Są miejsca, do których chętnie wracamy, ale o tym nie wspomnimy.
PlażaSpędziliśmy na plaży maksymalnie 3 dni, kiedy nie wiało z powodu wiatru... Plaża nie jest piaszczysta, jak podaje południowo-zachodnia strona, ale żwirowa, mini żwirkowa. Stopniowe wejście, może maksymalnie 5 metrów, a potem spadek w głąb. Całe wakacje spędziliśmy więc wokół basenu.
WyżywienieNo cóż, o to chodzi... jedzenie było bogate, tak... ale... 90% jedzenia było podgrzewane na oleju... chciałbyś grillowaną rybę z grilla, a nie smażoną na talerzu stale zanurzoną w oleju, gulasz wołowy podgrzewany na oleju... Podawałam to dzieciom przez 2 tygodnie... słodkie, słone, ciastka, wszystko było do wyboru. Jeśli jednak masz problem z białkiem mleka, natkniesz się na to... ze wszystkich ciastek, mogłam mieć jeden rodzaj bagietki. Hiszpanie dodają serwatkę, mleko w proszku do wszystkiego, nawet do francuskich bagietek... Jeśli nie masz problemu z mlekiem i smażonym jedzeniem, będziesz zadowolony. Poza tym, tylko dwaj menedżerowie operacyjni znali angielski i byli świetni, dzięki nim to działa i za każdym razem, gdy prosiłam o naleśniki bez mleka, były, za każdym razem, gdy maluch zgubił kapcie, dziwnie je znajdowali i chowali dla nas. Największą niespodzianką był dzień owoców morza - jest tylko 1-2 razy w tygodniu w różnych ilościach. Krewetki były świetne, ale tylko zimne... więc je obrałam i z talerzem poszłam do aroganckiego starego kucharza, który obsługiwał patelnie wok i poprosiłam o szybkie smażenie. Miał 4 patelnie i chociaż nie były zajęte, arogancko mnie odprawił słowami „to niemożliwe”, więc poszłam do operatora i zapytałam, że nie lubię zimnych, a on odesłał kucharza do operatora, więc poszedł do kuchni, żeby to dla mnie naprawić. Drugiego tygodnia nie miałam już ochoty na tę scenę. Nie rozumiem, dlaczego w pierwszym dniu owoców morza wok nie wygrywa nagrody za owoce morza (rozumiem, że nie można ich mieszać z mięsem). Uważam to za bardzo złe. A najgorszą rzeczą w restauracji było ciągłe czekanie - na naleśniki, gulasz wołowy i rybę... wszyscy tego chcieli, a na tym stanowisku był tylko jeden kucharz, to było okropne... Chciałem przyjść na śniadanie i kupić jedzenie dla dzieci, a kiedy kobieta skończyła robić naleśniki i poprosiłem ją o omlet (zapytałem, a za mną były jeszcze dwie osoby, które nie chciały naleśników, tylko omlet), a ona powiedziała mi, że nie, przepraszam i poszła zrobić kolejną rundę naleśników, to okropne czekać tam 10 minut.
ZakwaterowanieUważaj, nie wolno pić wody w łazience! Bardzo denerwujące było to, że musieliśmy ciągle myśleć o tym, żeby mieć wystarczająco dużo wody z baru. Dzięki all inclusive mieliśmy darmową wodę przez cały dzień. Pokój był odpowiedni, złączono nam dwa łóżka, więc pośrodku spaliśmy we dwoje dorosłych i dwoje małych dzieci. Niestety łóżka były na kółkach, których nie dało się zablokować, więc łóżka ciągle się przesuwały, a dzieci ciągle do nich wpadały. W ogóle nie korzystaliśmy z balkonu z widokiem na morze w pokoju nr 462, ponieważ ten pokój znajduje się po prawej stronie hotelu, gdzie jest naprawdę, bardzo wietrznie. A tak przy okazji, po tej stronie jest też brodzik ze zjeżdżalniami dla dzieci – strasznie zimno i wietrznie… wszystkie dzieci ciągle trzęsły się z zimna.
UsługiW hotelu stale unosi się przeciąg mieszany z klimatyzacją i z zewnątrz... niezależnie od tego, czy idziesz do recepcji, na korytarz, czy do baru, wszędzie uderza cię albo klimatyzacja, albo wiatr z zewnątrz. Mieliśmy wiatr przez 8 dni z tych 11... ostatnim razem, kiedy wyjeżdżałem, bolało mnie gardło, a przez lot mam też zapalenie ucha, którego nigdy w życiu nie miałem. Świetnie.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate