Byłam w hotelu Sural już trzeci raz – pierwszy raz w 2023 roku, drugi w 2025, i trzeci raz w tym roku. Niestety, był to zdecydowanie najgorszy pobyt ze wszystkich. Z przykrością stwierdzam, że jakość usług w hotelu znacznie się pogorszyła i moim zdaniem obiekt nie zasługuje już na standard pięciu gwiazdek.
Pierwszym i bardzo dużym rozczarowaniem były nieaktualne zdjęcia hotelu zamieszczone w internecie. Dotyczy to przede wszystkim basenu – wcześniej znajdowała się nad nim platforma, na której odbywały się wieczorne występy. Obecnie platformy już nie ma, a scena została przeniesiona obok basenu. Zostałam wprowadzona w błąd podczas rezerwacji. Wybrałam właśnie ten hotel, ponieważ podróżowałam z osobą starszą, która potrzebowała cienia podczas korzystania z basenu, a platforma go zapewniała. Gdybym wiedziała, że została usunięta, wybrałabym tańszy hotel, np. Sural Garden, który również ma dostęp do plaży. Ze względu na przeniesienie sceny obok basenu zmieniono również rozmieszczenie stolików i leżaków. W efekcie liczba leżaków przy basenie jest mniejsza niż w poprzednich latach. Gdy przychodziłam nieco później, znalezienie wolnego miejsca było już problemem.
Największy spadek jakości zauważyłam w pracy recepcji. Podróżuję kilka razy w roku – zarówno na krótsze, jak i miesięczne wyjazdy – odwiedziłam wszystkie kontynenty i nigdy nie spotkałam się z takim chaosem, nawet w krajach rozwijających się. Do hotelu dotarłyśmy około godziny 13:45. Oczywiście doceniam możliwość skorzystania z obiadu przed zameldowaniem, jednak po powrocie o 14:15 pokój nadal nie był gotowy. Jedna z recepcjonistek miała wyraźne problemy z komunikacją w języku angielskim, natomiast recepcjonista obsługiwał jednocześnie kilka osób, przez co mylił gości i przydzielane pokoje. Co więcej, niemiecka para, która przyszła później, została zameldowana w około 10 minut, podczas gdy nasze zakwaterowanie trwało niemal godzinę. Z czymś takim nie spotkałam się nigdy wcześniej, a już na pewno nie w hotelu pięciogwiazdkowym.
PlażaNa duży plus, jak co roku, zasługuje plaża. Jest czysta, zadbana i piaszczysta, co niewątpliwie stanowi największy atut tego hotelu. Dodatkowo nigdy nie było problemu z dostępnością leżaków, dzięki czemu można było bez problemu znaleźć miejsce o każdej porze dnia.
WyżywienieJeśli chodzi o wyżywienie, utrzymuje ono swój wysoki standard. Wybór potraw jest bardzo duży, jedzenie jest świeże, smaczne i różnorodne. Na plus zasługuje również nowa lodziarnio-cukiernia przy wyjściu na basen. Była to miła nowość podczas tegorocznego pobytu. Początkowo była czynna do godziny 16:00, jednak później godziny otwarcia zostały wydłużone do 10:00–18:00, co uważam za bardzo dobrą zmianę. Lody były naprawdę smaczne.
Niestety inaczej wygląda sytuacja w restauracji przy plaży. Zgodnie z zasadami funkcjonowania hotelu posiłki i napoje powinny być dostępne do godziny 16:00, jednak w praktyce już około 15:30 obsługa zaczyna sprzątać jedzenie oraz czyścić ekspresy do napojów. W efekcie goście, którzy przychodzą zgodnie z obowiązującymi godzinami, mają już znacznie ograniczony wybór lub nie mogą skorzystać z oferty w pełnym zakresie.
Dużym rozczarowaniem okazała się również opieka medyczna. Z tego, co pamiętam, podczas moich wcześniejszych pobytów w hotelu dostępny był lekarz. Obecnie na miejscu była jedynie pielęgniarka, która nie potrafiła komunikować się w żadnym języku poza tureckim, a po rosyjsku znała jedynie kilka podstawowych słów. Jej możliwości pomocy ograniczały się właściwie do zmierzenia temperatury i ciśnienia. Niestety podczas pobytu miałam problem zdrowotny i jedynym rozwiązaniem, jakie mi zaproponowano, było wezwanie karetki. Nie potrafiła nawet wskazać kliniki, w której mogłabym skorzystać z posiadanego ubezpieczenia turystycznego. Całą organizację pomocy medycznej musiałam załatwiać samodzielnie, co uważam za bardzo duży minus, szczególnie w hotelu reklamującym się jako pięciogwiazdkowy.
ZakwaterowaniePo raz pierwszy otrzymałyśmy pokój typu Economy na pierwszym piętrze. Jego standard znacząco odbiegał od pokoi na wyższych piętrach. Widok z balkonu był na zaniedbany dach, a dodatkowo nie wszystko działało prawidłowo. Klamka w drzwiach balkonowych była uszkodzona i raz zdarzyło nam się zatrzasnąć na balkonie.
Bardzo pogorszyła się również jakość sprzątania. Pokój bywał sprzątany dopiero około godziny 15. W poprzednich latach na korytarzach było widać kilka pań sprzątających, natomiast teraz miałam wrażenie, że cały korytarz obsługuje jedna osoba. Mimo zostawianych napiwków często nie uzupełniano wody ani papieru toaletowego, nie opróżniano popielniczki na balkonie, a drobne gesty, które wcześniej były standardem – jak dekoracje z ręczników na łóżku – całkowicie zniknęły.
Jak co roku problemem był również brak dostępnych polskich kanałów telewizyjnych. Zgłosiłam tę usterkę w recepcji, jednak przez cały pobyt nie została ona rozwiązana. Taka sama sytuacja miała miejsce również podczas mojego pobytu w ubiegłym roku. Biorąc pod uwagę, że – z tego, co zauważyłam – przy basenie największą grupę gości stanowili Polacy, mam wrażenie, że potrzeby polskich turystów są przez zarządzających hotelem całkowicie ignorowane.
UsługiNa gorszym poziomie były również usługi kelnerskie. Odniosłam wrażenie, że część kelnerów pracuje tam za karę. Kiedy prosiłam o komplet sztućców, zdarzało się, że spotykałam się z przewracaniem oczami i nieprzyjemnym nastawieniem.
Na szczęście są też mocne strony hotelu. Na szczególne wyróżnienie zasługują barmani – zwłaszcza z baru przy basenie, a w szczególności Melvan, oraz obsługa lobby baru. Są bardzo uprzejmi, komunikatywni, uśmiechnięci i przygotowują świetne drinki. Dużym plusem jest również znacznie lepiej wyposażona siłownia. W porównaniu z ubiegłym rokiem została wyraźnie doposażona i obecnie prezentuje się naprawdę dobrze.
Bardzo rozczarowały mnie natomiast animacje. W ubiegłym roku zespół animatorów był fantastyczny – organizowano świetny aqua aerobik, a wiele osób chętnie uczestniczyło w aktywnościach. W tym roku animatorów praktycznie nie było widać. Aqua aerobik stał na bardzo niskim poziomie. Chciałyśmy wziąć udział w zajęciach, jednak okazało się, że zabrakło makaronów do ćwiczeń. Mimo że animatorka wiedziała, iż jesteśmy zainteresowane udziałem, nie podjęła żadnej próby rozwiązania problemu. Odniosłam też wrażenie, że animatorzy rozmawiali wyłącznie z wybranymi gośćmi.
Co więcej, w tym samym roku byłam również w czterogwiazdkowym hotelu w Turcji, który nawet nie miał dostępu do plaży. Tam animatorzy podchodzili do każdego gościa, angażowali zarówno osoby starsze, jak i młodsze i tworzyli naprawdę świetną atmosferę. Dlatego z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że był to najsłabszy zespół animatorów, z jakim miałam do czynienia.
Jest mi po prostu przykro patrzeć, w jakim kierunku zmierza zarządzanie hotelem, który jeszcze kilka lat temu chętnie polecałam znajomym i do którego sama z przyjemnością wracałam. Mam nadzieję, że właściciele potraktują te uwagi jako konstruktywną krytykę i podejmą działania, aby przywrócić standard, z którego hotel kiedyś słynął.