Wakacje były ogólnie spokojne i relaksujące.
PlażaPlaża blisko hotelu, jest przestronna, dość czysta, niezbyt zatłoczona (oprócz niedziel miejscowi też jeżdżą nad morze - większość sklepów jest zamknięta, mają dzień wolny). Morze jest płytkie wiele metrów od plaży - świetne dla dzieci, gorsze dla pływaków, ale jest cudownie czyste i ciepłe. W ogóle nie chciałam wychodzić z wody. Opłata za dwa leżaki i parasol jest wszędzie taka sama – 7,5 euro/dzień.
WyżywienieMieliśmy obiadokolację, ale hotel przygotowuje tylko śniadanie. Za możliwość kolacji otrzymaliśmy "voucher" do pobliskiej tawerny, gdzie mogliśmy wybrać jeden posiłek z karty, niestety nie wszystko było wliczone w cenę płatnego obiadokolacji, za niektóre posiłki dopłaciliśmy 2 euro (na posiłek). Zamówiliśmy co chcieliśmy i trzeba przyznać, że wszystko było bardzo smaczne i świeże. Na pewno lepsze niż jedzenie w hotelu, gdzie posiłki są przygotowywane wcześniej i w większych ilościach, suszone, gotowane... Ale to były dodatkowe wydatki i nie mogliśmy „posmakować” jak w przypadku bufetów – to nie jest krytyka, ale zauważ. Śniadania codziennie takie same, przeciętne w smaku. Naczynia często nie były dostatecznie umyte – zwłaszcza sztućce.
ZakwaterowanieSpodziewaliśmy się więcej - hotel nie jest bardzo odnowiony, wyposażenie i udogodnienia już coś pamiętają. Najpierw dostaliśmy pokój bez balkonu i z niedziałającym sejfem, ale na naszą prośbę następnego dnia zmieniono nam go i mimo że był widok na podwórko i przeciwną stronę domu, był wystarcza do siedzenia i suszenia strojów kąpielowych i ręczników. Meble są na granicy funkcjonalności - drzwi szafy wypadły bez dotykania przez nas i tak pozostały do końca pobytu, nikt ich nie naprawiał. Klimatyzacja działa, ale dziwnie pachnie. W łazience jest wanna, ale brakuje wtyczki. Plusem było codzienne sprzątanie i dostarczanie artykułów higienicznych. Ściany i drzwi są cienkie, ale na szczęście mieliśmy cichych sąsiadów, więc wieczorem i rano było cicho, nikt nam nie przeszkadzał ani nie budził.
UsługiRecepcjonistki były na zmianę - recepcjonistka z Polski była najbardziej przychylna, a panowie w recepcji również mili i pomocni. Najgorsza była młoda dama (ciemniejsza karnacja), która wydawała się zirytowana i znudzona, jeśli o coś zapytaliśmy (nie znamy angielskiego ani greckiego, próbowaliśmy użyć tłumacza, znanych słów i „ręce, stopy”), odwracała wzrok „w kolumnę” i patrzyła na nas jak na kłopotliwe owady.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate