PlażaNa plażę poszliśmy tylko po to, żeby ją zobaczyć, a było już prawie ciemno. Nie mieliśmy czasu, żeby się „wycisnąć”. Od pierwszego dnia chodziliśmy pieszo do wioski Archangelos (ok. 4 km) albo dolną trasą wzdłuż morza, albo przez Stegnę i pod wapienny masyw (nocleg na końcu Stegny) – wspaniały spacer do zamku nad wioską, przyjemny spacer uliczkami między domami, szczególnie od strony, gdzie stoi kościół z wysoką wieżą; druga strona, jakby drogą przez centrum, nie jest zbyt ciekawa. Schodząc do Stegny, widać też kolejny zamek; dotarliśmy do niego, ale zatrzymało nas ogrodzenie. Na razie trwają tam chyba tylko prace wykończeniowe (schody, ...). Z Archangelos do Stegny można również przejść przez masyw, świetną ścieżką, która prowadzi również na plażę z czerwonymi kamyczkami Red Sand. Ze Stegny poszliśmy również do kościoła (ok. 330 m n.p.m.) nad plażą Tsambika, a następnie na samą plażę, gdzie spędziliśmy około 1,5 godziny i z powrotem. Podczas całego pobytu przeszliśmy 150 km (wliczając Pefkos – Lardos – centrum wioski i z powrotem – to kolejne rejony Rodos).
WyżywienieJedliśmy indywidualnie. Gotowaliśmy coś w studiu i próbowaliśmy też w restauracjach w wiosce Archangelos. Nigdy nie byliśmy głodni. W poniedziałki odbywają się lokalne targi, przypadkiem na nie trafiliśmy, więc zaopatrzyliśmy się w warzywa i owoce. Są też 3 supermarkety, gdzie wybór jest naprawdę duży. W samej Stegnie są raczej mniejsze sklepy, ale tam też można się przebrać.
ZakwaterowanieByło nas dwoje w studio dla 4 osób (łóżko podwójne i łóżko piętrowe). Dla dwóch osób przestrzeń była całkowicie wystarczająca. Kuchnia była w pełni wyposażona, nawet kuchenka mikrofalowa, ale w studio dla 4 osób była tylko 1 filiżanka do herbaty i 1 filiżanka do kawy; płyn do mycia naczyń, ściereczka kuchenna. Przygotowaliśmy herbatę w ceramicznych naczyniach, a następnie nalaliśmy ją do wcześniej wspomnianych szklanek. Brakowało jeszcze plastikowych misek na sałatki i przekąski. Nie mogliśmy nawet zobaczyć okna nad szafką kuchenną, ponieważ żaluzje nie działały. Wystarczająco dużo miejsca do przechowywania w szafie, w komodzie z otwartymi półkami i w stoliku nocnym. Klasyczny problem z poduszkami, który rozwiązała poduszka z domu. W łazience przestronna szklana kabina prysznicowa (do której idziemy do GR po raz pierwszy, inaczej zawsze tylko za zasłoną prysznicową, a nawet bez niej), szafka nad umywalką, płynne mydło do rąk. Balkon był przestronny, ze stołem i dwoma krzesłami, skierowany na północny wschód, z widokiem na wapienny masyw. Morze nie było szczególnie widoczne, przed nami znajdował się apartamentowiec. Mieszkanie było czyste, w sam raz, i zawsze zdarza się, że mrówki witają nas swoją wizytą (myślę, że nie ma nacisku na czyszczenie „niedostępnych” miejsc. Wychodzę z domu uzbrojony w spray).
UsługiTen typ zakwaterowania - studio - nie oferował żadnych usług.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate