PlażaCóż, to jest złoty gwóźdź. Dzięki temu, że każdy, kto wybiera się na Madagaskar, chce poznać tutejszą faunę i wyjątkowość, prawie codziennie duża część kurortu wyjeżdża na wycieczki, a plażę masz dla siebie. Idziesz brzegiem przez 5 minut, fale pluskają u twoich stóp, patrzysz na zalew muszli i nikogo nie spotykasz. Pijesz coś orzeźwiającego w barze na plaży w cieniu palm, napawasz się absurdalnie pięknym widokiem na plażę, niebo, palmy i fale, a potem wracasz i znowu nikogo nie ma. co jest super, więc - BEZ DZIECI. Cóż, naprawdę, więc bez krzyków, bez wściekłego potomstwa wegańskich rodziców przebiegających ci przez głowę, boski spokój. Leżaki mają przyjemnie miękki materac, a ręcznik plażowy zagwarantuje Ci nirwanę. Można się smażyć na słońcu, albo złapać oddech pod palmą, albo drzewem, które miejscowi nazywają Chatem – Pokec, bo mają duże liście, a w ich cieniu można dobrze pogawędzić – tak wyczytałem na szyldzie pod drzewo. Przypływ nie jest zupełnym problemem, choć może trochę rozczarowywać – jest plus minus 80 metrów, na Zanzibarze jest złoty.
WyżywienieJest tu duża różnica w porównaniu do resortów na Dominikanie, które są porównywalne cenowo. Jeśli nie podajesz laktozy lub glutenu, masz pecha. Śniadanie - owoce, jajka, włoskie wypieki, sery, salami. Obiad - 2 rodzaje ryżu, grillowane mięso, następnie gotowane zebu, ryby, owoce, warzywa, pizza, ziemniaki, warzywa gotowane na parze, desery. Kolacja mniej więcej tak samo. Obsługa na najwyższym poziomie, zawsze uśmiechnięta, miła i szybka. Podsumowując - zadowala, ale nie ekscytuje. Nie ma lukulskich biesiad, ale żołądek na pewno nie zaburczy.
ZakwaterowanieMyślę, że było w sumie 15 bungalowów, które były dwupiętrowe. Na pierwszym piętrze trzy jednostki - może 10 A, B, C i na piętrze 10S - Apartament. Im wyższy numer, tym dalej od recepcji i, powiedzmy, ładnej plaży. Liczby nieparzyste oznaczają bliżej plaży, liczby parzyste dalej. Od jedenastej trochę się dłuży, bo plaża nie jest taka ładna i raczej pusta z powodu odpływu. Klikacze mają numery do sześciu. W pokoju jest wszystko co potrzebne na wakacjach - łóżko, szafy, stoliki na walizki, łazienka z prysznicem i wanną oraz toaleta. Wszystko było utrzymane w czystości, a dzięki siatkom na oknach nie było zbytniej potrzeby uruchamiania klimatyzatora, a pokój był wolny od owadów. Izolacja między pokojami na wysokim poziomie, można powiedzieć, że nie znasz sąsiadów.
UsługiW barze wszyscy są mili, szybcy i uśmiechnięci, dobrze jest dać napiwek w wysokości 2-5 euro, po czym zostaje się od razu obsłużonym i wszystko przynoszą przed bar. Recepcja jest świetna, sprzątanie pokoi i całego ośrodka na najwyższym poziomie. Nad Twoim bezpieczeństwem co 200 metrów czuwa ochroniarz, więc nikt nie będzie Ci przeszkadzał ani zmuszał do robienia czegokolwiek na plaży. Plaża jest prywatna, więc sprzedawcy chodzą po kolana w wodzie. Rozmawiałem z kierowniczką hotelu i powiedziała, że to, co w Europie powszechne - podnoszenie podatków i okradanie ich z rządzących, tutaj jest dopracowane do perfekcji. Podatki rosną w zawrotnym tempie, ale pieniędzy nie widać nigdzie, one po prostu znikają.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate