Hotel wybraliśmy również na podstawie zdjęcia z katalogu Solvex, które okazało się mylące i wprowadzające w błąd. Było tam zdjęcie basenu z sąsiedniego hotelu, do którego w ogóle nie mieliśmy dostępu. Nasz hotel wcale nie miał takiego zewnętrznego basenu, tylko małe brodzik z około 20 leżakami na trawie, 1 m od strefy pieszej. Następnym razem na pewno lepiej przeczytamy recenzje w internecie.
Ten hotel na Słowacji nie zdobyłby nawet jednej gwiazdki.
Delegat Matej poza spotkaniem wstępnym pojawił się tylko raz, i to wiemy tylko ze słyszenia. Zazwyczaj nie odbierał telefonów.
Krótko mówiąc - przewartościowany wyjazd za kiepskie usługi. (Macedończycy kupili ten sam wyjazd za 500 euro/2 osoby).
Zakwaterowanie
W łazience zakrętki były zakręcone zarówno w umywalce, jak i w wannie, abyśmy nie zużywali dużo wody. Ręczniki, ręczniki kąpielowe i pościel wymieniano raz, podłogę wycierano nam raz.
Na tarasie było 1 krzesło, potem dodano drugie, a stolik dała nam sąsiadka.
Pokój nie miał centralnego światła, tylko 3 lampki nocne. Nie dało się tam nawet wieczorem przed lustrem pomalować, światło jak w burdelu.
Zakwaterowanie na Słowacji nie spełniałoby nawet 1 gwiazdki, na pewno nie trzech, jak deklaruje Solvex.
Wyżywienie
Groza i obrzydzenie!!!
Te same potrawy z mielonego mięsa, w kółko. Krótko mówiąc, to, co nie zostało zjedzone na obiad, podgrzewali na kolację lub robili z tego risotto albo pulpeciki. Na śniadanie kwaśna gorąca herbata, którą musieliśmy nalewać do plastikowych kubków o pojemności 2 dl, szynka nie pojawiła się przez cały tydzień ani razu, owoce katastrofa. Kawa była podawana tylko rano, inaczej wyłączali ekspresy do kawy i po południu ani wieczorem nie dało się jej już kupić. Piwo nalewali z plastikowych butelek, nigdzie nie było piwa lane.
Zupa była cały tydzień taka sama, całe plastry mięsa /filety z kurczaka lub kotlet/ nie pojawiły się ani razu. Dwa razy podali rybę – wytrzymała chyba 15 minut, więc za każdym razem mieliśmy pecha i nie udało się nam jej dostać.
Napoje – proszkowe lemoniady z automatu, 2 rodzaje, obrzydliwe.
Usługi „all inclusive” są absolutnie nieodpowiednie, to kpina i arogancja, a nie usługi.
Obsługa w hotelu
Nie komunikują, udają, że nie rozumieją. Mówię płynnie po angielsku i bardzo dobrze po rosyjsku - nie udało mi się porozumieć, tylko trochę na recepcji. W jadalni i kuchni udają głupich, tylko wzruszają ramionami lub mówią „meneżer”. Nie przestrzegają godzin otwarcia bufetu, który jest do dyspozycji. Na tarasie często siedzi 4-5 osób i nawet ich to nie rusza, żeby ktoś was obsłużył. To miejsce jakby czas cofnął się o 40 lat. Śmieszne!!!
Plaża
Hotelową „plażę” stanowił około 5-metrowy pas niekoszonej suchej trawy około metra od strefy pieszej, w którym ustawiono leżaki. Przechodnie oglądali was tam jak na wystawie. Hotel nie ma zewnętrznego basenu, tylko mały basen wewnętrzny, bardziej odpowiedni dla dzieci, z dostępem do leżaków. Brzydka, nieuporządkowana przestrzeń z wyschniętymi tujami wokół. Hotel nie ma wyznaczonej plaży przy morzu, ani parasoli i leżaków. Do morza jest około 12 minut pieszo.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate