PlażaPlaży oczywiście z oczywistych powodów nie mieliśmy. Baseny z wodą termalną są bardzo przyjemne, jednak spa są zorganizowane chaotycznie, wewnątrz są tylko dwie restauracje, z czego do jednej nie dostaniesz się bez biletu na atrakcje. Na zewnątrz jest wiele bufetów, jednak przy pogodzie, jaką mieliśmy, nikt nie miał ochoty być ciągle mokry..
WyżywienieJedzenie było osobnym rozdziałem. Śniadania w cenie były codziennie całkowicie monotonne, jedzenie przy podporządkowanym stole było standardem, pieczywo zapakowane w brudną ściereczkę, która przypominała raczej ściereczkę niż przykrycie pieczywa... na stole była pieprzniczka z datą ważności do roku 2008, sacharyna straciła przydatność do spożycia już w 2005 roku. Jedzenie składało się, w tym posiłki dla dzieci, z talerza z odpowiednikiem naszego salami junior, gothaj, papryki i dwóch plasterków sera, do tego kawałek jakiegoś niesmacznego, nieopakowanego tłuszczu roślinnego do smarowania. Żywienie w lokalnych restauracjach, choć starały się sprawiać stylowe wrażenie i nie można odmówić Węgrom ogromnej chęci komunikacji po czesku (włącznie z menu), było okropne; na przykład zamówiłam czteroletniemu synowi pizzę z menu dziecięcego, którą przynieśli nam spleśniałą... jedzenie było dla wszystkich tylko podgrzewane w mikrofalówce. W uzdrowiskach w bufetach mają jednak doskonałe jedzenie, czy to langosze, hot dogi, lody i podobne.
ZakwaterowanieZakwaterowanie nas wcale nie zachwyciło. Rozumiem, że za mało pieniędzy jest mało muzyki, ale czego całkowicie mi brakowało, to poczucie higieny, które objawiało się jedynie brakiem opróżniania koszy. Dodatkowo jechałam z przekonaniem, że mamy zarezerwowany pokój rodzinny, który miał składać się z dwóch pokoi, ale tak nie było. Ręczniki dostępne były poplamione, prane bardzo źle i wszystko, czego się dotknęło, było brudne. Jedyną rzeczą, którą chciałabym podkreślić, był duży wysiłek właścicieli, aby sprawiać bardzo miłe wrażenie oraz duża przestrzeń do parkowania.
UsługiUsługi hotelu obejmowały śniadanie, wyniesienie kosza oraz na korytarzach dostępność wystarczającej ilości papieru toaletowego oraz bezpłatny parking. Było również bardzo interesujące, że gdy mieliśmy przyjechać, a sądzę, że dzień przyjazdu dla większości to sobota, żaden z właścicieli nie był dostępny, a na drzwiach była tabliczka, że mamy zwrócić się do pani mieszkającej naprzeciwko... ona dała nam klucze do pokoju i nie była w stanie powiedzieć nic na temat zakwaterowania, nawet kiedy podawane jest śniadanie.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate