Bułgarię wybrałam w ostatniej chwili i cały czas miałam wątpliwości, czy to była właściwa decyzja. Do hotelu przyjechaliśmy o wpół do trzeciej w nocy, a personel czekał na nas już przed recepcją na zewnątrz i serdecznie nas powitał. Od razu zostaliśmy zakwaterowani i poszliśmy do pokoju. Żądanie było takie, aby łóżka były oddzielne, ponieważ piętnastoletni syn chciał mieć swoje, jednak hotel nie miał tej informacji, więc łóżko było połączone. Wszystkie wątpliwości zniknęły, gdy rano przyszliśmy na śniadanie. Większego luksusu chyba nie może być, jedzenie było ciągle uzupełniane, a my chodziliśmy na śniadanie dopiero o wpół do dziesiątej. Trochę problemów ze znalezieniem miejsca do siedzenia, ale trzeba szukać i można wybrać na zewnątrz – dwie tarasy, wewnętrzne siedzenia i wewnętrzny taras – albo wewnątrz. Na początku trochę labirynt, ale szybko się przyzwyczailiśmy i mieliśmy wyuczoną trasę.
PlażaPlaża niedaleko hotelu, otrzymujesz kartę, którą zamykasz pokój i jednocześnie otwierasz bramę na plażę lub na zewnątrz. Trochę pod górkę, ale zaraz są prysznice na plaży, bary, gdzie też gotują, my chodziliśmy na pizzę. Morze było dla nas trochę zimne, ale daliśmy radę, było czyste w porównaniu z centrum, gdzie byliśmy, leżaki z parasolem są płatne.
WyżywieniePonieważ mieliśmy tylko śniadanie, mogę ocenić tylko to. Nieskończone stoły jedzenia od jajek na wszelkie możliwe sposoby, pieczywo słodkie/słone, sery w dziesięciu rodzajach, owoce, warzywa, salami, boczek, parówki, płatki z mlekiem, pączki, różne rodzaje babek, naleśniki, racuchy z nutellą, krokiety... każdy znajdzie coś dla siebie. Wieczorne jedzenie załatwialiśmy w różnych restauracjach w okolicy, więc dla nas była to degustacja gastronomii :-))
ZakwaterowaniePokój mniejszy, ale odpowiedni, czysty z balkonem i telewizorem z czeskim kanałem :-)), sprzątaczki nie odpuściły słowami, że już posprzątane, po prostu wykonują swoją pracę, a gdy przyszło do nas pięć sprzątaczek i posprzątały pokój, łazienkę, zmieniły pościel i wytrzepały w pół minuty, było to dla nas przeżycie. :-)) I jeszcze trzeba dodać, że synowi spadły z balkonu kąpielówki na dach tarasu i gdy następnego dnia zgłosiliśmy to na recepcji, od razu chętnie pomogli. :-))
UsługiDwa baseny, większy i mniejszy, ponieważ dużo podróżowaliśmy i korzystaliśmy z morza, nie zdążyliśmy więcej skorzystać, a o dziesiątej wszystkie leżaki były zajęte ręcznikami. Kto pierwszy wstanie... Czego u nas nie było... :-))
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate