Anonym
Zweryfikowana opinia (Travelplanet.pl) Data pobytu: Wrzesień 2026 Dodana Wrzesień 2026 Opinia Konkursowa
Hotel w miare fajny, ale to Tunezja to 3ci Swiat, wiec miejcie swiadomosc, ze beda glosne imprezy do 2giej w nocy codziennie, przez cala noc szczekaja okoliczne psy, a kierowcy trabia nawet o 4 w nocy! Na ulicach pelno smieci, bezdomnych kotow, troche psow.
Tu jest najwiekszy minus tego hotelu. Trzeba przejsc kolejno przez - bardzo ruchliwa ulice (kierowcy nie zatrzymuja sie by pozwolic przejsc), potem przez przejscie, gdzie pelno bezdomnych kotow (nie widzialem zadnego z wscieklizna, ale niestety zagrozenie takie jest), po drodze pelno smieci, potem kolejne przejscie przez ulice, tym razem spokojniejsza i jestesmy juz na ostatniej prostej. Jeszcze tylko przejscie niedaleko opuszczonego domu, gdzie mieszkaja bezdomne psy (raczej boja sie ludzi, ale wieczorem mialem troche stracha) i dochodzimy do malenkiej plazy. Piasek jest super - jak u nas nad Baltykiem. Lezaki w dobrym stanie, parasole z naturlanym nakrycie, ale za niskie, jak dla dzieci. Przy plazy jest bar, ktory do polowy wrzesnie oferuje pizze, napoje (w tym piwo), ale ceny wyzsze niz w hotelu. Wejscie do mozna bardzo kamieniste, polecam robic to w butach, bo inaczej mozna sie przewrocic na okraglych kamieniach. Raczej wiekszosc z nich nie jest ostra, ale niestety smieci wpadaja do morza smieci, wiec mozna nadepnac na jakies szklo. W polowie wrzesnia woda wyjatkowo ciepla, jak w podgrzewanym basenie. Niestety nie mozna sie nia nacieszyc, bo pojawia sie masa malych rybek, ktore nie chca sie odczepic, odstraszanie dziala na kilka sekund. Czesc ludzi skarzyla sie, ze "podgryzaja". Z jednej strony sasiaduje ta plaza z opuszczona posesja, zajeta przez bezdomne psy, a z drugiej strony jakas inna za ogromnym murem. W tej ostatniej chyba robili porzadki po lecie, bo spalali sucha roslinnosc (albo inne rzeczy), co powodowalo zadymienie calej plazy i morza (probowalem wejsc glebiej by nie musiec wdychac tego dymu, ale niestety ciagle go bylo czuc). Ponoc to powtarzalo sie co kilka dni. Po wiekszych opadach deszczu czesc ulic zamieniala sie w rzeki, a ich system kierowal ta wode (wraz ze smieciami z ulicy) kanalami do... morza! Ponoc przez kilka dni potem te smieci plywaly przy brzegu i trzeba bylo bardzo uwazac wchodzac do wody.
Z pozytywnych informacji - mozna przejsc na inne plaze i sa wejscia bez kamieni.
Obiekt oferuje tylko sniadania w formie bufetu. Codziennie to samo: croassanty z czekolada, bagietki, pieczywo tostowe (jest i toster), jajka na twardo, jajecznica, podduszone warzywa, kawa, woda, napoj pomaranczowy, mleko, owsianka, dzemy, margaryna, bialy ser gladki (bez smaku), ser zolty, fatalnej jakosci wedlina typu pies z buda pomielony, pomidory, ogorek, jogurt, daktyle, arbuz.
Widzialem tez w podobnej formie obiadokolacje, ale ponoc to tylko dla jakiejs grupy wybranych, cala reszta moze korzystac z hotelowej restauracji, gdzie raz zamowilem kotler cordon blu (z serem i wedlina w srodku), ale jakosc tej wedliny byla strasznie podla. To niestety jest norma w tym kraju, bo to nie "ich jedzenie", wiec polecam unikac wedlin. Lepiej zamowic ichniejsza kielabase, duzo lepsza.
Maly, ale wszystko ponaprawiane, sprawne. Biorac pokoj miejcie swiadomosc, ze te, z oknami na ulice sa bardzo glosne. Byl maly balkon, ale nie moglem go uzywac, gdyz smrud spalin wdzieral sie od razu do srodka pokoju (niezaleznie od dnia). Lozko wygodne, woda ciepla dziala, WiFi dzialalo na ogol dobrze, brak robactwa w pokoju.
UsługiChyba najfajnieszy jest basen. Jest dosc maly, czynny od 9 do 18 godziny. Ratownik przychodzi po 10, ale nie liczcie na niego. W ogole nie pilnuje plywajacych. Caly dzien w telefonie i siedzi w takim miejscu, ze nawet jakby chcial to nie zobaczy powierzchni wody. Lezaki wygladaja na nowe, we wrzesniu praktycznie wszystkie wolne, w samym basie tez pusto. Jest duzo roslinnosc, co na pewno spodoba sie niektorym. Niestety w tej roslinnosc chronia sie muchy i komary. Po kilku dniach mialem juz kilkadziesiat ukaszen. Komary i muchy sa duzo zwrotniejsze i szybsze niz nasze, trudno je zabic. 5-10% much pije krew, reszta tylko bardzo natretna. Przez to lepiej wybierac miejsca z dala od roslinnosc (jest ich doslownie kilka), warto tez miec dlugi rekaw, a nogi przykryc recznikiem hotelowym, inaczej nie da sie wytrzymac, bo odganiac trzeba co kilka sekund.
Dla rodzin z malymi dziecmi jest klub dla dzieci! Czynny chyba od ok 9-10 do 18. W srodku duzo zabawek, mozliwosc rysowania, itp. Zatrudniona pani zajmuje sie dziecmi, bawi z nimi, mowi po francusku i angielsku (nie sprawdzalem czy po polsku, ale watpie).
Czy ta recenzja była pomocna? (0) (0)

















































