Absolutnie okropne, nic nie odpowiadało opisowi, brakowało centrum fitness, jacuzzi ani snack baru nie działał. Wszędzie byli faworyzowani rosyjscy turyści, którzy mieli lepsze pokoje i byli wpuszczani na kolację w pierwszej kolejności. Wakacje kupiliśmy na ostatnią chwilę na 12 dni ALL IN za 10 990,-. Ze względu na tę cenę przymknęliśmy oczy i przeszliśmy nad niedociągnięciami do porządku dziennego. Hotel jednak absolutnie nie odpowiada 3 gwiazdkom... raczej jednej *, a może nawet nie. Na wyjeździe byli też ludzie, którzy kupili te wakacje za 18 000,- i byli całkowicie nieszczęśliwi, za jaką straszność wyrzucili tyle pieniędzy. Piszę tę recenzję przede wszystkim, aby ostrzec potencjalnych gości tego hotelu, by nie wyrzucali swoich ciężko zaoszczędzonych pieniędzy na ten hotel. Za 22 000,-, za które ten hotel jest oferowany w innych terminach, można znaleźć absolutnie luksusowe wakacje w porównaniu z tym. Najgorsze ze wszystkiego było to, że zostaliśmy fizycznie zaatakowani przez personel, a powiedziano nam tylko, że to jest Grecja i tak tu to działa!!!
PlażaJedyną rzeczą, która była ładna na tych wakacjach. Około 5 minut spacerem od hotelu. Grubszy piasek, ale piękne, czyste morze, ciepłe, przejrzyste - było widać dno morza nawet bez okularów. Jedyną rzeczą, której nam tutaj brakowało, były toalety i prysznice.
WyżywienieByło znośnie, ale pod koniec już się to bardzo przejadło. W zasadzie ciągle to samo: kurczak, ryba, wieprzowina, wołowina. Zupa tylko jeden rodzaj, bez smaku. Desery zawsze nasiąknięte jakimś syropem, więc były rozmoczone i przesłodzone. Jeśli chodzi o owoce, były tylko pomarańcze, jabłka, czasem brzoskwinie. Żadnego arbuza ani winogron. Arbuz, jak się potem dowiedzieliśmy, personel zostawiał dla siebie i jeszcze jadł go przed gośćmi przy barze! Ciągle czegoś brakowało, raz piwa, potem alkoholu do drinków, które były serwowane tylko od 20 do 22:00, a już o wpół do dziesiątej podobno skończył się tani jednolity rum, którym barman mieszał wszystkie drinki. Dopiero gdy się z nim pokłóciliśmy, wyciągnął butelki z lepszym alkoholem, zrobił nam drinki i zaczął twierdzić, że jesteśmy czeskimi alkoholikami. Napoje podawano tylko w plastikowych kubkach, do szkła nie można było nawet poprosić, bo się dostało reprymendę. Kłótnie między personelem a gośćmi były praktycznie na porządku dziennym, zarówno z Czechami, jak i Rosjanami. Restauracja, która jest tu sfotografowana, nie odpowiada rzeczywistości, jedliśmy w „stołówce”, gdzie było jak w szklarni, plastikowe przesuwane drzwi wszędzie dookoła. Jedzenie często było zimne, ponieważ nie gotowano na miejscu, tylko dowożono z innego miejsca. Pierwszego dnia jedzenie jeszcze było w porządku, ale z czasem zaczęli nawet ograniczać owoce, więc dzień po dniu było gorzej. Z dodatków były tylko makaron i frytki – rozmoczone, bo też dowożone... nie było ziemniaków ani ryżu. Lody były tylko dla dzieci do 12 lat i to w formie najtańszego waniliowego loda na patyku, podawanego od 16 do 18. Poza tym nasz all inclusive bardziej przypominał pełne wyżywienie – śniadania, obiady, kolacje plus napoje, których i tak czasem nie było (piwo, drinki). Nie było żadnej przekąski między posiłkami, jak podawano (snack bar). Inni czescy turyści, z którymi rozmawialiśmy potem na lotnisku, mieli all inclusive LIGHT i mieli znacznie większy wybór niż my, włącznie z lodami dla wszystkich i przekąskami. Kulminacją wyżywienia był okropny smród kocich odchodów w kanałach przed stołówką przy wejściu, który naprawdę nie zachęcał do jedzenia.
ZakwaterowaniePokoje były okropne. W zasadzie nie dało się dostać ani na balkon, ani do szaf bez przeskakiwania przez łóżka. Widok z balkonu był na budowane piętro hotelu naprzeciwko. Łazienka w fatalnym stanie, prysznic rozpryskiwał wodę wszędzie dookoła, więc zawsze zalewaliśmy całą łazienkę. Zasłona prysznicowa była całkowicie obrzydliwa i prymitywna, w ogóle nie dało się jej zaciągnąć, a jeśli już, to przyklejała się do ciebie w nieprzyjemny sposób, więc lepiej było brać prysznic bez niej - kosztem tego, że woda była potem wszędzie. Spłuczka przy toalecie nie działała.
UsługiTotalna katastrofa! Kulminacją naszych wakacji było to, że personel nas fizycznie zaatakował, ponieważ o 12 w nocy „zakłócaliśmy ciszę nocną”. Do pokoju wtargnął pijany, agresywny pracownik i zanim pozwolił się wyjaśnić, że idziemy na plażę, aby nie przeszkadzać innym gościom, rozbił przyjacielowi i koledze twarz pięściami i podrwał im koszulki. Delegat, którego potem wezwaliśmy, aby rozwiązać sytuację, powiedział nam, że nie ma sensu tego załatwiać, ponieważ lokalna policja będzie stać po stronie hotelu i obwini nas. Mieliśmy cały incydent nagrany kamerą, którą mieliśmy przy sobie. Widać wyraźnie, kto atakuje, a kto się tylko broni, ale delegat powiedział, że i tak odwrócą to przeciwko nam, że nie widać, kto zaczął i że i tak nie udałoby się nam tego wykorzystać jako dowodu. Po prostu zamiatali cały incydent pod dywan, chociaż nie chcieliśmy się poddać i zajmowaliśmy się tym około trzy dni. Chcieliśmy przynajmniej przenieść się do innego hotelu, ale nie pozwolono nam, bo podobno jest sezon i musielibyśmy dopłacić za lepszy hotel. Pozostało nam więc schować uszy po sobie, pogodzić się z tym, że tak to ponoć w Grecji działa, jak powiedział nam delegat, i „cieszyć się” resztą wakacji obok tego agresywnego pana, który codziennie śmiał się nam w twarz, jak nie możemy nic zrobić. Nikt przez cały czas nawet się do nas nie uśmiechnął, raczej wyglądało to tak, jakbyśmy tam byli przeszkodą, nikt nas tam nie szanował. Barman był absolutnie okropny! Czasem odchodził nawet na 10 minut, a przy barze stała kolejka. Kiedy wrócił o 22:02, obsłużył dwóch klientów, a reszcie powiedział, że jest po 22:00 i nie mamy prawa do kolejnych drinków, bo nasz program all inclusive się skończył. Co więcej, nawet w ciągu dnia nie mogliśmy przesunąć leżaka na słońce – natychmiast podbiegał personel, że nie możemy manipulować leżakami (przy czym wcale nikomu nie przeszkadzaliśmy). Baseny były dwa, woda przy barze była przechlorowana, przy drugim basenie tak mętna, że w ogóle nie było widać dna. Z atrakcji do zabawy można było korzystać tylko z tenisa stołowego, reszta była całkowicie zniszczona – na przykład przy piłkarzykach brakowało figurek lub były połamane itd.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate