Ogólne wrażenie z wakacji jest doskonałe. Cieszyłam się wszystkim, czego chciałam, a może nawet czymś więcej.
PlażaNa pewno nie jest to 50 metrów od hotelu, przynajmniej nie od naszej części. Raczej 300 m. Malutka, ale bardzo ładna plaża kamienisto-piaszczysta w zakątku za portem,
Wyżywieniebez wyżywienia.
ZakwaterowanieZakwaterowanie jest jedyną mniejszą wadą tej wycieczki. Andreas ma co najmniej dwa obiekty o różnym wyposażeniu. Główny obiekt z basenem, restauracją, pokojami z telewizją i dostępem do internetu. Myślałam, że tam będę mieszkać. Tak się nie stało. Sąsiedni obiekt Andreas jest oddalony o około 150 metrów i nie ma tam nic poza samymi pokojami, bez telewizji, bez dostępu do internetu, na wąskiej działce, na której zmieścił się tylko ten obiekt, chodnik wokół niego i improwizowany parking. Z jednej strony oliwkowy gaj, widok na morze psuł właśnie ten parking i duża zaniedbana działka sąsiednia po tej stronie. Dostęp do tej części hotelu jest nieprzyjemny, prowadzi drogą gruntową przez pustkowie na końcu wioski. Sam pokój był czysty i przestronny, dla trzech osób, co było chyba głównym powodem, dla którego mi go przydzielono (pierwotnie miało ze mną jechać też jedno dziecko), ponieważ pokoje w głównym budynku wydają się mniejsze. Pokój był wyposażony w starsze, zużyte meble, na drzwiach i szafie były naklejone liczne zarządzenia, ostrzeżenia i przepisy. Na kuchennej ladzie obok kuchenki nie było już miejsca na przygotowanie jedzenia, ale sama kuchnia była wyposażona w naczynia ponadstandardowo dobrze. Bardzo ciasna łazienka z toaletą i prysznicem wciśniętym ledwo obok siebie, ale wszystko działało. Złamany był tylko uchwyt na papier toaletowy, który musiał pozostać na podłodze i przy odrobinie nieuwagi zmókł od wody z prysznica. Trzeba było o tym ciągle pamiętać i przekładać tam i z powrotem. Klimatyzacja za opłatą, suszarka też, co wydało mi się trochę przesadzone. Nie korzystałam. Personel uprzejmy, uśmiechnięty, sprzątanie dobre.
UsługiZ usług hotelu korzystałam tylko w zakresie sprzątania i to było w porządku. Pozostały personel nie oddalał się od głównego budynku, gdzie prowadzili wspomnianą restaurację, co wydawało mi się ich priorytetem. Gdy nie było gości w restauracji, zamykali ją. Połączenie z internetem musiałam wtedy szukać w tawernach i barach gdzie indziej w wiosce, oczywiście zawsze przy niezbyt tanim zamówieniu. Całe otoczenie restauracji i wokół basenu wyglądało bardzo nieestetycznie, jak skład wszystkiego możliwego. Jeśli nie było konieczności, nie chodziłam tam, w basenie kąpałam się chyba tylko raz, kiedy na coś tam czekałam.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate