Hotel po remoncie. Ładny. Plaża blisko. Z innych hoteli chodzili na plażę samochodem. A pieszo przez centrum, z przeciwnej strony miasta, także obok naszego hotelu. W pobliżu jest targ z fantastycznymi owocami i warzywami. Duży sklep. Przystanek autobusowy. Małe sklepiki. Restauracje. Sprzedaż jeszcze ciepłego pieczywa oraz automaty z kawą. Okolica jest cicha, brak uciążliwych dźwięków np. z restauracji. Te są o ulicę dalej. Zastanawialiśmy się, czy hotel Elektra czy Zeus. Znaleźliśmy też Zeus. Jest na skrzyżowaniu. Z obu stron ma restauracje. Balkon bez prywatności. Patrzysz ludziom na talerze, a oni widzą ciebie na balkonie. Z hotelem Elektra byliśmy zadowoleni.
Zakwaterowanie
Mieliśmy pokój numer 1. Na parterze. To bardzo ważne, ponieważ pozostałe pokoje nad nami były inne. Mniejsze i z małym balkonem. Jeden pan powiedział nam, że gdy na balkonie jest suszarka, to on się tam już nie zmieści.
Ale pokój nr 1 był duży. Duże łóżko 2x2 m, dostawka, rozkładany fotel. Stół, 2 stoliki nocne, każdy miał po dwie szuflady, dwie szafy. W stole była lodówka, ale wydajna, zrobiliśmy sobie też lód i zmieściło się w niej wszystko. Jedna szafa miała półki, druga drążek na wieszaki, wieszaki oraz jedną półkę nad drążkiem. Gniazdek elektrycznych znaleźliśmy 3.
Łazienka – to osobny rozdział. W małej przestrzeni jest prysznic, obok toaleta, obok umywalka. Nie ma tam gniazdka elektrycznego. Kiedy bierzesz prysznic, wszystko jest mokre. Po prysznicu wychodzisz na zalaną wodą podłogę. Rozwiązaliśmy to tak, że położyliśmy jeden z ich ręczników pod nogi i do wycierania podłogi. Podłogę trzeba było wycierać ze względu na ryzyko poślizgnięcia. Drugi ręcznik używaliśmy razem. Dostaliśmy też ręczniki kąpielowe. Mieliśmy też własne. Dla nas to nie był problem. Ale jedna para małżeńska (emeryci) reklamowała łazienkę. Mówili, że przez 7 lat w innych hotelach nie spotkali się z taką łazienką.
Kolejny rozdział to taras. Do tego pokoju należał duży (jak kolejny pokój) taras. Z płytkami. Plastikowe krzesła. Metalowa konstrukcja altanki, na której były rozwieszone sznurki do suszenia prania. Również z klamerkami. Ale taras nie był zamiatany. I codziennie rano ktoś nam z góry sypał popiół i niedopałki z porannego papierosa. Ale za tę przestrzeń warto było. Ten taras był super.
Sprzątanie – ponieważ jest to hotel 2-gwiazdkowy, nie należy oczekiwać cudów. Ręczniki i osuszki wymieniali nam raz na 11 dni. Śmieci wynosiliśmy sami. Papier toaletowy musieliśmy prosić. Nie dostaliśmy szklanek. Ale w recepcji sprzedają dobrą kawę, a w lodówce mają różne napoje. Zamawiasz piwo, podają ci szklankę, którą oddajesz na koniec pobytu.
Wyżywienie
Śniadania w formie bufetu szwedzkiego. Jedliśmy do syta każdego dnia. Chleb biały i graham. Małe masło pakowane. Różne rodzaje salami. Dwa rodzaje sera, biały i żółty. Pomidory, ogórki. A ciepłe się zmieniało. Albo jajko sadzone, albo jajecznica, albo jajko na twardo. I podgrzewane różne rodzaje parówek. Raz zapiekane z serem. Dżem. Uzupełniłabym o płatki śniadaniowe i mleko. Mleko było do kawy. Kawę świeżo zmielili, była smaczna. Herbata. Słodkie napoje sztuczne, dwa smaki. Restauracje - na każdym kroku. Każdy się najadł. Bułgarzy nas rozumieli. I mają jadłospisy z zdjęciami. Chociaż czasem to loteria, zdjęcie nie zgadzało się z podanym talerzem. Ale zjedliśmy i było fajnie. Również na każdym kroku mają trójkąty pizzy, robią naleśniki z dżemem, nutellą, owocami i serem. Pączki. Głodni nie byliśmy. Finansowo jak u nas.
Obsługa w hotelu
Usługi hotelowe - hotel był strzeżony także w nocy. Można było usiąść przy kawie lub napojach. Obsługa miła. Codziennie pytali nas, jak się mamy.
Plaża
Plaże - niektóre czyste, inne pełne meduz. Ale śmieci ze śmietników wywożono codziennie. Chodził traktor z grabiami i sprzątał. Plaże trzeba posegregować. Jest ich dużo, podzielone falochronami. Codziennie można iść na inną. Mieliśmy ogromne fale. Staliśmy w wodzie do kostek, ale byliśmy całkiem mokrzy. Raz była też czerwona flaga. Ratownicy gwizdali i wpuszczali ludzi do wody tylko do kolan. Ale fale były też przy brzegu. Dzieci też się wyszalały. Nurkować z rurką się nie dało. Ale z fal cieszył się każdy. Codziennie płaciliśmy za parasol. W południe był potrzebny. Piasek był gorący, chodziliśmy w klapkach. I trzeba liczyć się z niedopałkami papierosów w piasku.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate