PlażaLeżaki i parasol na plaży dobre. Plaża piaszczysta i łagodnie schodząca do morza. Ale chyba aż za bardzo. Na kąpielisku to nie wypaliło. Zdjęcia morza promujące hotel są z innego miejsca. W morzu około 50 metrów od brzegu zrobiono z dużych głazów coś na kształt falochronów, tam, więc żadne fale nie docierały do brzegu. (Mácháč ma większe fale) Również głębokość była śmieszna. Te 50 metrów do tych kamieni miała głębokość maksymalnie do kolan. Więc nie można było się nawet zamoczyć. Kamieni nie dało się przeskoczyć, są ostre i niebezpieczne. Te kamienie ciągnęły się na całej długości plaży około 3 km. Jedynym miejscem, gdzie można było się zamoczyć, były około 10-metrowe szczeliny w nasypie kamieni, tam dno było wyżłobione i można było się całkowicie zanurzyć. Z drugiej strony idealne na wakacje z małymi dziećmi. 100% pewności, że nikt się nie utopi.
WyżywienieNa to, że mieliśmy all-inclusive, to była totalna katastrofa. Śniadania przez 11 dni takie same. 2 rodzaje salami, 1 twardy ser i 1 topiony. Jajka na twardo i 1 rodzaj rogalika. Bułki gumowate (okropne), jakieś owoce, ale nic specjalnego. Dużo rodzajów dżemów. Z tego jedzenia każdy mógł wziąć, co chciał i ile chciał. Po 3 dniach mieliśmy tego dość, ciągle to samo. Codziennie na stole był papier i wybierało się jedzenie na następny dzień. Na papierze było 6 dań na obiad (tylko po włosku i niemiecku) i każdy musiał wybrać 1 na następny dzień. To samo na kolację. Porcje małe, mięso bez dodatków. Makaron około 100g, mięso około 150g. Do dyspozycji były jeszcze misy z warzywami (koszmar) wyschnięte, ciągle te same, a gdy ludzie je wyjedli, nie uzupełniali. Jeśli wziąłeś mięso, a nie zdążyłeś na ziemniaki lub frytki w pierwszej turze, to już ich nie przynieśli i jadłeś tylko z warzywami. Ale nie ogórkiem itp... tylko fasola, soczewica, buraki, marchewka... ciągle to samo. Włosi chyba w ogóle nie znają ogórka. I mógłbym tak dalej. Do picia wino i napoje bezalkoholowe w butelkach, ile kto chciał (na obiad i kolację był tylko 1 godzina, więc 1-2 piwa i koniec). Butelkę wina nasze żony chyba udało się wypić tylko raz. Jedyną dobrą rzeczą przy kolacji były desery. Około 5 rodzajów ciast. To było do przyjęcia. Złota Grecja i Tunezja, jeśli chodzi o ALL-INCLUSIVE.
ZakwaterowaniePokoje dla 3 lub 4 osób są małe, ale kiedy mówię małe, mam na myśli bardzo małe. 3,5 metra na 2,5 metra dla 4 osób to była katastrofa. Podwójne łóżko i piętrowe, wszystko w małych rozmiarach. Prawie nie dało się przejść obok łóżek. Właściwie oprócz łóżek, telewizora na ścianie i malutkiej, nie działającej lodówki nie było tam nic. Zdjęcia podawane w recenzji hotelu pochodzą z pokoi, których jest tam około 5. Reszta to właśnie te malutkie pokoje, których jest około 80. Do tych dużych jednak nigdy nie zakwaterują, są one dla lepszych klientów niż Czesi. Widok na morze jest możliwy tylko z kilku pokoi położonych wyżej, ponieważ przed plażą jest wysoki lasek. Balkon malutki, zmieściło się na nim jedno plastikowe krzesło, więc rodzinne siedzenie na balkonie i granie w gry nie jest możliwe. I w pokoju też nie. Nie ma tam ani jednego krzesła ani stołu (gdzie by to też postawili). Łazienka malutka, 2 osoby nie mogą się w niej zmieścić. Prysznic, umywalka, WC, bidet, suszarka do włosów. Bez okna. Klimatyzacja w pokoju działa.
UsługiWieczorny bar w hotelu był kolejnym rozczarowaniem, przy all-inclusive dostaliśmy tylko piwo, wino i napoje bezalkoholowe, i to wszystko o kiepskim smaku. Żadnych drinków mieszanych i popołudniowej kawy z ciastkiem jak w innych krajach. Również na plaży w bufecie nie było prawa do niczego za darmo. Poza tym hotel był całkiem w porządku, oprócz tych pokoi. Sprzątanie OK. Chęć personelu oceniam na 3.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate