Hotel ma piękny widok, a recepcja jest przepiękna. Zarządowi na recepcji na pewno udaje się utrzymać w przekonaniu, że rządzą luksusowym hotelem, podczas gdy w podpokładzie hotel nie dorównuje nawet poziomowi 2-gwiazdkowego pensjonatu, i to nie przesadzam. Spośród piętnastu hoteli, które odwiedziliśmy podczas letnich wakacji, ten był zdecydowanie najgorszy. Oszczędza się tu na wszystkim, a przede wszystkim na gościach. Omijajcie to miejsce szerokim łukiem.
PlażaPiasek z kamieniami, tak, jest tu plaża.
WyżywienieOkropne! Odwiedziliśmy już wiele hoteli, ale jedzenie nigdzie nie było tak złe jak tutaj. Do wyboru jest kilka sałatek, mnóstwo rodzajów dodatków (które potem pojawiają się w tych sałatkach), potem zazwyczaj coś z mielonego mięsa i sucha rolada, zwykle z drobiu. Kolacja różni się od obiadu tylko tym, że są jeszcze spaghetti z czerwonym sosem. Te przysmaki powtarzają się w kółko. Kiedy znika rolada z kurczaka, pojawia się indycza. Na obiad rolada ze słodkim sosem, wieczorem z musztardowym. Placki z mielonego mięsa zastępują wałeczki o tym samym smaku, aby potem placki wróciły. Kiedy w końcu całkowicie znikną, zastępuje je coś panierowanego. Przezywaliśmy to granulami. Wygląd i zapach dokładnie jak psie granulki, smak sobie też tak wyobrażam. Tutaj po tygodniu nie poczujesz, że wyrastają ci pióra kurczaka, tutaj będziesz się modlić o pieczonego kurczaka. Problem z wyborem pojawia się nie po tygodniu, ale już drugiego dnia, a przetrwać tydzień bez normalnego jedzenia „na zewnątrz” jest niemożliwe. Z greckimi hotelami miałem jak dotąd najlepsze doświadczenia, a byłem tam 2 razy w wariancie 2+. Jedzenie tam było na zupełnie innym poziomie. Tutaj nie ma z czego wybierać, jedzenie nie ma smaku i dodatkowo nie próbuje nawet maskować, że oferuje ciągle to samo. Ocena zasługiwałaby na obniżenie, ponieważ pobyt nie był AI, ale AI-light – z napojów alkoholowych tylko piwo, wino i retsina, mocny alkohol nie. O tym oczywiście opis hotelu taktownie nie wspomina. Dodatkowo na barze dostajesz tylko dwa napoje naraz i nie ma znaczenia, że reszta rodziny siedzi pięć metrów od ciebie, niech stoją w kolejce! Rozumiem powód, ludzie nalewają sobie dużo i potem to zostaje na stole. Ale mnie to nie interesuje! Za to zapłaciłem i nie chcę, żeby barmanka mnie poganiała. Jedzenie tutaj to kara! Niestety nie można dać zero punktów.
ZakwaterowanieNajpierw pozytywy. Pokój był duży, a widok absolutnie niesamowity. Mieszkaliśmy nad barem (właściwie na parterze), z widokiem na morze. Pierwszy problem polegał na tym, że nie można było odsłaniać zasłon, ponieważ wtedy byliśmy w oknach bez firanek jak na wystawie. Każdy przechodzień mimowolnie zerkał. Drugi problem polegał na tym, że zasłonięcie ich było prawie niemożliwe, ponieważ wtedy w pokoju zapadała ciemność jak w grobie. Światełka, które miały oświetlać pomieszczenie, miały intensywność lampki nocnej (niektóre nawet miały niebieski kolor), lampki nad łóżkiem były trochę jaśniejsze, ale metr od nich panowała ciemność. Całe pomieszczenie sprawiało wrażenie ekstremalnie zużytego. Wszystko było obdrapane, uszkodzone. Dziura w łazience zamiast wentylatora, brak zasłony przy wannie, szafa z „mapą” nieznanego pochodzenia... Cztery gwiazdki to miejsce mogło dostać tylko pod wpływem bardzo silnych halucynogenów. Jeszcze jedna rzecz – w czterogwiazdkowym hotelu powinno padać tylko na zewnątrz. Nie w pokoju, barze, jadalni, toaletach...
UsługiParking - zaparkowanie tutaj jest jednak problematyczne. Są tu place zabaw i możliwość wypożyczenia sprzętu sportowego. Na papierze standardowe usługi. Hotel jednak kuleje w usługach, które nie są opisane, ponieważ każdy od hotelu ich oczekuje. Na przykład spodziewałbym się desek sedesowych przy toaletach przy barze, koszy na śmieci wokół basenu. Kilka leżaków przy wielkości hotelu to także zły żart. Osobnym rozdziałem jest "korki" podczas kolacji. Do bufetu z jednej strony napierają świeżo przybyli, z dwóch innych stron ludzie od stolików, a z ostatniego kierunku kelner z tacą. W efekcie wszyscy są źli. Ludzie czekający przy pustych tacach, ci, którzy nie mogą do nich dotrzeć, oraz kelner, który próbuje uzupełnić bufet. Sytuacji nie poprawia fakt, że próbuje się tutaj układać jedzenie na tacach - np. plasterki salami lub sera starannie obok siebie. Taka taca na bufecie wytrzymuje kilka sekund i jest pusta. Osobnym tematem jest strój personelu. Dżinsy i koszulka u kelnerów są do przyjęcia, ale biała koszulka i półprzezroczyste legginsy u kelnerki - serio? Taki strój nie założy kelnerka w wiejskiej restauracji czy na kempingu, a tu mamy 4-gwiazdkowy hotel! Przy okazji pojemność jadalni nie odpowiada pojemności hotelu, mimo że stoły są ustawione tak blisko siebie, że trudno przy nich usiąść. Ładny jest basen - duży, głęboki, czysty.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate