Witam. Nazywam się István Hauptman. Zanim napiszę kilka rzeczy, chciałbym zaznaczyć, że to już trzeci rok z rzędu, kiedy podpisujemy z Wami umowę i do tej pory wszystko było w porządku z naszymi podróżami. W tym roku wybraliśmy Sarti i znaleźliśmy świetną ofertę, dzięki zespołowi pracowników Invia.
Byłem całkowicie zadowolony z zakwaterowania i tawern restauracyjnych. Miałem tylko jeden dość nieprzyjemny problem z podróżą. W drodze tam wszystko było w porządku, ale w drodze powrotnej zostawili mnie i moją partnerkę oraz czteroosobową rodzinę mieszkającą obok nas w Kipriotis. Ta nieprzyjemna sytuacja przebiegła następująco: 28 czerwca opuściliśmy Kipriotis Apartment. Lokalny przewodnik /Leonidas/, z którym byliśmy bardzo zadowoleni, zaprowadził wszystkich do jednej z restauracji (Aurora) wraz z bagażami, aby wszyscy tam czekali, a kierowcy autobusów oraz inni przewodnicy mieli wywoływać osoby z list według nazwisk, aby wskazać, do którego autobusu mają wsiąść... Ludzie odchodzili kolejno, a my coraz bardziej zaczęliśmy się martwić, którym autobusem pojedziemy do domu, bo wiedzieliśmy tylko, że jedziemy z innym biurem podróży niż tym, z którym przyjechaliśmy. Autobusy biura były już załadowane i pełne, a zostały tylko my i nasi sąsiedzi.
W tym czasie nasz autobus już dawno załadował się gdzie indziej i odjechał, mimo że było 8 wolnych miejsc, czego kierowcy nie zauważyli, mimo że mieli listę z nazwiskami. Autobus odjechał, a gdyby nasi sąsiedzi nie poszli do biura zapytać, kiedy i z kim odjeżdżamy, nie wiem, jak byśmy wrócili do domu. Po długich staraniach okazało się, że mamy jechać tym autobusem, ale nikt nas o tym nie poinformował, chociaż teoretycznie lokalny przewodnik Zsófi miał nas o tym powiadomić, że wracamy z całkiem inną firmą, która oczywiście nie czeka w Aurorze, lecz zupełnie gdzie indziej w Sartim!
Szybko zadzwonili do kierowcy, aby się zatrzymał, który był już 15 km od Sartiego. Autobus się zatrzymał i dzięki temu...