Podobała nam się wakacje, jednak w opisie błędnie podano odległość od zakwaterowania do plaży, jest to ponad 150 m, co najmniej dwukrotnie więcej...
Zakwaterowanie
Zakwaterowanie przyjemne, mniej więcej takie, jak się spodziewaliśmy, właściciel miły człowiek, nie ma problemu z porozumieniem się po czesku. Parking bezpośrednio przed willą, niestety bez cienia. Willa wyposażona jest w zewnętrzne rolety, więc można tam wytrzymać nawet bez klimatyzacji, mieliśmy ze sobą tylko wentylator, który nam wystarczył.
Jedynym minusem jest chyba - jeśli piszę za nasz apartament nr 3 - prysznic i toaleta, bardzo małe pomieszczenie, w którym nie można zrobić więcej niż krok, ale najgorsze jest chyba złe wentylowanie tego pomieszczenia, gdzie właścicielowi poleciłbym zainstalowanie wydajniejszego wentylatora, musieliśmy wietrzyć na korytarz. Poza tym zadowolenie.
Wyżywienie
Wyżywienie...
nie, mieliśmy półpensję.
Chodziliśmy do lokalnej restauracji Naše malé místo około 350 m od willi w kierunku plaży.
Śniadanie:
Cały tydzień to samo, owocowa herbata, kawa, a raczej coś, co uważali za kawę, mleko, pieczywo, 2 rodzaje wędlin, plasterkowy ser, masło, dżem, miód, pomidor, ogórek. Urozmaiceniem było dodanie czegoś ekstra, jak parówka, chleb w jajku, jajko na twardo.
Chociaż było to ciągle to samo, można było się najeść do syta.
Kolacje:
jednym słowem tragedia, pomieszczenie bez wentylacji i klimatyzacji, tylko otwarte okna, więc w środku goręcej niż na zewnątrz, a na wieczór podają gorącą zupę, danie główne i deser, do wyboru są trzy dania, które zamawia się dzień wcześniej.
Mieliśmy pecha, bo te dania były okropne, oprócz jednego-dwóch.
3 razy w tygodniu ta sama zupa, żółta woda z kilkoma kawałkami czegoś, smak przesolony, wydawało nam się, że te zupy są chyba z torebki, a ten smak pojawił się w jednym tygodniu nawet 3 razy, czyli co drugi dzień!!
Zjedliśmy rybę, 2 biedne makrelki, totalnie bez smaku, mięso jak błoto, więcej kości niż mięsa, gulasz z makaronem, gdzie na dnie talerza był resztka tego, co można by uznać za sos, a do tego surówka z kapusty polana chyba samym octem, szaleństwo, kurczak w papryce, to chyba był największy majstersztyk tego, kto to gotował, okropne.
Jedynym, co dało się jeść, był kotlet z ziemniakami, kiełbasa-parówka z ryżem i warzywami oraz jako tako zapiekane ziemniaki.
Czuliśmy się jak biedacy, którym daje się coś na talerz, oto masz jedzenie za parę pieniędzy, więc nie marudź i jedz, tak chyba nie gotowano nawet w stołówkach szkolnych, podczas gdy restauracja oferuje dania płacącym klientom, które wyglądają bardzo, bardzo dobrze, natomiast jedzenie na półpensji to tragedia i obrzydlistwo, następnym razem lepiej bez jedzenia lub gdzie indziej z all inclusive.
Obsługa miła.
Obsługa w hotelu
Darmowe Wi-Fi, parking przed domem
Plaża
plaże czyste, kamieniste, morze przepięknie czyste, mnóstwo sklepików i restauracji na promenadzie, można tu zjeść obiad od 40 kun, kawa 10-15 kun w zależności od rodzaju
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate