WyżywienieŚniadanie w formie szwedzkiego stołu z przyzwoitym wyborem. Kolacje były w nietypowym trybie (mało ludzi w hotelu, nie było śniegu). Wybieraliśmy bezpośrednio z menu (przystawka + danie główne + deser). Więc dużo jedzenia, przeważnie bardzo dobrego, ale wadą było to, że wśród dań głównych dominowały potrawy smażone.
(Na obiady chodziliśmy w Szpindlerowym Młynie poza hotelem – oferowane menu obiadowe było przeważnie na bardzo niskim poziomie. Półprodukty, niedobre, oszukane, z zamrażarki z poprzedniego dnia, często nie można płacić kartą itp. Prawdopodobnie wykorzystują fakt, że zwykle mają pełno.) Dobrą restaurację znaleźliśmy tylko we Vrchlabí – jest to jakieś Cafe w centrum handlowym przy zamku.
ZakwaterowanieWszystko nowe i ładne, pokoje z balkonem. Nie było na co narzekać. Hotel nie ma takich udogodnień jak sala gier, bilard, basen itp., ale wiedzieliśmy o tym wcześniej.
UsługiRecepcjoniści, kelnerzy, sprzątanie. Wszystko w porządku, tolerancyjni wobec wybryków naszych dzieci. Minusem jest to, że na recepcji czasami czuć dym z części restauracji dla palących.
SportByło często nawet ponad 20 stopni. Śnieg praktycznie tylko na głównych dużych trasach zjazdowych, ale mimo to nieoczekiwanie dobrze się nam jeździło na nartach. Mało ludzi. Zawsze po południu była jakaś trasa, gdzie śnieg nie był rozmokły. Minusem są oczywiście ceny karnetów oraz na przykład brak karnetu porannego.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate