PlażaPrawdopodobnie standard nad Morzem Martwym. Ratownicy chętni i mili ludzie. Tylko umieściłbym tam tabliczkę z napisem, uwaga na słoną wodę w oczach.
Kilku rodziców patrzyło, jak ich dzieci bawią się w wodzie, chlapią się nawzajem, a zazwyczaj wszystko kończyło się wielkim krzykiem, gdy woda dostała się dzieciom do oka, co jest naprawdę okropnym bólem. To jednak głupota tych rodziców, tabliczka byłaby odpowiednia dla nich.
WyżywienieDoskonała, chociaż pojemność restauracji czasami jest na granicy. Przez cały pobyt jedna z dwóch ekspresów do kawy była zepsuta. Kiedy zwróciłem uwagę pracownikom, nic się nie zmieniło. Wystarczyło umieścić na ekspresie kartkę, że jest tymczasowo wyłączony z powodu naprawy. Tymczasem goście nadal podchodzili i dostawali brązową wodę zamiast kawy w kółko... Przy drugim ekspresie była kolejka.
ZakwaterowanieRozczarowanie zaraz po przyjeździe. Pracownik Invie poinformował mnie, że mamy pokój na wyższym piętrze, gdzie są również lepsze pokoje (prawdopodobnie po remoncie). My dostaliśmy pokój na parterze, a dodatkowo w miejscu, gdzie rano czekały na turystów autobusy z włączonym silnikiem. Więc rano hałas i smród z autobusów. Recepcjonista powiedział mi, że to było rzekomo potwierdzone od początku przez biuro podróży w Czechach i że jest pełno. Tego nie zrozumiałem. Człowiek zapłaciłby więcej, gdyby wiedział, jak piękne otoczenie z ogrodem oferuje hotel z balkonami wychodzącymi na ogród lub morze. Tego jednak biuro podróży mi nie zaproponowało i tym mnie zniechęciło. Nauczka dla turystów na przyszłość: pod żadnym pozorem nie wybierać pokoju na parterze nad wejściem do hotelu. Pokój był też dość zaniedbany, jak na Holiday Inn, czego bym się nie spodziewał.
UsługiWszystko OK oprócz powyższego punktu.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate