Super wakacje! Albania jest piękna, bezpieczna, nie ma się czego obawiać! Ze względów bezpieczeństwa, na radę delegatki piliśmy tylko wodę butelkowaną, ale wiele osób piło też wodę z kranu i nic im się nie stało. Jedyny bankomat, który spotkaliśmy, znajdował się bezpośrednio na lotnisku w Tiranie. Oficjalną walutą w Albanii jest lek albański (1 EUR = 130 leków), ale drugą walutą jest EUR, można było płacić nimi wszędzie i prawie wszędzie po tym samym kursie. Na drobne wydatki lepiej mieć leki (karuzele, lody), ponieważ płacąc w EUR jest to trochę niekorzystne. Karuzela kosztuje 100 leków lub 1 EUR. Transfer z lotniska trwa około godziny. Do miast Golem i Durres kursuje transport lokalny (ale dowiedzieliśmy się o tym dopiero ostatniego dnia), nieoznaczony przystanek jest tam, gdzie wysiadasz z autobusu podczas transferu z lotniska. Nie wiemy jednak, według jakich rozkładów jazdy kursuje.
PlażaPiękna, piaszczysta plaża, leżaki i parasole są oznaczone numerem pokoju, więc nie trzeba rano wstawać i zajmować miejsca, można przyjść o dowolnej porze, wszystko jest od razu w drugim rzędzie. Plaża należy do hotelu, brak tłoku. Obok hotelu budowane są kolejne hotele, więc plaża przed nimi jest wolna, trochę dalej jest już więcej hoteli, a więc i więcej gości... Na plaży można kupić wszystko, ale sprzedawcy tylko przechodzą, nie „nękają” jak na przykład w Egipcie.
WyżywienieWszystko w formie bufetu, ponieważ jest to mały hotel, nigdzie nie tworzyły się kolejki, wszystko było ciągle uzupełniane, więc nawet ten, kto przyszedł ostatni, mógł wybrać z pełnej oferty. Ponadto, ponieważ jest to mały hotel, gdzie wszyscy szybko się znali, nikt nie nakładał sobie ogromnych porcji jedzenia, których by nie zjadł. Śniadanie kontynentalne, obiad składający się z 3 dań, które można było łączyć z różnymi dodatkami, melon, brzoskwinie, deser, przekąska pizza, melon, tosty, ciastka, kolacja podobna do obiadu, ale inne dania, co drugi dzień także ryby i inne morskie stworzenia. W hotelu można było kupić lody za 60 leków. Napoje i kawa dostępne przez cały dzień, butelkowana woda z dystrybutora.
ZakwaterowaniePiękny, mały hotel z 22 pokojami, wszędzie czysto, właściciel od rana do wieczora na nogach i dbał o to, aby wszystko działało jak należy. Od czasu do czasu wyłączała się elektryczność, tak jak w całej Albanii, ale natychmiast uruchamiali agregat.
UsługiWi-Fi w częściach wspólnych hotelu, w pokoju nie była dostępna. Wszyscy w hotelu mówią po angielsku, ale ponieważ większość gości to Polacy, starają się porozumieć także po polsku, ewentualnie po czesku. Przede wszystkim znali nazwy napojów we wszystkich językach.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate