Mimo to, że jechaliśmy na ślepo do prywatnego zakwaterowania, gdzie nie było wcale pewne, w czym i przede wszystkim w jakiej odległości od morza czy od wyżywienia będziemy zakwaterowani, wszystko skończyło się całkowicie dobrze. Ogólnie byliśmy bardzo zadowoleni, zwłaszcza z wyboru kurortu Vodice.
PlażaW Vodicach nie ma problemu, aby znaleźć swoją plażę. Jest tu plaża centralna przy hotelu Imperial, gdzie chodziliśmy najczęściej, z drobnymi kamykami zarówno na plaży, jak i w morzu. Do wejścia do wody nie jest potrzebne obuwie. Poza tym wzdłuż całego wybrzeża są betonowe płyty oraz kamienie. Od Srimy (czyli początku Vodic) aż do hotelu Punta (koniec Vodic) jest około 5 km i przez cały ten czas są tam plaże. Znajduje się tu także plaża Plaja Plava, podobno trzecia najpiękniejsza plaża w Chorwacji, ale nas nie zachwyciła. Plaże są oczywiście zatłoczone (Vodice mają 5 tys. stałych mieszkańców, a w sezonie co tydzień jest tam 40 tys. turystów), ale zawsze można znaleźć miejsce do leżenia.
WyżywienieStołowaliśmy się w hotelu Nikola, który znajdował się około 300 metrów od nas. Śniadania były kontynentalne, ktoś mógłby powiedzieć, że ciągle takie same, ale można było je tak skomponować, że posiłki były ostatecznie urozmaicone. Do dyspozycji było około czterech rodzajów wędlin, jajka, kiełbaski, parówki, sery, pasztet, dżemy, nutella, musli, kawa i herbata oraz napoje. Kolacja była serwowana, do wyboru były dwa dania oraz jedno wegetariańskie i nigdy nie mieliśmy problemu z wyborem. Były kotlety, ryby, gulasz, steki, kotlety mielone itd. Porcje były wystarczające, a przed nimi podawano zupę, która była chyba najsłabszym punktem, ale dało się ją zjeść. Obsługa była miła, niektórzy członkowie bardziej, inni mniej. Klasyka. Ogólnie byliśmy bardzo zadowoleni.
ZakwaterowaniePrywatne zakwaterowanie znajdowało się w większym domu rodzinnym, gdzie na parterze mieszkała bardzo miła i pomocna gospodyni. Komunikowała się z nami w czesko-chorwackim, więc można było bez większych problemów porozumieć się po czesku. Na pierwszym do trzeciego piętra znajdowały się pokoje zarówno dla czterech, jak i dla dwóch osób. My mieszkaliśmy całkowicie na poddaszu bez klimatyzacji, co na pierwszy rzut oka nie wyglądało dobrze, ale w nocy w pokoju panowało przyjemne powietrze i można było spać bez obaw. Wyposażenie pokoju było na poziomie sprzed 10 do 15 lat u nas, jednak wszystko było czyste i dostępne były ręczniki, papier toaletowy itp. Tak więc ogólnie byliśmy z zakwaterowania zadowoleni.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate