plus), a wróciłam w gorszym stanie psychicznym, niż wyjechałam. To, co przeżyłam w Mitsis Alila, to nie był wypoczynek, tylko nieustanny stres, strach i upokorzenie.”*
1. Brak bezpieczeństwa i poczucie osaczenia
Najgorszym wspomnieniem jest moment, w którym straciłam poczucie bezpieczeństwa we własnym pokoju. Wtargnięcie pracownika bez pukania, jego agresywna postawa i bezczelne wyzywanie mnie, bym „nie skarżyła”, bo on ma przez to problemy, było traumatyczne. Czułam się zastraszana w miejscu, które miało być moim domem na dwa tygodnie. Do tego nieszczelne okna podczas sztormu (10 w skali Beauforta), przez które woda wlewała się do środka na śpiące dzieci – każda noc była lękiem o to, czy okna wytrzymają napór wiatru.
2. Walka o zdrowie dzieci kontra znieczulica obsługi
Moje dzieci były chore i brały antybiotyki. Jako matka dbałam o to, by miały pod ręką jedzenie i soki niezbędne do przyjęcia leków. Obsługa hotelowa, wykazując się skrajną bezmyślnością, wyrzucała te zapasy z pokoju, mimo że lekarstwa stały obok w widocznym miejscu. Zmuszanie chorych dzieci do brania silnych leków na czczo przez ignorancję personelu jest dla mnie niewybaczalne.
3. Gastronomiczne oszustwo i kpina z gościa
Standard „Ultra All Inclusive” okazał się kłamstwem. Zamiast puszystych bułeczek Bao w restauracji azjatyckiej, podawano mi zwykłe, przekrojone pyzy drożdżowe z warzywami. Serwowano tanie podróbki zamiast szlachetnych ryb, a w „meksykańskiej” kuchni chipsy z marketu zamiast świeżych tacos. Co gorsza, barmani wmawiali mi absurdalne teorie, że „alkohol wychładza kawę”, podając zimne napoje i robiąc ze mnie osobę, która nie zna podstawowych faktów.
4. Upokarzająca obsługa i brak serwisu
Czułam się tam jak intruz, a nie gość. Kelnerki wyśmiewające się z nas w twarz, 30-minutowe czekanie na naleśnika i kłótnie personelu o to, jak długo stoję w kolejce, to standardy rynsztokowe
Plaża
„W przeciwieństwie do rażących uchybień wewnątrz hotelu, stan samej plaży oceniam z dużą wyrozumiałością, biorąc pod uwagę okres przygotowawczy po sezonie zimowym.”
Naturalny stan po zimie: Na plaży widoczne były naniesione przez morze odpady, w tym plastikowe butelki. Jako gość rozumiem jednak, że był to czas intensywnych prac porządkowych prowadzonych przez hotelowych pracowników. Jestem w stanie zaakceptować fakt, że natura wymaga czasu na uprzątnięcie po sztormach, i nie wnoszę w tym zakresie roszczeń o odszkodowanie.
Infrastruktura w trakcie przygotowań: Choć plaża nie była jeszcze w pełnej, "widokówkowej" gotowości, doceniam wysiłek wkładany w jej uprzątnięcie. Moje zastrzeżenia dotyczą usług, które powinny być gotowe niezależnie od pory roku (jak bezpieczeństwo w pokoju czy wyżywienie), a nie naturalnego procesu sprzątania wybrzeża.
Opinia zmoderowana z powodu niezgodności z Regulaminem