Lukáš S.
Zweryfikowana opinia (Invia.sk) Data pobytu: Sierpień 2026 Dodana Sierpień 2026
Edytowana zgodnie z Regulaminem
Sądząc po zdjęciach i wcześniejszych recenzjach, miałem większe oczekiwania. Zdjęcia powinny być już dawno zaktualizowane, a hotel i okolica odnowione. To denerwuje ludzi.
Zdjęcia z piaskiem i drobnymi kamyczkami, ale rzeczywistość to wielkie kłamstwo. Konieczność zabrania ze sobą kapci, które kupiliśmy na miejscu. Wszędzie ogromne kamienie. Piasek ze zdjęć ma około 20-30 metrów długości, tam gdzie są leżaki. Potem są kamienie, jakieś 20 metrów dalej, a potem morze. Woda jest zdradliwa i nie ma żadnego stopniowego wejścia. Pływaliśmy wśród śmieci, plastiku, toreb. Codziennie wzdłuż brzegu biegał ogromny pies, należący do właścicieli atrakcji wodnych - parasailingu itp. - i załatwiał swoje potrzeby tuż obok naszych ręczników. Oczywiście właściciel nawet nie przyszedł po niego.
WyżywienieCiągłe powtarzanie posiłków każdego dnia. Przez pierwsze trzy dni udało się spróbować 90% oferowanych potraw. Codziennie jeden rodzaj ryby. Śniadanie było takie samo każdego ranka. Obiad był taki sam, a kolacja przypominała obiad odtworzony z resztek. W barze z przekąskami codziennie, bez żadnych zmian, były frytki, nuggetsy, burger, pizza (półprodukty). Po trzech dniach nie dało się nawet na to patrzeć. W ofercie było tylko 4-5 rodzajów owoców (winogrona, melon, jabłko, gruszka i brzoskwinia).
ZakwaterowaniePo przyjeździe zakwaterowano mnie w innym pokoju niż ten, który zastałem. Dostałem pokój zastępczy, mówiąc, że z moim jest jakiś problem i że dostanę go następnego dnia. Nie mogłem niczego rozpakować podczas kolejnej przeprowadzki. Po przybyciu do pokoju pomyślałem, że żartują. Klimatyzacja była brudna, wszędzie pleśń, włosy w odpływach, bazgroły na ścianach.
Kiedy myślałem, że to żart, brutalna rzeczywistość nadeszła następnego dnia, kiedy dostałem pokój, który miałem dostać podczas powodzi. Pokój wyglądał jak domek z klocków Lego. Klimatyzacja nie reagowała na pilota, lodówka była gorąca, wszędzie pełno brudu i kurzu. Woda z prysznica lała się strumieniami, ręczniki nie zdążyły wchłonąć wody z podłogi, żebyśmy nie utopili siebie i sąsiadów pod nami. Wi-Fi nie działało przez cały nasz pobyt. Łóżko, które poruszało się przy każdym ruchu jak na morzu, było chyba najmniejszym z problemów.
Nawet zdjęcia pokoi nie odpowiadały rzeczywistości. Najlepszym celem było to, że przez ostatnie dwie noce w obniżonym suficie biegł kot, cały czas miauczał i nie mogli go wydostać... a my mieliśmy pokój na 5. piętrze pod dachem.
Kilkakrotnie próbowałem wszystko załatwić z managerami, ale bezskutecznie. Dostałem 4 żetony dla dzieci w pokoju gier jako rekompensatę za to, że usługi nie są takie, jak oferowali (około 8 euro), a w pokoju gier działa około 4 automatów.
Minigolf ani atrakcje wodne nie były dostępne (podarta wykładzina uniemożliwiała grę, a glony z zielonej wody unosiły się na wodzie), a nawet te atrakcje, łącznie z kolejką linową dla dzieci, były płatne.
Najlepiej było, gdy chcieliśmy coś do picia, a oni nam go odmówili, ponieważ mamy żółte bransoletki, co dla nich oznacza bezalkoholowe. Po zbadaniu, dlaczego tak się dzieje, gdy ktoś kupuje all inclusive, w umowie z dostawcą znaleźliśmy informację, że u nich all inclusive oznacza alkohol literą O. Alkohol.
All inclusive kupuje się przez CA, ale niemieckie biuro podróży oferuje alkohol bez alkoholu.
Zjeżdżalnie są dostępne od 10:00 do 17:00, z wyjątkiem tego, że od 12:00 do 13:00 są wyłączone. (Wiele z nich miało mało wody, a zjeżdżanie na suchym lądzie, tyłkiem, czasami powodowało oparzenia). Z basenów można korzystać do 19:00.
Po wyłączeniu zjeżdżalni nie ma się właściwie nic do roboty z dziećmi.
Program trwa od 20:30 (mniej więcej po kolacji) do maksymalnie 21:40. Potem znów pojawia się nuda. Bar jest wtedy czynny tylko naprzeciwko recepcji w hotelu.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (0) (0)

































