San Alessio Siculo to przepiękne, jeszcze niezatłoczone miejsce, dlatego jest spokojniejsze, czyste i przyjemne. Dla mnie było znacznie bardziej atrakcyjne niż Giardini Naxos, gdzie plaża jest piaszczysta, ale pełno tam turystów, sklepów, barów i restauracji. To przyjemne małe miasteczko z małymi sklepikami i dyskontem (warto tam robić zakupy, jest znacznie taniej). Ogólnie rzecz biorąc, stosunek ceny do jakości wakacji był odpowiedni, a hotel spełniał standardy 3-gwiazdkowego obiektu. Denerwujące było jednak to, że Invia sprzedawała go jako 4-gwiazdkowy. W ofercie fakultatywnych wycieczek nie było wyboru, jakby nie zależało na tym, aby uczestnicy faktycznie w nich brali udział. Dokładnie wiadomo było, że z pięciu zapowiedzianych programów ruszy tylko jeden. Nasz przewodnik nie ukrywał tego. Był jednak kompletnie niekompetentny. Powiedział, że mieszka tam od 5 lat i możemy pytać o cokolwiek. Jednak na każde pytanie odpowiadał: „szczerze mówiąc, nie mam pojęcia”. Nigdzie nie był, nie wiedział, jak się poruszać, jak dotrzeć do ważniejszych miejsc. Polecał tylko usługę Hop on-hop off, na którą można było u niego kupić bilety. Nawet nie wiedział, która część plaży należy do hotelu. Nie chciał się nawet wysilić, by to sprawdzić i pomóc. Zamiast udzielać informacji, robił zakupy i zaprzyjaźniał się z niektórymi współtowarzyszami podróży. Ostatecznie sami odkryliśmy wszystkie możliwości i świetnie zorganizowaliśmy wycieczki. Piękno tego miejsca wynagrodziło wszystko.
PlażaDo plaży można było zejść po schodach, które były pokryte drobnym żwirem i mieściły się tam dwa rzędy leżaków, dość ciasno. Sprzątano i zazwyczaj było czysto. Chociaż niektóre leżaki pozostawiano brudne na kilka dni, a niektóre były uszkodzone. Jednak wszystko to nie przeszkadzało. Morze było czyste i przyjemne. Warto zabrać buty do wody, ponieważ widzieliśmy jeże morskie. Zawsze był przyjemny wiatr i mniejsze lub większe fale, ale widok był przepiękny.
WyżywienieŚniadanie było codziennie takie samo, ale można było jeść różnorodnie, ponieważ był wystarczający wybór (szynka, salami, ser, ser w kostkach, kilka rodzajów dżemów, jajka na twardo, jogurt, musli, mleko, kawa i herbata). Brakowało nam warzyw, chociaż czasami był pomidor, ale dość zwiędły. Był chleb, bułki i pełnoziarniste bułki. Kolację (lub obiad) można było wybrać poprzedniego wieczoru. Chociaż w prospektach podawano 3 rodzaje menu, w rzeczywistości między rodzeństwem były tylko dwa rodzaje. Jako przystawkę podawano jakiś makaron lub zupę, daniem głównym był plaster mięsa z pieczonymi ziemniakami (każdego dnia) lub jajecznica, ewentualnie sałatka, raz pizza. Czyli mniej więcej przystawka makaron, drugie danie pizza. Deser był taki sam dla wszystkich. Kto chce zdrowo się odżywiać, nie powinien wybierać tutaj półpensjonatu. Do makaronów, które były codziennie, tylko jednego dnia podano ser, a zanim kelner je zabrał, sprawdził, ile zjedliśmy i robił miny na naszych oczach (bo według niego nie oszczędzaliśmy). We Włoszech nie spodziewa się chipsów i niskiej jakości makaronów. Nie tylko nie podawali sera, ale ich makaron był rozgotowany i bez smaku. Praktycznie nic nie było smaczne. Raz była zupa minestrone, następnego dnia ta sama zupa pod nazwą zupa fasolowa (wzbogacona fasolą), trzeciego dnia krem z warzyw (resztki z poprzedniego dnia zmiksowane — to był najgorszy moment). Pozostałe kremowe zupy były zrobione z proszku. Recykling był wyraźnie widoczny także w codziennych menu. Kelnerzy, licząc na napiwki, czasem przynosili dokładki. Pierwszego dnia kupiliśmy wino, dali butelkę za 13 euro (daliśmy 20 euro), którą następnego dnia widzieliśmy w sklepie za 1,80 euro. Od tego czasu kupowaliśmy tylko wodę do kolacji, którą sprzedawali za 1,60 euro. Codziennie zostawialiśmy 2 euro na stole i komentowano, że to za mało, zapominając o napiwku z pierwszego dnia. Ostatniego dnia kelnerzy i kierownik restauracji podeszli, dając do zrozumienia, że oczekują napiwku. To było bardzo niesympatyczne. Z drugiej strony byli elastyczni, jeśli ktoś na przykład nie lubił grzybów, dostawał makaron z innym sosem.
ZakwaterowanieNa pierwszy dzień otrzymaliśmy pokój przy plaży z ogromnym tarasem i wyjątkowym widokiem, który niestety drugiego dnia musieliśmy opuścić i w zamian dostaliśmy znacznie mniejszy pokój z widokiem na parking i mniejszym balkonem. Jednak drugi pokój był nowocześniejszy. W każdym pokoju był lodówka, co było bardzo dobre. Klimatyzacja też była, ale w drugim pokoju była strasznie głośna i w porównaniu do tego nie chłodziła zbyt dobrze. Zawsze było wystarczająco mydła, szamponu i papieru toaletowego. Sprzątaczki były miłe. W hotelu są dwie windy, trochę głośne, małe i wolne, ale jest bar i duży taras. Restauracja również jest klimatyzowana. Obrusy nie były zmieniane przez tydzień, tylko strząsane i odwracane, pod koniec tygodnia nie były już zbyt czyste.
UsługiHotel znajduje się w doskonałej lokalizacji, z własną plażą oraz bezpłatnymi leżakami i parasolami. Zawsze było miejsce na plaży, chociaż najlepsze leżaki były regularnie rezerwowane przez ratownika dla osób, które nie mieszkały w tym hotelu. Hotel jest rodzinnym przedsiębiorstwem, recepcjoniści mieli ograniczoną wiedzę na temat rzeczy interesujących turystów i nie byli tak pomocni, jak to było zapowiadane. W miejscowości często nie było zasięgu, a hotelowe Wi-Fi było dostępne tylko przy recepcji.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate