Na początek byliśmy w apartamencie nr 8 na drugim piętrze po prawej stronie bez windy. Jak to podsumować, poza kilkoma drobnostkami, jak pociąg, świetnie się bawiliśmy, widok był niesamowity, jednak: nikt nas nie uprzedził o środowym wieczornym targu, kiedy lepiej jest przestawić samochód, jeśli parkujesz na ulicy przed rezydencją, jeśli planujesz też iść na czwartkowe duże targi w centrum i jedziesz samochodem (to naprawdę daleko), polecam płatny parking, policjanci naprawdę pilnują godziny parkowania przy promenadzie, dzięki czemu unikniesz mandatu :-) i jeszcze co, codziennie zatrzymuje się tam samochód ze świeżymi owocami i warzywami, więc gdy usłyszysz z ulicy „pomodoro”, idź tam zerknąć. Poza tym kilka kroków dalej jest sklep, otwierają rano o 7:00, jednak mają tylko świeże rogaliki (czekoladowe, kremowe i morelowe), świeże pieczywo przywożą dopiero około 7:15. Właściciel to fajny facet, jest tam zawsze rano i otwiera (trochę mówi po angielsku), zamykają o 20:30.
Zakwaterowanie
Zakwaterowanie było dobre, oczywiście przydałoby się kilka ulepszeń (więcej naczyń do gotowania, deska do krojenia i noże do krojenia, ale dało się z tym jakoś radzić) dla mniej wymagających klientów, którzy nie zwracają uwagi na lekko odpadający tynk na tarasie, ale biorąc pod uwagę rotację klientów i warunki klimatyczne, jest to zrozumiałe i nie zepsuło to wrażenia z wakacji. Co nas natomiast nieprzyjemnie zaskoczyło, to bliskość torów kolejowych niedaleko rezydencji, za co nikt nie ponosi winy, jednak nie polecam tego osobom lekkim snem – każdy pociąg sprawi, że będziecie na nogach (jeśli będziecie mieli otwarte okna i drzwi na taras z sypialni). My również tak mieliśmy, a śpimy czasem tak głęboko, że nawet wybuch granatu za głową by nas nie obudził. (Syn, lat 2,5, nie przeszkadzały mu nocne pociągi, spał jak suseł). Jeśli chodzi o spanie w salonie, to co prawda nie słychać tam pociągów, ale na dole i naprzeciwko są trochę głośniejsze bary, ale można się do tego przyzwyczaić, a poza tym zwykle zamykają je do pierwszej w nocy, więc jest spokój. W łazience przydałaby się brodzik prysznicowy, żeby woda nie rozlewała się wszędzie, ale to już jestem trochę zbyt wybredny.
Wyżywienie
Nie mogę ocenić, były to apartamenty bez wyżywienia, więc co sobie ugotujecie, to zjecie. Co można powiedzieć o restauracjach w okolicy?: naprzeciwko można zjeść chyba tylko wtedy, gdy spodoba się pani kelnerce, nam się nie spodobała i po 20 minutach czekania wyszliśmy, do restauracji w centrum, które mieliśmy sprawdzone, jest daleko, ale polecam restaurację na plaży Iper Simpli, chyba tak się nazywała, personel super, kucharz też, to rodzinny biznes, więc byli bardzo mili i uprzejmi (dogadacie się po angielsku), potem chodziliśmy jeszcze do restauracji (pizzerii) obok restauracji LA CUCALA, tę co prawda poleca agencja, ale otwierają dopiero o ósmej, a z małym dzieckiem, które jest przyzwyczajone chodzić spać o wpół do dziewiątej, trzeba zjeść wcześniej, dlatego polecam raczej restaurację obok, gdzie byli bardzo uprzejmi i pomocni.
Obsługa w hotelu
żadne, ale to jest normalne w przypadku domów apartamentowych
Plaża
Plaża była super, zaraz naprzeciwko rezydencji, widok z apartamentu również był na morze i był świetny, ale do plaży: naprzeciwko parasoli była oczywiście płatna, jednak zaraz obok była wolna i naprawdę wolna, przez cały tydzień nie zdarzyło się, żeby nie było gdzie się położyć, miejsca było pod dostatkiem, a gdybyście tam rozbili namiot, nikomu to nie przeszkodzi, tak samo nie musicie się obawiać zostawiać tam koc z ręcznikami na obiad, gdy pójdziecie schować się przed słońcem i wrócicie po południu. Morze z łagodnym wejściem, więc nawet dla małego (92 cm) nie było problemu dojść około 8 m od plaży, gdzie nadal było wystarczająco głęboko. Plaża była czysta i kilka razy wyrównywana, morze również było czyste.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate