Przyjemne wakacje, chociaż nie wiem, czy rzeczywiście są przeznaczone dla osób 50+. Moje wątpliwości dotyczą transportu, który jest co prawda perfekcyjnie przygotowany, ale mimo to przewiduje kilkukrotne przenoszenie bagażu, co przy większej ilości może bardzo zmęczyć podróżnych. Poza podróżą na lotnisko, która i tak jest konieczna, bagaże przenosi się z lotniska do autobusu na wyspie Korfu, stamtąd na prom, z promu do kolejnego autobusu i na koniec do hotelu. Poza tym środowisko jest bardzo odpowiednie dla tego pokolenia, przyjemny pobyt, dobre jedzenie w wystarczającej ilości, miła obsługa i chęć pomocy. Dodatkowo jako bonus mieliśmy do dyspozycji delegata podczas całego pobytu, bardzo miłego młodego mężczyznę, chętnego do pomocy, oczywiście jeśli było to w jego mocy. Krótko mówiąc, delegat był na swoim miejscu i miło było z nim przebywać.
Co nas na początku trochę zaskoczyło, to transport promem, kiedy zaokrętowaliśmy się około godziny 23, podróż nie trwała 30 minut, jak podano w ofercie, ale godzinę i 40 minut, prawdopodobnie biuro podróży wybiera starszy, wolniejszy i tańszy statek. Podróż jest jednak ładna, niemniej po przylocie morze było wzburzone i mocno nas kołysało, więc tchórze, tacy jak ja, nie mieli dobrego samopoczucia. Ale podróż powrotna była wspaniała, morze spokojne, a słońce żegnało nas pełną mocą.
Rozczarowała mnie wycieczka dotowana, ponieważ przy zakupie pobytu otrzymałam informację, że w wycieczce jest jedna dotowana wycieczka, którą wybierzemy z oferty na miejscu. Na miejscu jednak nie było żadnego wyboru, już za nas wybrano jedną wycieczkę jako tę dotowaną, a kto akurat nie był nią zainteresowany, otrzymał co prawda zniżkę 10 euro na inną wycieczkę, ale moim zdaniem to nie to samo. Albo ta informacja powinna być podana już w ofercie, albo uczestnikom powinna zostać pozostawiona możliwość wyboru na miejscu, jak obiecano.
PlażaPlaża jest kamienista, więc potrzebne są buty do wody. Kilka odważnych osób kąpało się nawet bez nich, ale my do nich nie należeliśmy. Ponieważ ta informacja była podana w ofercie, byliśmy przygotowani. Dla tych, którzy nie mieli butów, w okolicy było ich wystarczająco dużo do kupienia i to w bardzo niskiej cenie. Ogólnie ceny w Albanii są niskie w porównaniu do cen u nas. Ale prawdą jest, że oni mają z kolei niższe dochody. Powolne wejście do morza było, jednak kto by oczekiwał, że przejdzie daleko od brzegu, ten by się pomylił. To około 3 do 4 metrów, gdzie dorosły o moim wzroście, tj. 167 cm, bezpiecznie sięga, dalej trzeba już pływać. Woda była przyjemna, na początku trochę chłodna, gdy przyjechaliśmy, było po burzy, więc chyba się wymieszała, pod koniec pobytu była jeszcze wspanialsza niż na początku. Trochę są problemy z prysznicami, czasem z nich leci woda, czasem nie. Ale kto miałby potrzebę częstszego kąpania się pod prysznicem, hotel jest na plaży, można się umyć w pokoju, tam woda leciała cały czas. Na plaży było trochę głośno, puszczali głośno muzykę, niezbyt odpowiadającą mojemu gustowi ani gustowi innych uczestników, taki trochę rap, nie chcieli jej zbytnio ściszyć, a właściciel hotelu też z nimi niewiele mógł zrobić, bar na plaży nosi co prawda tę samą nazwę co hotel, ale zdecydowanie każdy ma swoje zarządzanie. Można kupić napoje, lody, kanapki. Przy oddawaniu karty personel plażowy przydziela miejsce, na jeden pokój dwa leżaki i jeden parasol, jak już pisałam w części o usługach hotelowych. Ale dzięki naszemu delegatowi Peterowi chodziliśmy na sąsiednią plażę i tam dostaliśmy wprawdzie też jeden parasol, ale trzy leżaki. Na plaży Aloha dostępne jest miejsce na trzeci leżak w postaci dmuchanego worka. Może warto byłoby rozważyć na przyszłość, gdy jedzie cała rodzina i ma do dyspozycji, tak jak my, cały pokój rodzinny, który liczy do 5 osób, czy nie powinni dostawać dwóch kart. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak 5 osób (przy pełnym obłożeniu pokoju) miałoby się zmieścić na przydzielonych leżakach.
WyżywienieZ punktu widzenia naszej rodziny doskonałe, lekkie, zdrowe i w wystarczającej ilości. Nie jest to co prawda typowy szwedzki stół, jak jest deklarowane w ofercie, ale do wyboru jest zarówno na śniadanie, jak i na kolację. Jedzenie jest nieustannie uzupełniane, więc jest go dla wszystkich pod dostatkiem. Oczywiście, jeśli ktoś oczekuje tradycyjnych dań jak wieprzowina z knedlami i kapustą czy sos śmietanowy z mięsem, to się nie doczeka, menu składa się głównie z warzyw, mielonego mięsa, są ryby, ale też kurczak i plastry mięsa. Niektóre kombinacje są dla nas trochę nieoczekiwane, jednak bardzo smaczne, a jeśli ktoś podziela teorię naszej rodziny, że kiedy wyjeżdża poza dom, chce spróbować innych potraw, to musi być zadowolony. Dodatkowo przy płatnej niepełnej pensji zawsze do jedzenia dostępny jest napój, który można nalewać wielokrotnie. To co prawda woda, ale w niektórych miejscach nawet tego się nie praktykuje. Oczywiście, jeśli ktoś chce piwo, wino lub inny napój, może go kupić. Trochę zastanawiało mnie, dlaczego niektórzy podróżni mogli już z domu dokupić pełne wyżywienie, czyli obiad, podczas gdy nam powiedziano, że miejsca na obiady w hotelu są już wyczerpane, a na miejscu sytuacja była taka, że regularnie chodziliśmy na obiad i płaciliśmy na miejscu, dzięki czemu sporo zaoszczędziliśmy, bo jedzenie w Albanii jest bardzo tanie. Zamawialiśmy menu dnia, które właściwie było oferowanym jedzeniem przy pełnym wyżywieniu, ale zamawialiśmy też inne dania z menu i nie było problemu z wyborem. Było to trochę droższe, ale w porównaniu z cenami u nas nadal w dobrej cenie. Jedynym problemem mogły być wieczory, gdy w ofercie była ryba z warzywami, a jako drugie danie małże, wtedy rozumiem, że kto nie lubi ryb, miał trudny wybór. My się zajadaliśmy. Może warto zasugerować hotelowi, aby trochę inaczej skomponował dania, żeby każdy mógł coś wybrać.
ZakwaterowanieHotel Aloha to mniejszy, niedawno odnowiony hotel. Właściciele dbają o to, aby był czysty, codziennie przychodziła obsługa i sprzątała cały pokój, wymieniała ręczniki, wycierała podłogę, co drugi dzień zmieniała pościel. Jedyną rzeczą, której brakowało, był suszarka na pranie, ale poradziliśmy sobie, naciągnęliśmy sznurek na balkon i problem zniknął.
UsługiUsługi hotelu były moim zdaniem dobre, nienachalnie, wszędzie czysto, jedzenie dostępne, każdego ranka otrzymywaliśmy kartę na plażę, dzięki czemu mieliśmy zapewniony parasol i 2 leżaki za darmo. To prawda, że byliśmy we troje, ale leżaki są 2 na pokój, jednak otrzymaliśmy do dyspozycji dmuchany worek, na którym również można było dobrze odpocząć. Na polecenie delegata od drugiego dnia chodziliśmy z kartą na sąsiednią plażę, która również akceptowała gości hotelu Aloha i tam dostaliśmy 3 leżaki. Szczególnie chciałabym podkreślić uprzejmość pracowników hotelu przy przyjeździe, gdy młody mężczyzna pomagał znieść bagaże na wyższe piętra. Hotel bowiem nie ma windy. Personel mówi po angielsku, niektórzy znają nawet kilka słów po czesku, można się porozumieć i zawsze są gotowi rozwiązać sytuację.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate