• Kaliopa to hotel 3★, który nie razi, ale też nie zachwyca. Jego główną zaletą jest położenie tuż przy plaży. • Można usłyszeć wieczorne koncerty z okolicznych hoteli, które trwają do 22:30, po czym jest cicho. • Posiłki w formie bufetu w sąsiednim hotelu 4★ Sandy Beach. • Plaża hotelowa jest stosunkowo czysta, ale to zależy od zachowania ludzi. • Morze jest piękne tuż przy hotelu, doświadczyliśmy wszystkich odmian, od spokojnej wody bez fal po duże fale. Kraby, meduzy, glony i mnóstwo muszelek! :) • Albena jest generalnie droga, ponieważ jest to teren zamknięty. Ceny są szalone dla turystów. To jak kupić kanapkę na Lipnie za 500 CZK. • Można też znaleźć mniejsze i cichsze restauracje przy plaży, gdzie jedzenie jest w normalnych cenach, a obsługa jest miła. • Wstyd innym gildiom – tato, mamo, mamy All-exclusive, jemy wszystko, co możemy! A rano zajmiemy się leżakiem z ręcznikiem, nawet jeśli nie spędzimy tam pół dnia. • Wycieczka do Warny, do jedynego w Bułgarii definariów – bilety droższe, pokaz krótki, ale dzieciaki zadowolone, a to najważniejsze! • Drodzy taksówkarze, nie martwcie się!
PlażaHotel dysponuje prywatną plażą hotelową dla trzech hoteli. Parasole i leżaki w pierwszym rzędzie są płatne i można je uiścić na miejscu lub w recepcji hotelu (i wtedy okazać kartę). Nigdy jednak z niej nie skorzystaliśmy. Chociaż niektórzy (w tym członkowie gildii!) biegli na plażę przed śniadaniem, żeby zająć leżak z ręcznikiem, nigdy nie brakowało nam miejsc i zawsze znaleźliśmy miejsce w rzędzie od 3 do 5, nawet gdy przyjechaliśmy później i bez stresu. Plaża jest stosunkowo czysta, z wyjątkiem sporadycznych niedopałków papierosów pod leżakami, kapsli po piwie czy kubków po kawie. Ale to zawsze ludzie – niesfornych turystów można spotkać wszędzie. Nie przyszło mi jednak do głowy, że za bardzo tam sprzątają. Co 100 metrów jest ratownik, który bezlitośnie smaga piaskiem każdego, kto coś stłucze. Byłem też świadkiem konfliktu, gdy turysta niemówiący po bułgarsku zignorował instrukcje i wtedy sytuacja się pogorszyła. Dlatego zdecydowanie warto nie lekceważyć pływaków. Na plaży były darmowe publiczne toalety, ale była tam jakaś niemiła dziwka, która nie pozwalała żonie wyjść, gdy była mokra. Dzieci ciągle chciały sikać, a ona nie pozwalała wejść nikomu z piaskiem na stopach. Ale kiedy zapytałem ją po bułgarsku „dobry den, jak se mate” (dobur den, kak ste – pisane po prostu), natychmiast się uspokoiła i problem zniknął :)
WyżywieniePosiłki różnią się w zależności od biura podróży, w zależności od tego, z którym hotelem partnerskim podpisano umowę na jedzenie. Wybraliśmy sąsiedni hotel 4★ Sandy Beach w ramach opcji half-board. Śniadania i kolacje były w formie bufetu. Ogromny wybór jedzenia, który był częściowo zmieniany w trakcie podróży. Nigdy nie wyszliśmy głodni, wręcz przeciwnie. W recepcji hotelu Sandy Beach była nawet recepcjonistka mówiąca po czesku, co mnie zaskoczyło. Wrażenie psują niesforni turyści, którzy nabierają mnóstwo jedzenia na talerze i spada ono wszędzie. Mam wrażenie, że potajemnie upychają je do kieszeni jako przekąskę. Niestety widziałem też kilka takich przypadków, co mnie zawstydziło. Lepiej zjeść 2-3 razy więcej niż być leniwym i potem nie zjeść. Zdecydowanie nie było problemu z brakiem jedzenia. Gdy czegoś brakowało, obsługa restauracji uzupełniała to w mgnieniu oka. Codziennie odbywał się grill. Rano na tarasie przygotowywano oczy wołowe i naleśniki, wieczorem grillowano bułgarskie specjały, takie jak klopsiki, kebaby, kurczak i wiele innych. Dodatkowo, był wybór gotowych dań na ciepło i na zimno. Nawet napoje do kolacji były darmowe (soki, kawa, woda), mimo że w opisie karczmy napisano, że napoje są płatne do kolacji. Prawdopodobnie dotyczyło to drinków w barze, z którego z radością zrezygnowałem. Zdecydowanie nie mogę narzekać na jedzenie.
ZakwaterowanieKaliopa to hotel, który nie razi, ale też nie zachwyca. Jego główną zaletą jest położenie w pierwszym rzędzie od plaży. Jako hotel z oceną 3★, nie miałem wygórowanych oczekiwań. Zdecydowanie nie twierdzę, że hotel jest zły. Choć wyposażenie pamięta lepsze czasy, było stosunkowo czysto i cicho. Ale kto z Was spędzi wakacje nad morzem w hotelu? Do przespania nocy i popołudniowej sjesty w najgorszym upale w zupełności wystarczy. Nie mam żadnych zastrzeżeń.
UsługiPersonel w hotelu Kaliopa był miły i pomocny, nie napotkałem żadnych poważnych problemów. Ich główną słabością jest ich angielski, który jest na niskim poziomie. Chociaż mówię po angielsku bardzo dobrze, miałem problemy z komunikacją. Mam wrażenie, że rozumieli co drugie, a nawet trzecie wypowiedziane przeze mnie słowo. Nawet pani w barze na plaży mówiła lepiej po angielsku niż recepcjonistka. Pomimo tych wszystkich niedociągnięć, jakoś udało nam się porozumieć i muszę przyznać, że młody Alex w recepcji jest bardzo miłą i chętną osobą, która chętnie pomagała. Najwięcej rozmawiałem z młodym mężczyzną z Indonezji, który sprzątał tu pokoje. Młody, uśmiechnięty chłopiec robił zwierzątka i inne postacie z ręczników dla dzieci. Dzieci były pełne entuzjazmu, otrzymały od nas odrobinę uwagi w postaci prawdziwych czeskich opłatków spa i kilku euro na koniec pobytu.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate