PlażaPlaża to najlepsza część tego hotelu, szeroka, długa, piaszczysta, otoczona skałami, naprawdę piękna. Jeśli odejdziesz trochę dalej od głównego tłumu, nie ma tam nikogo, co jest naprawdę dużą zaletą. Morze jest chłodniejsze, ale można w nim spokojnie pływać i się bawić. Rano morze jest spokojne jak staw, po południu pojawiają się mniejsze fale, nic dramatycznego. Wejście do wody jest łagodne, wszędzie tylko piasek i mnóstwo muszelek. Możliwość wypożyczenia leżaków i parasoli za około 10 euro, ale najlepiej mieć ręcznik z hotelu lub własny i położyć się na piasku. Na plaży nie ma żadnych atrakcji sportowych, żadnych wypożyczalni, co jest super, bo nikt nie przeszkadza, ale dla niektórych może to być wada. Za sportowymi atrakcjami trzeba jechać do Vilamoury lub Albufeiry. Wieczorne spacery po plaży lub popijanie wina na plaży są bezbłędne.
WyżywienieŚniadanie i kolacja w formie bufetu. Mają tam specjalny system, którego jeszcze nigdzie nie widziałam. Podczas śniadań i kolacji trzeba podać numer pokoju, a przy kolacji dodatkowo dostaje się karteczkę do zamawiania napojów, które zapisują na tej karteczce, a przy wyjściu z kolacji trzeba od razu zapłacić rachunek lub podać numer karty na recepcji, z której zostanie pobrana opłata przy wyjeździe. Głównie zajmuje się tym jedna kobieta, która nie nadąża, przez co przy wejściu do jadalni tworzą się kolejki, co jest nieprzyjemne. Pojemność jadalni w sezonie czasem pęka w szwach. Poza tym jedzenie bardzo smaczne, duży wybór, kontynentalne. Poza rybami, brak lokalnych specjałów, co jest szkoda. Śniadania są monotonne, duży wybór jogurtów, owoców i warzyw, ale brakowało mi więcej deserów (np. naleśników), ale zawsze coś można wybrać. Kolacje są lepsze, starają się zmieniać dania główne, znowu duży wybór sałatek, także deserów, nawet lody. Napoje do kolacji są płatne, ale na to byliśmy przygotowani. Jedyną rzeczą, którą bardzo bym zarzuciła, jest pierwsza kolacja, którą mieliśmy zacząć nasz pobyt. Przygotujcie się na to, że do hotelu przyjedziecie lekko po 21:00 i dostaniecie tylko zimny pakiet na recepcji, więc właściwie tracicie jedną kolację, ponieważ ostatni dzień kończy się śniadaniem, a wyjazd z hotelu jest o 17:45, więc kolacji już nie zdążycie.
ZakwaterowanieZakwaterowanie w Algarve Gardens oznacza najdalsze i najstarsze 2 budynki na całym terenie, ale za to masz blisko do autobusu i do marketu. A jeśli idziesz tylko rano na śniadanie, potem od razu nad morze, gdzie spędzasz cały dzień, potem się przebierasz i na kolację, to nie jest tak źle. To około 350 metrów do głównego budynku hotelu, który jest naprawdę około 100 metrów od plaży. Nam to wcale nie przeszkadzało, ale rozumiem, że ktoś może mieć z tym problem, więc piszę to dla informacji. Poza tym zakwaterowanie jest bez klimatyzacji i jest naprawdę bardzo proste, a najlepsze lata ma już za sobą, ale ma własną kuchnię i biorąc pod uwagę, że my tam naprawdę chodziliśmy tylko spać, to nam to nawet nie przeszkadzało. Jednak jeśli ktoś miał balkon od strony ulicy i otwarte okna na noc, to rano budziły go przejeżdżające samochody. Sprzątanie codziennie, wymiana ręczników i pościeli co drugi dzień.
UsługiMożliwość wypożyczenia ręczników na plażę za zwrotną kaucją 10 euro/za jeden ręcznik. W cenie sauna, basen zewnętrzny i wewnętrzny oraz leżaki przy basenie. Możliwość gry w tenisa i golfa za opłatą. Niestety na recepcji nie mieli pojęcia, że na terenie ogrodu jest także boisko do siatkówki plażowej, a co dopiero, żeby wypożyczyć piłkę, co było dużym minusem. Więc kto gra w siatkówkę plażową, musi mieć własną piłkę. Stół do ping-ponga był niestety uszkodzony, więc też nie mogliśmy zagrać. W hotelu nie spędzaliśmy dużo czasu, więc nie mogę ocenić innych usług. Personel był raczej nijaki. Robili tylko to, co musieli, bez większej chęci czy sympatii.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate