Lokalizacja Berchtesgaden oferuje wiele celów wycieczkowych, zachwycającą przyrodę, góry. Ludzie zazwyczaj mili i przyjaźni. Przygotuj się na to, że jest tu dość drogo, a wejścia i wyżywienie kosztują tyle, co wakacje nad morzem z przelotem, zwłaszcza jeśli masz dzieci.
Rejs statkiem po Königssee do Saletu: 43 euro, wstęp do kopalni soli w Berchtesgaden 38 euro (bardzo ładne - warto zobaczyć - dla osób nieznających niemieckiego - urządzenia audio po czesku - super), z obiadem w restauracji nie zeszliśmy poniżej 50 euro dla 5 osób, i to bez wygórowanych wymagań.
WyżywienieMieliśmy półpensję - śniadanie w porządku (wybór wędlin, serów, dżemów i pieczywa dobry, ale nic zachwycającego). Na ciepło codziennie jajecznica i jajka na twardo lub na miękko. Kolację (zupa dnia, danie główne, bufet sałatkowy i serowy, deser) wybieraliśmy spośród 3 dań na następny dzień. Wybór całkiem w porządku - czasem dziwiły mnie kombinacje takie jak: kotlet na spaghetti bolognese, a jako kolejne danie spaghetti bolognese. To była kombinacja, jakby hotel chciał znacznie oszczędzać, inne kombinacje opierały się na regionalnych zwyczajach i smakach. Najbardziej było to widoczne przy bufecie sałatkowym, który był codziennie - warzywa wydawały mi się albo bardzo słone, albo kwaśne, ale to podobno niemieckie smaki. Deser był trochę w stylu dużo muzyki za mało pieniędzy - więc lody (3 gałki, wafel), budyń (wafel), czekoladowy twaróg (wafel) - nic pieczonego, ciasto, strudel czy coś podobnego. Ale głodni nie byliśmy i zawsze dało się coś wybrać :-). Do kolacji płacisz za napoje - w 5 osób (3 dzieci, 2 dorośli) zostawialiśmy tam zwykle 10-15 euro (Radler 3,5 euro, woda niegazowana 0,4l do karafki 2,5 euro, Cola 0,4l 2,80 euro).
ZakwaterowanieHotel czysty, wspólne przestrzenie przeciętne, w stylu alpejskim. Mieliśmy dwa pokoje, oba nowo wyremontowane, więc w porządku. Łazienki mniejsze, ale praktycznie urządzone, wystarczająco dużo miejsca do przechowywania zarówno w łazience, jak i w pokoju. Szukaliśmy wakacji dość późno, więc pokój trzyosobowy dla naszych starszych dzieci, usytuowany na południe, był lepszy (TV z wejściem USB, zewnętrzne rolety przeciwsłoneczne – tego nie mieliśmy), większy, z osobnym balkonem i pięknym widokiem na górę Watzman, ale przy ruchliwej drodze, więc dla osób, którym przeszkadza nawet niewielki hałas – nie jest to odpowiednie miejsce. Drugi, dwuosobowy pokój był mniejszy, bez okna – tylko drzwi balkonowe prowadzące na balkon wspólny z sąsiednim pokojem. Na prośbę o zmianę pokoju – wydawał mi się ciemny i przeszkadzał mi wspólny balkon (mąż jest palaczem i potrzebuje balkonu) – powiedziano mi, że mają już pełne obłożenie, więc zmiana nie została dokonana. Widok na trawiasty stok. Sprzątanie odbywało się codziennie – bez zastrzeżeń.
UsługiW hotelu dostępny jest ładny basen o wymiarach około 13x7 m bez opłat, a także mniejsza sauna, wejście bez kostiumów kąpielowych, dostępne ręczniki. Kabiny do przebierania się przy basenie oraz szafki na rzeczy osobiste zarówno do basenu, jak i do sauny osobno. Stół do ping-ponga bez opłat. Chodziliśmy się kąpać tylko wieczorem, w ciągu dnia spędzaliśmy czas na zewnątrz i i tak nie zdążylibyśmy skorzystać z innych usług. Nie posługujemy się perfekcyjnie językami, więc ucieszyła nas w godzinach porannych słowacka recepcjonistka oraz dwie słowackie kelnerki. Sejf jest dostępny tylko na recepcji za opłatą, klimatyzacji nie używaliśmy, nie było upału. Połączenie Wi-Fi na recepcji jest bezpłatne, na życzenie otrzymuje się hasło. Otrzymuje się tzw. kartę gościa, którą można wykorzystać przy zniżkach na wstępy i parkowanie. Nam nie bardzo pomogły, ponieważ gdy skorzystaliśmy z tzw. rodzinnego biletu wstępu, karty te nie mogły być już użyte. Nie obowiązywały też na parkowanie w mieście. Ale dla pary dorosłych na pewno mają znaczenie, a także na te karty można jeździć bezpłatnie autobusem do Berchtesgaden, które jest około 2 km dalej. My byliśmy samochodem, więc również nie skorzystaliśmy.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate