Zacznę od tego, co było na tej wycieczce najlepsze. Dużym plusem było otoczenie hotelu, a konkretnie przepiękna, niekończąca się plaża z klifami, gdzie każdy znajdzie swoje miejsce do leżenia i nie musi się tłoczyć z innymi ludźmi, jak to bywa na miejskich i znanych plażach. W okolicy zakwaterowania jest minimarket, co też jest super, ponieważ woda z kranu w hotelu i bungalowach jest wprawdzie zdatna do picia, ale mocno chlorowana, więc nie smakuje najlepiej. W pobliżu hotelu znajdziecie też około dwie tawerny oraz ofertę wycieczek po okolicy. Na wieczorne spacery to nie jest najlepsze miejsce. Polecam wieczorne spacery po plaży lub po klifach (można dojść do sąsiedniego hotelu Epic, który naprawdę warto zobaczyć). Dużym plusem jest przystanek autobusowy tuż obok supermarketu, skąd dość często kursuje autobus do Albufeiry (ale przygotujcie się na wyższą cenę, około 3,60 euro, a nie 2 euro, jak twierdziła nasza pani delegatka). Najbliższe miasteczko jest oddalone około 4 km wzdłuż klifów lub plażą, gdzie znajdziecie prawie wyłącznie hotele, kilka restauracji i kilka miejsc na zakupy, poza tym niewiele, ale to ładny spacer lub poranny bieg :-) Najlepsze, co możecie zrobić i jak najlepiej poznać Algarve, to wypożyczyć samochód przynajmniej na 2 dni i objechać wszystkie ciekawe miejsca tego regionu (krótko wymienię kilka punktów: na pewno warto zobaczyć plaże na zachodnim wybrzeżu Portugalii - Monte Clérigo i Amoreira koło Aljezuru, potem warto Bordeira, a następnie klify i punkty widokowe na drodze wzdłuż oceanu od Bordeiry do Amado, dalej na pewno warto przylądek św. Wincentego z latarnią morską, miasteczko Sagres z piękną plażą Mareta, potem oczywiście Ponta de Piedade i formacje skalne oraz jaskinie koło Lagos, gdzie gorąco polecam wycieczkę na łódkach rybackich – być tam wcześnie rano (40 minut za 20 euro), a potem nurkowanie na własną rękę z małych plaż w okolicy, a także oczywiście plaża i jaskinia Benagil – przy zachodzie słońca będziecie tam sami (można do niej dopłynąć, jest blisko), potem jest ładna ścieżka edukacyjna po klifach od Praia da Marinha (około 5 km) oraz miasteczko Silves z zamkiem. Biuro podróży oferuje też fakultatywne wycieczki, ale są one przewartościowane.
PlażaPlaża to najlepsza część tego hotelu, szeroka, długa, piaszczysta, otoczona skałami, naprawdę piękna. Jeśli odejdziesz trochę dalej od głównego tłumu, nie ma tam nikogo, co jest naprawdę dużą zaletą. Morze jest chłodniejsze, ale można w nim spokojnie pływać i się bawić. Rano morze jest spokojne jak staw, po południu pojawiają się mniejsze fale, nic dramatycznego. Wejście do wody jest łagodne, wszędzie tylko piasek i mnóstwo muszelek. Możliwość wypożyczenia leżaków i parasoli za około 10 euro, ale najlepiej mieć ręcznik z hotelu lub własny i położyć się na piasku. Na plaży nie ma żadnych atrakcji sportowych, żadnych wypożyczalni, co jest super, bo nikt nie przeszkadza, ale dla niektórych może to być wada. Za sportowymi atrakcjami trzeba jechać do Vilamoury lub Albufeiry. Wieczorne spacery po plaży lub popijanie wina na plaży są bezbłędne.
WyżywienieŚniadanie i kolacja w formie bufetu. Mają tam specjalny system, którego jeszcze nigdzie nie widziałam. Podczas śniadań i kolacji trzeba podać numer pokoju, a przy kolacji dodatkowo dostaje się karteczkę do zamawiania napojów, które zapisują na tej karteczce, a przy wyjściu z kolacji trzeba od razu zapłacić rachunek lub podać numer karty na recepcji, z której zostanie pobrana opłata przy wyjeździe. Głównie zajmuje się tym jedna kobieta, która nie nadąża, przez co przy wejściu do jadalni tworzą się kolejki, co jest nieprzyjemne. Pojemność jadalni w sezonie czasem pęka w szwach. Poza tym jedzenie bardzo smaczne, duży wybór, kontynentalne. Poza rybami, brak lokalnych specjałów, co jest szkoda. Śniadania są monotonne, duży wybór jogurtów, owoców i warzyw, ale brakowało mi więcej deserów (np. naleśników), ale zawsze coś można wybrać. Kolacje są lepsze, starają się zmieniać dania główne, znowu duży wybór sałatek, także deserów, nawet lody. Napoje do kolacji są płatne, ale na to byliśmy przygotowani. Jedyną rzeczą, którą bardzo bym zarzuciła, jest pierwsza kolacja, którą mieliśmy zacząć nasz pobyt. Przygotujcie się na to, że do hotelu przyjedziecie lekko po 21:00 i dostaniecie tylko zimny pakiet na recepcji, więc właściwie tracicie jedną kolację, ponieważ ostatni dzień kończy się śniadaniem, a wyjazd z hotelu jest o 17:45, więc kolacji już nie zdążycie.
ZakwaterowanieZakwaterowanie w Algarve Gardens oznacza najdalsze i najstarsze 2 budynki na całym terenie, ale za to masz blisko do autobusu i do marketu. A jeśli idziesz tylko rano na śniadanie, potem od razu nad morze, gdzie spędzasz cały dzień, potem się przebierasz i na kolację, to nie jest tak źle. To około 350 metrów do głównego budynku hotelu, który jest naprawdę około 100 metrów od plaży. Nam to wcale nie przeszkadzało, ale rozumiem, że ktoś może mieć z tym problem, więc piszę to dla informacji. Poza tym zakwaterowanie jest bez klimatyzacji i jest naprawdę bardzo proste, a najlepsze lata ma już za sobą, ale ma własną kuchnię i biorąc pod uwagę, że my tam naprawdę chodziliśmy tylko spać, to nam to nawet nie przeszkadzało. Jednak jeśli ktoś miał balkon od strony ulicy i otwarte okna na noc, to rano budziły go przejeżdżające samochody. Sprzątanie codziennie, wymiana ręczników i pościeli co drugi dzień.
UsługiMożliwość wypożyczenia ręczników na plażę za zwrotną kaucją 10 euro/za jeden ręcznik. W cenie sauna, basen zewnętrzny i wewnętrzny oraz leżaki przy basenie. Możliwość gry w tenisa i golfa za opłatą. Niestety na recepcji nie mieli pojęcia, że na terenie ogrodu jest także boisko do siatkówki plażowej, a co dopiero, żeby wypożyczyć piłkę, co było dużym minusem. Więc kto gra w siatkówkę plażową, musi mieć własną piłkę. Stół do ping-ponga był niestety uszkodzony, więc też nie mogliśmy zagrać. W hotelu nie spędzaliśmy dużo czasu, więc nie mogę ocenić innych usług. Personel był raczej nijaki. Robili tylko to, co musieli, bez większej chęci czy sympatii.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate