Ogólnie oceniam pobyt jako bardzo dobry i chętnie tu wrócę.
WyżywienieŚniadanie na słodko, bułeczki, ciasta i inne słodkie pieczywo. Poza tym plasterki sera, szynka i jajecznica. Kiedy jednak powiedzieliśmy kelnerowi, że to nie do końca nasze ulubione, codziennie przynosił nam dodatkowo smażony boczek lub parówki. Do picia dwa rodzaje soku, czekolada, kawa, herbata. Kolacja czterodaniowa, sałatka warzywna, przystawka z możliwością wyboru spośród trzech dań, danie główne również i na koniec deser. Do picia piwo, wino i woda. Wszystko było wyśmienite.
ZakwaterowanieTutaj muszę podać jedyne negatywne wrażenie z całego hotelu, a była to dla mnie ciasna łazienka. W kabinie prysznicowej miałem miejsca dokładnie tyle, by stanąć prosto, na jakiekolwiek zgięcie czy ruchy rękami pozostawało bardzo mało przestrzeni, a jestem szczupły. Przed muszlą klozetową znajdował się bidet, umieszczony tak blisko, że ledwo mogłem wsunąć między nie nogi. Jednak komuś mogło to odpowiadać, jeśli nie wiedział, czy najpierw będzie się załatwiał, czy wymiotował.
UsługiCentrum wellness bezpośrednio w hotelu, świetne miejsce na relaks po całodniowym narciarstwie. Personel uprzejmy, bardzo miły.
SportMieszkam w Szwajcarii i prawie co weekend jeżdżę na narty w Alpy. W tym sezonie odwiedziłem wiele ośrodków i muszę przyznać, że nigdzie nie jeździło mi się tak świetnie jak w Andalu. Naprawdę, pięknie szerokie, kręte stoki z luksusowym widokiem na okoliczne panorama. Jeden narciarz na 100 metrów, czasem jechałem nawet po całkowicie pustym stoku, można było zjechać na dół bez obaw o kolizję. W Szwajcarii rzadko się to zdarza. Mam wysoką posturę i często mam problem, by na wyciągu krzesełkowym wsunąć nogi między górną poręcz a podnóżek (narty). W Andalu jednak się to nie zdarzyło, krzesełka były bardzo wygodne. Kolejek do wyciągów w ogóle nie było. Oceniam ten ośrodek jako najlepszy spośród dotychczas odwiedzonych.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate