studia Ladikos Grecja, Kos
Pavel Růžička
Zweryfikowana opinia Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu
Wakacje kupione w ostatniej chwili, ale spełniły nasze oczekiwania.
Wakacje kupione w ostatniej chwili, ale spełniły nasze oczekiwania.
Zakwaterowanie
Ladikos Beach Studio to kompleks dwóch budynków, jeden jest usytuowany w stronę morza, drugi w stronę ulicy. W hotelu jest około 18 studiów, z czego 4 są zwrócone w stronę morza: na pierwszym piętrze są 3 z balkonem, na parterze jedno z "werandą" (gdzie jednak często parkuje właściciel samochód). W drugim budynku jest kilka studiów zwróconych w stronę ulicy z widokiem na basen. Pozostałe pokoje są usytuowane do wewnętrznego dziedzińca, więc będą ciemniejsze i bez widoku, te pokoje są wynajmowane przez booking.com itp.
Czeskie biura podróży mają od właściciela gwarantowane studia z widokiem na morze lub na basen. Oba mają swoje plusy i minusy, pokoje z widokiem na morze są bardzo małe, pokoje z widokiem na basen większe, ale jest tu hałas z ulicy i od basenu (należącego do sąsiedniego hotelu, wejście do basenu i do baru jest bezpłatne, ale oczekuje się, że coś tam skonsumujecie, mają zabezpieczone hasłem Wi-Fi, które można złapać na ulicy przy Ladikos Beach Studio). Hotel leży na skraju Kardameny, więc nie musicie się obawiać hałasu z barów i dyskotek, ale jest blisko restauracji i sklepów (oba do 200 m) oraz do centrum kurortu, gdzie jest także poczta, apteka, dworzec autobusowy i największy supermarket Louis, dojście zajmuje około 7-10 minut.
Wyżywienie
Własne, w okolicy hotelu wiele restauracji i sklepów, każde studio wyposażone w dwupalnikową kuchenkę i czajnik elektryczny, lodówkę z zamrażalnikiem.
Obsługa w hotelu
Hotel jest dość stary i typowo grecko zaniedbany. Mieliśmy dwa pokoje z widokiem na morze, w żadnym z nich drzwi do toalety/łazienki nie zamykały się dobrze, ponieważ nasze miały urwany dolny zawias. Na jednym z balkonów nie świeciło światło, jeden z dwóch czajników elektrycznych przeciekał, brakowało czwartego talerza (każdy pokój ma dwa głębokie, dwa płytkie, oprócz naczyń patelnia, mały garnek, dwa kubki i dwie szklanki, sztućce dla dwóch osób, drewniana łyżka, toster, ale uwaga, czujnik dymu na suficie pokoju jest czuły i przy robieniu tostów trzeba go wyłączyć). Poza drzwiami wszystko naprawiłem, wystarczyło porozmawiać z właścicielem, Grekiem Johnem, który według własnych słów mieszkał 30 lat na Florydzie i zimą tam wraca, bardzo dobrze mówi po angielsku.
John jest uprzejmy i gadatliwy, leniwy, ale dba o gości albo przynajmniej tak udaje. Podczas 11 dni pobytu sprzątano i wymieniano ręczniki tylko raz, przed wyjazdem John pozorował pytanie, czy chcemy wymienić ręczniki. Z tego, co słyszałem, potrafi załatwić zniżki na nurkowanie w pobliskiej agencji, jedzenie w restauracji rybnej itp. Mieszka na górnym piętrze jednego z budynków, w przeszklonym apartamencie przypominającym wieżę kontroli lotów, z którego zarządza wszystkim i wszystkimi. W nocy nawet upominał pijanych turystów w okolicy hotelu.
Plaża
Zakwaterowanie ma dużą zaletę - prywatną piaszczystą plażę tuż pod oknami z parasolami i leżakami za darmo. Wejście do morza jest po schodkach, w morzu na brzegu są duże kamienie, na których można stać, inaczej jednak około 2 m głębokości, dalej od brzegu piasek, ale tam już nie sięgniesz. Dla dzieci niezbyt odpowiednie, dla dorosłych świetne, czyste morze, w sierpniu 2012 temperatura wahała się między 25 a 28 stopni, gdy przez dwa dni wiało, spadła do 22, a potem znów zaczęła się ogrzewać. Około 200 m od hotelu jest piaszczysta plaża z łagodnym zejściem do morza.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate






















