Gdybyśmy byli Anglikami, a nie Czechami, prawdopodobnie mogłabym wtedy napisać beautiful holiday, jak angielscy goście do księgi gości w hotelu. Poza tym wielkie podziękowania i pochwały dla delegatki Ivanki Blahovej, była jednym słowem po prostu super. :-)
PlażaPlaża w Arillas jest piękna, czysta, szeroka i długa, z wystarczająco dużo miejsca dla każdego. Tylko te metry jakoś się nie zgadzają, napisano 300 metrów od plaży, co nam się nie wydawało prawdziwe, więc sprawdziliśmy to na Google Maps i nasze odczucie było słuszne. Odległość hotelu od morza to prawie 500 metrów. Nam to jednak nie przeszkadzało, mieliśmy wypożyczony samochód i podróżowaliśmy po wyspie, co polecam wszystkim, którzy nie chcą tylko leżeć na plaży. W Arillas nie ma zbyt wiele do zobaczenia, ale wyspa jest piękna, z wieloma zabytkami i ciekawostkami przyrodniczymi.
WyżywienieJedzenie w tym hotelu było chyba naszym największym koszmarem tej wakacji. Mieliśmy pobyt ze śniadaniem, już nigdy więcej śniadania serwowanego, może w ogóle żadnego. Pierwszego dnia nam się podobało, ale pod koniec już zastanawialiśmy się, czy w ogóle pójdziemy. Było bowiem ciągle takie samo i zmieniało się kilka kombinacji. Tak wyglądało śniadanie dla dwóch osób:
1. talerzyk: 4 plasterki salami (zmieniały się dwa rodzaje) + 4 kawałki sera (zmieniał się topiony plasterkowy i topiony do smarowania) + pomidor lub ogórek
2. talerzyk: 4 porcje dżemu, 2 porcje miodu, 6 porcji masła
3. talerzyk: 2-4 sztuki jakiegoś ciasta lub 2 jogurty albo pakowane rogaliki
4. talerzyk: 6 kromek tostowego chleba opieczonych z jednej strony
Do tego kawa lub herbata i szklanka soku (raczej jakieś lemoniady lub coś podobnego, gorzkie, niejadalne).
Nie jesteśmy wybredni, w domu na pewno nie robimy ogromnych śniadań, ale to naprawdę nie. Ostatnie dni naprawdę bardzo się zmuszaliśmy, żeby coś z tego zjeść. A dodatkowo większość z tego według etykiet była kupiona w Lidlu (sery, salami, jogurty, ciasta... może wszystko). Nie mam nic przeciwko temu sklepowi, też w nim robię zakupy, ale w Grecji wolałabym zjeść grecki jogurt, grecki ser.
Jedyną pozytywną rzeczą przy śniadaniach było to, że podawano je aż do dziesiątej, mogliśmy pospać dłużej. Ale nawet przy śniadaniach robiono różnice, podczas gdy mężowi obsługa (Kostas) zabrała kubek z kawą, którą wziął po śniadaniu przy basenie, mówiąc, że śniadania są do dziesiątej (była 10:10), Anglicy chodzili, kiedy chcieli, przychodzili o dziesiątej i byli obsłużeni.
ZakwaterowanieNa dwugwiazdkowy hotel Marwelous jest zdecydowanie dobrze wyposażony, wiele rzeczy miło zaskakuje. W drzwiach na balkon są moskitiery, więc komary nie mają szans, jeśli tylko będziesz uważać. A jeśli mimo to, nad łóżkiem wisi moskitiera, czego nigdzie indziej nie mieliśmy. Duży plus to darmowa klimatyzacja, ale według informacji od delegatki w przyszłym roku już jej nie będzie. Ponadto darmowy sejf, który zwykle jest płatny. To miłe, nie musisz nosić całej gotówki ze sobą ani zastanawiać się, gdzie ją schować. Dość duży i ładny balkon, z boków niewidoczny dla sąsiadów, masz więc dużo prywatności. Z drugiej strony nie ma na nim suszarki, więc trzeba zabrać ze sobą sznur i klamerki, inaczej ręczniki, kostiumy kąpielowe itp. trzeba wrzucać przez balustradę. Jako największe minusy wymieniłabym bardzo twarde materace, więc człowiek bardzo tęskni za własnym łóżkiem, a także papierowe ściany, wszystko jest bardzo słyszalne. Ale to bardziej kwestia ludzi i ich bezwzględności. Kiedy wracam z imprezy o czwartej rano, dlaczego miałbym być cicho? A kiedy wstaję o siódmej, staram się, żeby wszyscy wstawali ze mną. Poza tym w hotelu jest tylko 11 pokoi, więc z tego punktu widzenia to raczej hotel rodzinny.
UsługiOdpowiada to mniej więcej gwiazdkom, jedna wymiana pościeli jest do przeżycia, ręczniki powinno się wymieniać przynajmniej dwa razy. Byliśmy już w noclegu o dwóch gwiazdkach i ręczniki wymieniano nam co drugi dzień. To chyba nie tylko kwestia gwiazdek. Bardziej przeszkadzało nam podejście pana Kostasa, patrz moja początkowa myśl. I nie był to tylko nasz pogląd, byliśmy w hotelu dwie czeskie pary, młodzi z Pragi widzieli to dokładnie tak samo.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate