Dzień dobry, nie jestem typem osoby, która chętnie krytykuje, ale uważam, że warto odnieść się do rzeczy, które nie były do końca w porządku i bardzo psuły ogólne wrażenie z pobytu. Primošten jako takie jest bardzo pięknym miastem, stworzonym do wieczornych długich spacerów po plażach lub w samym miasteczku. Restauracje na każdym kroku, a obsługa zawsze bardzo miła i uprzejma. Na wakacje dojechaliśmy własnym samochodem, dzięki czemu mogliśmy odwiedzić również okolicę, np. piękne miasto Trogir. Jeśli nie jesteś całkowitym plażowym leniem, ten region Cię nie zawiedzie, wciąż jest co odkrywać. W zasadzie nie musisz nawet znać języka, Czesi i Słowacy są tu jako turyści zdecydowaną większością.
PlażaPodana odległość 400 m od morza była nieco optymistyczna, rzeczywistość to około 800 m, ale nam to nie przeszkadzało.
WyżywienieMieliśmy wakacje bez wyżywienia, gotowaliśmy sobie sami (może warto byłoby dokupić coś niewielkiego, ten jeden nóż do chleba naprawdę nie wystarczy) lub jedliśmy w lokalnych restauracjach. Kuchnia była wyposażona w podstawowe sprzęty, ale nie liczcie na tarkę czy obieraczkę.
ZakwaterowanieNiestety zakwaterowanie było dużym rozczarowaniem. Pokój, który zamówiliśmy, miał być na parterze, jednak rzeczywistość była inna. Drzwi wejściowe znajdowały się poniżej poziomu chodnika, a małe, wąskie okienka w sypialni i łazience jasno wskazywały, że nie jest to pokój na parterze, lecz w piwnicy. Okienka na poziomie chodnika nie mogły być otwarte nawet w nocy, ponieważ odwiedzali nas przez nie nieproszeni goście (pająki – naprawdę duże i włochate, gigantyczne stonogi i koniki polne). W kuchni znajdowało się duże francuskie okno, które miało wychodzić na taras i w zasadzie był to jedyny źródło naturalnego światła oraz jedyny pokój naprawdę na parterze. Taras/balkon, jak napisano w umowie, okazał się niestety bardzo złym żartem. To nie jest taras, lecz prawdopodobnie dawne miejsce parkingowe, po prostu betonowy plac przed domem, wspólny dla dwóch pokoi, niezagrodzony, jedynie z boku niskim murkiem. Brak ogrodzenia, brak wyraźnego oddzielenia – uważam, że nie byłoby problemem posadzić trzy tuje lub postawić płot, aby wszystkim przechodniom lub mieszkańcom powyżej było jasne, że to taras, a nie przestrzeń publiczna, gdzie zmęczeni podróżni siadają, dzieci z ulicy grają w badmintona, a sąsiedzi wyrzucają resztki obiadu dla kotów. Koty (dokładniej 6 kotów), regularni poranni goście po mleko, niestety nie pozwalały na przewietrzenie pokoju nawet przez otwarcie drzwi na taras, ponieważ natychmiast zapełniały pokój. Wszechobecne mrówki pełzające po całej kuchni przez pęknięte kafelki z zewnątrz dopełniały lokalną faunę. Widok: jak mówi zasada, jeśli nie jest napisane, że jest widok na morze, nie oczekuj go – tutaj to się w pełni sprawdziło, ale na to byliśmy przygotowani. Jednakże fakt, że przez cały tydzień będę patrzeć na ogrodzoną, surową budowę trzech nowych apartamentów, z których wystają kable, był dla mnie dość przygnębiający. Koronę temu wszystkiemu postawił wysypisko śmieci znajdujące się za murkiem naszego tarasu. Pozytywnie oceniam to, że zawsze była dostępna ciepła woda, kabina prysznicowa była wystarczająco duża, a pokój był czysty, choć prosto urządzony.
UsługiDelegatka była bardzo uprzejma, cały czas się uśmiechała i we wszystkim pomagała.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate