Hotel dla niewymagających. Cztery gwiazdki, którymi się szczyci, to przesada. To bardzo solidna trójka.
PlażaRocky, polecam buty, albo ze względu na skały, albo dlatego, że około 11 rano robi się gorąco jak w piecu. Jak wszędzie w Grecji, Grecy nie dbają o plaże, więc czeka tu bałagan, zwłaszcza po innych gościach. Klasyczny niemiecki sport „biegnięcia z ręcznikiem do leżaka o 6 rano” wciąż jest aktualny. Każdy, kto przyjedzie o 9-10, będzie miał trudności ze znalezieniem leżaka i cienia.
WyżywienieHotel jest duży, a rozwiązanie problemu „1000 osób, 1000 smaków” polega na tym, że większość potraw jest bardzo mdła, bez smaku i to gość musi wszystko doprawić. Dodatkowo, hotel dysponuje bardzo przyzwoitym arsenałem przypraw. Menu jest dość obszerne, ale często powtarzane, a jedzenie jest „recyklingowane” – makaron, który był w menu obiadowym, jest wieczorem ponownie oferowany w formie zapiekanki, niewykorzystana kiełbasa pojawia się w porannym omlecie itd. Chyba nie da się inaczej. Niczego nigdy nie brakowało, wszystko było szybko uzupełniane. Każda kolacja odbywała się w kuchni, co było miłą odmianą, ale z drugiej strony, nie przepadają za takimi kuchniami. Sushi, które tu serwowali, było najgorszym, jakie kiedykolwiek jadłem – rozgotowany, ale wciąż twardy ryż.
ZakwaterowanieZależy, czy zatrzymasz się w budynku głównym, czy w aneksie po drugiej stronie ulicy. My mieszkaliśmy w aneksie. Pokój był czysty, wyposażenie proste. Klasyka w postaci telewizora, telefonu, suszarki do włosów, sejfu, niedziałającej lodówki. Klimatyzacja w porządku. Łazienka bez okna, nieco zniszczona przez oryginalną konstrukcję (fugi na płytkach) i niedziałająca wentylacja. Wietrzyliśmy przez balkon. Niezrozumiałe otwory od wiercenia w sufitach SD. Dobre do spania, ale to nie luksus. Nie spodziewałbym się tego w czterogwiazdkowym hotelu.
UsługiTym, co wyróżnia hotel, jest personel, który jest do dyspozycji przez cały dzień, uśmiechnięty i chętny do pomocy.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate