Hotel spełnił oczekiwania, bo nie jestem szczególnie wymagająca luksusu, no i cena pobytu była okazyjna. Warto dopłacić 30zł za pokój z widokiem na morze. Widok jest piękny i cały pobyt w pokoju ma wtedy klimat. Po całym dniu kontemplowania okolicy, zwiedzania lub smażenia się na plaży, można na balkonie z drineczkiem odpocząć patrząc na morze. Pokoje spoko, luksusu nie ma, ale są przyjemne. Mają wielkie szklane drzwi na całą szerokość balkonu i widok na morze. Bomba! Łazienka ujdzie. Jakieś mydła są w dozownikach. Płytki możnaby lepiej doczyścić, przeszorować. No ale w gruncie rzeczy spoko.
Okolica jest dość urokliwa, można pospacerować, porobić ciekawe zdjęcia na skałkach przy plaży, molo, na małych uroczych uliczkach w medinie, czy przy zabytkowych budynkach z piaskowca, dostępnych do zwiedzania za symboliczne opłaty (jakieś 8 zł).Wszystko znajduje się pobliżu hotelu, wystarczy iść na niedługi spacer.
Pamiętaj, że jako Europejczyk jesteś dla Tunezyjczyków nadzieją na wielki zarobek, więc kupując na bazarze czy w sklepiku, nigdy nie przystawaj na cenę, którą Ci powiedzą. Targuj się. Bransoletka warta 3 dinary, zostanie Ci zaproponowana za 50 dinarów. Tylko od Ciebie zależy ile ostatecznie zapłacisz.
PlażaPoza tym co już pisałam o plaży, to warto zaznaczyć, że plaża hotelowa była zadbana, ale samo wejście publiczne no to dość dramatyczne. Śmieci, brud i zapach moczu na schodach. Taka chwila dyskomfortu, żeby przejść na plażę hotelową. Ogólnie poza plażą hotelową, to wszędzie walają się śmieci. Tunezyjczycy są strasznymi brudasami.
WyżywienieJedzenie różnorodne, każdy coś tam znajdzie dla siebie. Zup brak. Przynajmniej nie widziałam. Brak owoców morza. Ale wszystko inne jest: Świeże ryby. Różne mięsa, surówki, pieczone warzywa, świeże warzywa i owoce (choć owoców mały wybór), makarony z sosem, lokalne przysmaki na ostro, tunezyjskie tradycyjne dania z kaszami, przeróżne sosy, aromatyczne oliwki i ich cudownie łagodna oliwa z oliwek z ich tradycyjnym wypiekanym na miejscu chlebkiem. Na śniadania polecam spróbować biały puszysty ser, delikatny jak chmurka i lekko słony w smaku. Podawany na dużej tacy w dużej ilości. Posypany sezamem lub truskawkami. Cudo! Sery żółte i wędliny są bardzo słabej jakości. Tego nie jedz. Dla niejadków świeżo wypiekana pizza, chrupiące frytki, burgerki, czy świeżo przyrządzane spaghetti na osobnym stanowisku. Dodatkowo jak obejdziesz różne kąty na stołówce, znajdziesz na zewnętrznym tarasie stanowisko z jedzeniem z grilla, stanowisko z świeżo smażonymi naleśnikami, omletami na słono lub słodko, stanowisko z "frikasi" czyli świeżo smażonym tutejszym przysmakiem (coś w rodzaju pączka, ale ze słonymi dodatkami - ostry sos na bazie papryki harissa, tuńczyk, jajko i coś jeszcze). Polecam spróbować, dodatki wybieramy sami. Jak skręcisz na stołówce na miejsce wydzielone dla dzieci, to znajdziesz tam o dziwo bar. Możesz sobie wziąć do jedzonka lampkę wina, czy coś innego. Fajne jest to, że stołówka ma dużo miejsc na tarasie, gdzie możesz zjeść, czy napić się rano kawki z widokiem na morze. Z czystością jest znośnie. Koty się kręcą po tarasie i czekają, aż coś mi dasz. Lepiej nie zostawiaj talerza na stoliku samotnie, bo kotek może się poczęstować Twoim obiadkiem, kiedy nie będziesz patrzył. Dodatkowo jest tam dość bogaty wybór deserów. Ciężko wszystkiego spróbować w ciągu jednego urlopu i się nie roztyć. Na dole blisko recepcji i wyjścia na ogród z basenem znajduje się główny bar. Tam dostaniesz przeróżne drinki. Jak dasz napiwek, będą Ci robić lepsze i ładniej podane. Polecam drinka pinacolada. Jeden ze smaczniejszych.
ZakwaterowanieMiałam pokój dwuosobowy. Warto dopłacić 30zł za pokój z widokiem na morze. Widok jest piękny i cały pobyt w pokoju ma wtedy klimat. Po całym dniu kontemplowania okolicy, zwiedzania lub smażenia się na plaży, można na balkonie z drineczkiem odpocząć patrząc na morze. Pokoje spoko, luksusu nie ma, ale są przyjemne. Mają wielkie szklane drzwi na całą szerokość balkonu i widok na morze. Bomba! Łazienka ujdzie. Jakieś mydła są w dozownikach. Płytki możnaby lepiej doczyścić, przeszorować. No ale w gruncie rzeczy spoko. Szafy trochę śmierdziały starością. Przewietrzyłam i było ok. Fajnie, że w pokoju była mała lodówka, sejf. Była też spora toaletka i telewizor. Łóżko małżeńskie to tak naprawdę dwa osobne łóżka przystawione do siebie. Całkiem wygodne, można się wyspać. Na balkonie jest mały stolik i dwa krzesła. Dla osoby, która potrzebuje w pokoju żeby się przespać, odpocząć po dniu pełnym wrażeń, umyć się i wyruszyć na plażę, to naprawdę nie potrzebujecie więcej. Jest w porządku. Ale jak chcecie tam siedzieć całe dnie, no to można by poszukać czegoś ładniejszego.
UsługiW hotelu można skorzystać z zabiegów spa, masaży. Chodzą i proponują. Jak się nie zgodzisz, to robią fochy. To samo jak się wprowadzasz, chłop Ci bierze walizki i otwiera pokój, a potem stoi i czeka na napiwek. Musisz coś dać. Nawet symbolicznie. Bo nie wyjdzie. Jak dasz mało, wyjdzie wkurwiony. Ogólnie pracownicy bywają irytujący, jeśli nie ma przy Tobie faceta. Zaczepiają, chcą dostać numer, albo instagrama. Na plaży hotelowej jest zadbane, pracownicy sprzątają, grabią codziennie, przeganiają obcych z plaży. Widoki z plaży są cudowne na skałki i niebieską wodę. Ale... jeśli podróżujesz sama lub z kobietami, musisz być twarda psychicznie. Jeśli będziesz zbyt uprzejmą, wejdą Ci na głowę. Będą chcieli Cię poznać, będą Ci gadać ze szukają żony z Polski, miłości albo inne bzdury. Będą zawracać Ci gitarę co chwila. Byłam na wyjeździe z koleżanką i ciągle nas ktoś nagabywał. Najczęściej pracownicy hotelowi na plaży. Trzeba ich olewać, nie wchodzić w żadne dyskusje i z uporem powtarzać, że się ma męża, który teraz jest hotelu. Tubylcy mają o kobietach z Polski bardzo nieciekawe zdanie. Zaczepiają, bo uważają, że Polki są łatwe i przyjeżdżają, żeby chlać i zabawiać się z facetami. To są słowa pracownika tego hotelu. No cóż... Przykra sprawa.
Poza tym słabe było też to, że pracownicy plaży łapią w morzu ośmiornice, po to żeby je zjeść w domu, ale zanim one pojadą do ich domów, są nabijane na patyki i wieszane żywcem pod parasolkami na plaży i tak powolnie zdychają. Przykro było na to patrzeć. Czy właściciele tego hotelu mogą jakoś okiełznać tych swoich pracowników? Wypadałoby.