Zakwaterowanie
Zakwaterowanie na dość przyzwoitym poziomie, odpowiadającym *** hotelowi po remoncie. Pokój wystarczająco przestronny, wyposażony w przyzwoite meble, telewizor, lodówkę, balkon z widokiem na basen sąsiedniego hotelu, wyposażony w dwa fotele i stolik. W pokoju brakuje jedynie czegokolwiek do siedzenia. W łazience (umywalka, WC, kabina prysznicowa) brakuje suszarki do włosów. Nie jest ona jednak niezbędna. Pozostałe pomieszczenia hotelu na odpowiednim poziomie. W holu wejściowym hotelu obok recepcji znajduje się pomieszczenie do przechowywania bagażu oraz dwa sklepiki z pamiątkami, alkoholem i innymi niezbędnymi rzeczami. W recepcji, która oferuje również usługi kantoru i gdzie za opłatą 30 lewów na tydzień dostępne są sejfy, pracuje na zmianę 3-4 recepcjonistów, z którymi można się porozumieć po angielsku, rosyjsku, niemiecku, a być może i w innych językach. Z recepcji prowadzi przejście do wewnętrznego baru, jadalni, a dalej na taras z basenem na zewnątrz i zadaszonym miejscem do siedzenia przy barze na zewnątrz. Schodami od zewnętrznego baru można wejść na taras wyposażony w leżaki i parasole, skąd można wejść do wewnętrznych pomieszczeń hotelu z pokojami na pierwszym piętrze lub do wewnętrznego basenu. Leżaki i parasole wokół basenu na zewnątrz oraz na tarasie na piętrze są dostępne bezpłatnie, ale obowiązuje zasada kto pierwszy, ten lepszy...
Wyżywienie
Jedzenia dużo, może nawet za dużo. Wygląda na to, że jakość jest kosztem ilości. Wybór nie był zbyt bogaty, śniadania właściwie codziennie takie same, może zmieniał się jeden rodzaj miękkiej salami na inny, ale to wszystko. Na obiad zmieniało się kilka rodzajów zup, ryż (dobry), gotowane ziemniaki (raczej niedobre), smażone frytki (przemoczone olejem) i makaron (dla mnie na diecie bezglutenowej niejadalny). Potem zmieniało się mięso z kurczaka na wieprzowe i czasem wieprzowe na kurczaka. Czasem klopsiki z mielonego mięsa, raz coś w liściu kapusty i raz makrela. Zaletą była ilość różnorodnych warzyw i sałatek warzywnych oraz owoców, reprezentowanych przez dwa rodzaje melonów i mirabelki. Można jednak podsumować, że nawet osoba na diecie bezglutenowej znajdzie coś z lokalnej oferty. Tylko pieczywo musiałem załatwić z własnych źródeł.
Obsługa w hotelu
Niektóre usługi hotelowe nie są oczywistością, czasami oczekuje się, że za wszystko trzeba zapłacić. Na przykład za wymianę ręczników lub pościeli. Pierwszego dnia ręczniki zostały wymienione automatycznie, trzeciego dnia musieliśmy poprosić pokojówkę o wymianę. Za 2 lewa chętnie to zrobiła i z ręczników nawet wyczarowała piękne łabędzie. Hotel oczywiście oferuje również inne usługi poza all-inclusive, czyli za dodatkową opłatą, takie jak masaże, centrum fitness, sauna.
Plaża
Plaża była chyba największym rozczarowaniem. Odległość od hotelu nie jest zbyt duża, a droga mogłaby być nawet przyjemna, prowadzi pod wysokimi drzewami, ładnie chroniona koronami przed palącym słońcem, gdyby nie dwa kontenery dokładnie na środku drogi, do których miejscowe hotele wywożą śmieci. Na szczęście w Bułgarii najwyraźniej nie ma żadnych uciążliwych owadów!!
Czasami uciążliwi mogą być taksówkarze, sprzedawcy owoców, lodów, perfum, restauratorzy i inni, którzy na każdym kroku oferują swoje usługi. Po drodze na plażę było ich kilku. Plaża jest piękna, długa na kilka kilometrów i pełna parasoli i leżaków, na których prawie nikt nie leży. Własną plażę mają tylko nieliczne najdroższe hotele (*****) bezpośrednio przy brzegu, pozostali goście muszą albo sięgnąć do portfela i wynająć leżak, materac i parasol za 19 lewa za dzień (dla dwóch 30 lewa), albo tłoczyć się na przestrzeni wyznaczonej sznurami. Ta strefa darmowa jest chyba o jedną trzecią mniejsza niż strefa płatna. Woda, piasek i muszle są na szczęście dla wszystkich za darmo. A przecież mieliśmy się tu dobrze bawić.
Ogólne wrażenie
Na początku napisałem „trochę rozczarowania”, ponieważ doświadczyłem Bułgarii 40 lat temu. Dziś jest to inna Bułgaria, która poziomem usług dostosowała się do wymagań współczesnej turystyki. Trochę pierwotnej atmosfery można poczuć na przykład podczas wycieczki do Warny. Obszar Złotych Piasków jest moim zdaniem idealny dla młodzieży, która może się tam do woli wyszaleć. Było to widoczne po ilości młodzieży mówiącej głównie po niemiecku, angielsku, ale także po rosyjsku. A potem jest to na pewno miejsce, do którego przyjeżdżają rumuńskojęzyczne klany rodzinne. Z mojego punktu widzenia oceniłbym to na 3.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate